Pierwsza klasa

Posted: 10/07/2011 by misiekwolski in Dźwięki
Tagi: , ,

Nie, tym razem nie będzie o filmie, a o ścieżce dźwiękowej. Bo choć film jest najlepszą jak dotąd ekranizacją fabuły X-Men, to jednak w kwestii filmów opartych na komiksie superbohaterskim powiedziano w międzyczasie zbyt wiele, by teraz się nim zajmować. Może więc innym razem. Do muzyki natomiast wrócić warto, bo chociaż nie jest szczególnie nowatorska, to znakomicie spełnia swoją rolę.

O czym mowa? O soundtracku do X-Men: Pierwszej klasy w reżyserii Matthew Vaughna. Kompozytorem tego dziełka jest niejaki Henry Jackman; i nie martwcie się, też o nim wcześniej nie słyszałem. Do tej pory wydał on jedynie jakieś ambientowe plumkania i nagrał parę kompozycji na ścieżkę dźwiękową do… Kubusia Puchatka. I ten sam człowiek miałby pisać muzykę do X-Men? Ke? A jednak sprawił się nieźle. Tutaj macie zajawkę:

 

Pamiętajmy, że kompozytorzy muzyki filmowej często przekraczają ramy gatunkowe, w których osadzone są ich produkcje – a już na pewno tak jest w przypadku filmów animowanych. Wszak muzykę do Króla Lwa pisał nie kto inny, a Hans Zimmer, którego dzisiaj kojarzymy z patosem innego sortu (wprawdzie jak ostatnio miałem okazję oglądać Króla Lwa 3D, to usłyszałem w tle parę typowych, Zimmerowskich zagrań, ale to w ramach dygresji). Henry Jackman jest właśnie jednym z wychowanków Zimmera, podobnie jak tak znaczące dla kinematografii nazwiska, jak Klaus Badelt (pierwsi Piraci z Karaibów) czy James Newton Howard (nowe filmy o Batmanie). Można powiedzieć, że Jackman uzupełnia tę trójkę, a ponadto idealnie wchodzi w buty swego mistrza. Jak?

Od początku zarejestrowanej na płycie ścieżki dźwiękowej mamy do czynienia z typowymi smyczkowymi zagraniami, które uzupełnia wyrazista linia perkusyjna i nadające specyficzną estetykę dęciaki (utwór First Class). Podobny motyw – ważny dla kluczowych elementów filmu – pojawia się tam, gdzie dobrzy mają coś pompatycznego lub istotnego do zrobienia, czyli w kompozycjach Cerebro, X-Training, To Beast Or Not To Beast, True Colours, Mutant And Proud czy przede wszystkim w Sub Lift. Zaprezentowany wyżej, dynamiczny motyw pełen furii i dzikiej energii przewija się przez utwory ilustrujące postać Magneto: Pain and Anger, Frankenstein’s Monster, X-Men czy powyższy Magneto. Mamy typowe kawałki ilustracyjne: spokojniejsze (Would You Date Me?, What Am I Thinking, Coup d’Etat), jak i dynamiczne, typowe dla estetyki Zimmera (Not That Sort Of Bank, Mobilise For Russia, Rise Up To Rule, Cold War, Let Battle Commence). Jest wreszcie uroczy, zgrabnie wykorzystujący elektryczne gitary utwór Rage And Serenity, który w sposób bardzo… bo ja wiem? W stylu Inona Zura? Jacka Halla? No, w każdym razie świetnie ogrywa główny leitmotiv filmu (może drugi główny, obok motywu Magneto). Słowem: słucha się tego świetnie.

To w ramach odpoczynku posłuchajmy może wspomnianego Rage And Serenity:

 

Można się zastanawiać, po co recenzować ścieżki dźwiękowe filmów? Tak się jednak składa, że Zimmer i jego chłopcy mniej więcej od czasów Piratów z Karaibów, a może i nawet Twierdzy, komponują płyty z muzyką filmową bardziej pod słuchanie niż pod materiał nagrany na potrzeby samego obrazu. Dlatego albumy te cały czas się dobrze słuchają jako konceptualne i kompozycyjne całostki. Oczywiście, lepiej i fajniej kojarzyć muzykę z filmem, ale nie zawsze jest to konieczne. Przy soundtracku z X-Men: Pierwszej klasy nie jest. Polecam.

Reklamy
Komentarze
  1. Utworu „Magneto” użyto nawet w zwiastunie filmu „Szpieg” a co do samej ścieżki dźwiękowej, to jedna z lepszych jakie słyszałem 🙂

    Na pewno zapada w pamięć 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s