Jak z Sienkiewiczem

Posted: 09/28/2011 by misiekwolski in Narracje
Tagi: , , ,

Czytam Pilipiuka. Drażniąca lektura. Nie porywa mnie ani intelektualnie, ani narracyjnie. Ogromna erudycja autora rozmywa się w płaskich opisach i średnio atrakcyjnych dylematach bohaterów, a całość nie wymaga ode mnie ani odrobiny wysiłku. Ale jednak czytam, bo z rozpędu, bo dobrze złożone, bo jak się zaczęło książkę, to wypada ją skończyć. A jak się zaczęło trylogię, to wypada skończyć trylogię. No i tak – bez mała półtora roku po rozpoczęciu – zamknąłem niedawno ostatni tom Pilipiuka trylogii Kuzynek.

Opóźnienie nie wynikało jednakowoż z faktu, iż od lektury mnie cokolwiek odstręczało albo iż pałam do narracji snutych przez Pana Andrzeja niewysłowioną i nieprzebraną pogardą. Ani nie pałam, ani nie miało mnie co odstręczać. Po prostu nie czułem potrzeby sięgania po kolejny tom. W ramach przygotowań do pracy magisterskiej w ciągu bez mała dwóch czy trzech dni przeczytałem dwa pierwsze tomy tej trylogii, Kuzynki i Księżniczkę. I było to jakoś w styczniu albo w lutym 2010 roku. Teraz ostatecznie sięgnąłem po Dziedziczki. Ot tak, bez przekonania, po prostu żeby zamknąć tę trylogię i móc odwieźć książki do rodzinnego domu mieszczącego moją skromną biblioteczkę. Gdy otwierałem trzeci tom, pamiętałem tylko imiona trzech głównych bohaterek: pseudo-wampirzycy Moniki oraz nieśmiertelnych Katarzyny i Stanisławy, a także najciekawszą postać w tej narracji, mistrza Michała Sędziwoja z Sanoka, który dzięki wynalazkowi kamienia filozoficznego przeżył do naszych czasów. W miarę czytania przypominałem sobie inne szczegóły, w większości jednak zbyt rozmyte, żeby cokolwiek z nich wynikało. Ot, takie ciekawostki, jak dwóch dość stereotypowych łowców wampirów, jacyś tam mało ogarnięci antagoniści, setki tysięcy nawiązań do kultury szlacheckiej i żydowskiej, mrugnięcia okiem do czytelników fantastyki… I to w sumie wszystko.

No dobra, nie wszystko. Jest jeszcze aspekt poligraficzny:

To jedna z grafik zamieszczonych w moim wydaniu trylogii (made by Katarzyna Oleska). Nabazgrany na pożółkłej kartce z zeszytu, odrealniony Kraków wybitnie koresponduje z klimatem opowieści, ale również sam w sobie robi niesamowite wrażenie. Również książki są znakomicie pofoliowane, a niektóre elementy tytulatury i ornamentyki zostały dodatkowo pokryte czarną szczeciną, przez co cykl zyskuje na klimacie i urokliwości. Papier shamua z delikatnymi, ledwie widocznymi ozdobnikami przy rozsądnie dobranym kroju i wielkości pisma też robi bardzo dobre wrażenie. Szkoda tylko, że przez to książka staje się grubsza; tę samą treść można równie dobrze oddać na innym papierze i w innym układzie. Ale rozumiem, dlaczego zdecydowano się na taką formułę: dzięki temu Dziedziczki same się czytają i nie trzeba się zbytnio przy nich wysilać, a lektura – choć niewiele z niej wynosimy – daje satysfakcję.

 Żeby przy plusach pozostać, Pilipiukowi dość zgrabnie wyszła sekwencja śmierci i żałoby po mistrzu Sędziwoju pod koniec trzeciego tomu. Tak, to spoiler, ale mało znaczący, bo fabuła zasadniczo mało w tym cyklu znaczy. Dla samego Pilipiuka ważniejsze są anegdoty i szeroko pojęta erudycja, dla czytelnika – przeczytanie książki do końca. Wychodzę więc z następującego założenia: jeśli czytelnik wie, że na końcu coś go czeka, to będzie brnął. Nawet jeśli to brnięcie wydawać się będzie mało spektakularne…

W reedycji Dziedziczek – którejś z kolei, bo o ile wiem, w moim posiadaniu jest drugie wydanie – ktoś ten klimat sknocił. Tzn. nie wiem, jak w środku, ale  z wierzchu nie wygląda to tak dobrze:

 Troszkę wieje tanimi romansami paranormalnymi. Może to i lepiej, bo czytelnik nie będzie się podświadomie spodziewał nie wiadomo czego, ale gdzieś chyba jakaś magia ulatuje. O ile tam kiedykolwiek była. Tak więc reasumując: książka jak książka, ale warto zaznajomić się z jej oprawą typograficzną. Pod tym kątem Fabryka Słów wie, co robi. A z Pilipiukiem jak z Sienkiewiczem: czytam go bez przekonania, ale doczytuję. Przynajmniej nie spędza mi potem snu z powiek.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s