Plan jest prosty

Posted: 09/13/2011 by misiekwolski in Dźwięki
Tagi: , ,

Niby emo wyrosło z punka, ale jakoś podejrzanie często słuchacze zdają się o tym zapominać. Na szczęście pamiętają o tym muzycy. Dlatego choć sama subkultura emo od strony lifestyle’owej – kolokwialnie mówiąc – ssie, tak muzycznie można znaleźć w niej kilka ciekawych zjawisk. Tym razem na tapecie jedna z nich: kanadyjski zespół Simple Plan z ich najnowszą płytą, Get Your Heart On!

Ki czort? – zapytacie. I słusznie, bo ten całkiem głęboko zanurzony w amerykańskiej tradycji punkowej zespół raczej się w Polsce nie zainstalował, czemu w sumie trudno się dziwić. Amerykański i kanadyjski punk wywodzi się z nieco ugrzecznionego, stylowego i – można rzec – kontrolowanego buntu, co nie bardzo znajduje zrozumienie nad Wisłą. U nas jeśli się mówi o punku, to albo w kontekście szeroko pojętego angielskiego brudasowania a la Sex Pistols, mariaży ze ska i metalem, albo zakrętu w zimną falę.  Jest mroczno, poważno, wulgarnie i ciężko. Teksty mają być zaangażowane, młodzież wojująco-anarchizująca, a glany można zdjąć tylko wtedy, gdy rozpadną się na nogach. Pogo, tanie wina, zamieszki i ogólnie pojęty rozkurw. A za oceanem? Tam punk wygląda tak:

Też kiedyś miałem podobnie obwieszony pokój, ale nigdy nie było tak słodko. To zresztą jeden z powodów, dla których amerykańską czy tam kalifornijską odmianę punka określa się mianem pop i żaden szanujący się punkowiec w Europie po płyty Simple Plan nawet nie sięgnie.  Ja jednak jestem już starym człowiekiem i do tego typu muzyki podchodzę bez zażenowania. A nawet się nieźle przy nich bawię.

Co więc znalazłem na Get Your Hearts On! i gdzie bym tę płytkę umiejscowił? Gdzieś między The Offspring a Good Charlotte, z silnymi odchyłami w stronę 30 Seconds To Mars i Avril Lavigne.  Brzmi enigmatycznie i żałośnie? A nie powinno, bo to kawałek przyjemnego, sympatycznego i lekkiego pop-punku, w którym taki na przykład ja znaleźć może dużo radości. Bez utożsamiana się z tekstami (jak w naszym punku), bez jakiegoś nie wiadomo jakiego fanboystwa (jak w amerykańskim punku)… po prostu ma być miło, fajnie i przyjemnie.

No i jest miło i jest fajnie. Przyjemnie też.  Od pierwszych taktów You Suck All Love wiemy, że mamy do czynienia z dziedzictwem kalifornijskiego punka; potem zespół jakby o tym zapomina, wpadając w klimat bardziej zbliżony do wokalnych i muzycznych zabaw Jareda Leto z 30 Seconds To Mars (słychać to zwłaszcza w Can’t Keep My Hands Off You i Last One Standing, gdzie prowadzenie chórków zaskakująco kojarzy się z wczesnymi dokonaniami… Janka Borysewicza). Obie – i tak pokrewne – tradycje muzyczne zbiegają się w samym środku płyty w prowadzonym na punkowych riffach utworze Anywhere Else But Here. A co poza tym? Perkusja w stylu Incubusa w singlowym Jet Lag, kojarzący się z Wheatusem (pamiętacie to jeszcze?) Loser Of The Year, bahamowo-wakacyjny Summer Paradise , dyskotekowy Freaking Me Out i sympatyczny Gone Too Soon. Zespół nie zapomina również o swoim kanadyjskim pochodzeniu, serwując nam spokojną balladkę Astronaut, zaśpiewaną w stylu Avril Lavigne. No i na koniec dostajemy ślad ambitniejszego podejścia do granej muzyki, czyli This Song Saved My Life, gdzie pod dziecięcymi chórkami i patosem w stylu Leto gdzieś w oddali pobrzmiewa nawet jakieś echo Dream Theater. Całość trwa niecałe 40 minut, czyli mniej więcej tyle, ile tradycyjna punkowa płyta. Jest fajnie, lekko i miło. W sam raz na spokojne, leniwe dni końca lata.

No to na koniec zajawka, czyli wspomniany singlowy Jet Lag z gościnnym występem Natashy Bedingfield (kimkolwiek jest).

Trochę mnie dziwi wybór właśnie tego utworu, bo ani to najlepszy utwór na płycie, ani teledysk nie porywa, ale zgaduję, że chodziło o wypromowanie pani Natashy na amerykańskim rynku; jeśli wierzyć temu, co piszą w Internetach, jej ostatni album nie sprzedał się najlepiej, wydano go więc jeszcze raz z przekolorowaną okładką. Z tych dwóch jakże olśniewających koncepcji marketingowych to ja już chyba wolę, żeby Natasha Bedingfield śpiewała z Simple Plan. Bo to mimo wszystko przykład fajnego, melodyjnego pop-punka, z którym warto się bliżej poznać.

P.S. Trójka tego nie puszcza.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s