Retropesymizm

Posted: 10/08/2011 by misiekwolski in Dźwięki
Tagi: , , ,

Jestem wielkim fanem stanu wojennego. Oczywiście brzmi to źle, niesmacznie, a nawet groteskowo. A jednak. Fascynuje mnie ten okres z całą śmieszno-straszną otoczką, jaka mu towarzyszyła i nieraz do dzisiaj przebija się przez welon dyskursu publicznego. Moje zainteresowanie jest tym większe, że w zasadzie nikt jeszcze nie wie, jak powinno się o stanie wojennym mówić, jaki język najlepiej do niego pasuje i do czego go porównać. Jest w tym jakaś upiorna schizofrenia, bo ta – było nie było – potworna krzywda, jaką władza uczyniła swoim obywatelom, odbija się czkawką wszystkim Polakom niezależnie od wyznania czy przekonania. Nie wiadomo, do czego go przyłożyć. Niepowodzeniem kończą się próby ustalenia literackiego publicystycznego czy artystycznego dyskursu, który najbardziej by do tego pasował. Próbował Nowakowski i Rymkiewicz, Wajda, Kaczmarski, Herbert i wielu innych. Bez większego powodzenia.

Może dlatego też fascynują mnie narracje i języki, w jakich sztuka stara się mówić o stanie wojennym, rozumianym tutaj nie tylko jako lata 81-83, ale ogólnie cała dekada. Nie da się ukryć, że to wydarzenie rzuciło się cieniem na całe lata 80., aż do chwili demontażu komunizmu w Polsce. A wszelkie próby opisania tego okresu wręcz porażają swoją spontanicznością, polifonicznością i co najważniejsze – rozpaczliwymi próbami znalezienia odpowiedniej metaforyki, języka, narracji i stylu. Jednym z poszukujących był Przemysław Gintrowski, którego płyta z 1986 roku, Raport z oblężonego miasta, jest właśnie przykładem takiej próby.

Teraz kilka faktów. Gintrowski jest jedną trzecią tria Kaczmarski-Gintrowski-Łapiński, w przeciwieństwie do pozostałych jednak do dzisiaj trudni się pisaniem muzyki, aranżacjami i koncertowaniem. Pomińmy może milczeniem to, w jaki sposób Pan Przemysław dzisiaj koncertuje, bo byśmy musieli przeklinać. W każdym razie jest to człowiek dość płodny artystycznie, pisze muzykę filmową i niezmiennie wykonuje szeroko pojęte piosenki zaangażowane. To on odpowiada za najbardziej rozbudowane i przejmujące aranżacje piosenek Kaczmarskiego. I tak, to on śpiewa utwór w czołówce serialu Zmiennicy.

Raport z oblężonego miasta to wiersz Zbigniewa Herberta, umuzyczniony przez Gintrowskiego, który zresztą nadaje ton całej płycie. Pan Przemysław nie pisał nigdy tekstów, zawsze umuzyczniał już istniejące – tak jest również w przypadku Raportu. W wersji nieoficjalnej kaseta z tym programem krążyła już w 1986 roku, w pełni legalnie – choć w nieco okrojonej wersji – album pojawił się na półkach sklepowych w 1990 roku i ja siłą rzeczy na niej zamierzam się opierać. Nie ma tam wprawdzie m.in. Przesłania pana Cogito (które poniżej, w jakości typowej dla epoki), ale można to przeżyć.

 

A co na płycie? Z programu wyłania się konceptualna całość, która – jestem o tym przekonany – oddaje atmosferę stanu wojennego. Zaczynamy spotkanie z poezją zaangażowaną lat 80. od wiersza Lothara Herbsta, Prolog. Tekst zasadniczo otwiera tematykę płyty i stanowi swoiste preludium do tytułowego, monumentalnego Raportu z oblężonego miasta; wszyscy znamy styl Herberta, można więc sobie wyobrazić, jak bardzo ten utwór wstrząsa jestestwem. Atmosferę osaczenia i niepokoju oddaje wiersz Ryszarda Holzera, Będziemy oddychać cicho. Przebudzenie – kolejny wiersz Herberta – w aranżacji Gintrowskiego jest niewątpliwie apoteozą rozpaczy, podobnie jak tekst następujący po nim tekst Jacka Kaczmarskiego, Karzeł. Schizofrenię stanu wojennego w pełni oddaje Xxx (smutno powiewa) autorstwa wspomnianego już Herbsta. Drugą stronę tego tragicznego impasu oddaje wiersz Tomasza Jastruna, Na skrzyżowaniu, opisujący polskich żołnierzy w tym okresie (miejska legenda głosi, że wojskowym i milicjantom podawano wtedy jakiś odpowiednim extasy, żeby zagłuszyć ich wątpliwości i wyrzuty sumienia). W oparciu o tekst Jastruna wykonany jest przepięknie zaaranżowany utwór Tajne spotkanie z M*** i tragikomiczna Winda. Do mrocznego i brutalnego klimatu przywraca nas kolejny tekst Jastruna, Górnicy. Tomasz i Mieczysław Jastrunowie – syn i ojciec, jakby ktoś nie wiedział – podnoszą się na wyżyny emocji i wściekłości w ZOMO – Spokój – Bies, stanowiącym jednak jedynie wstęp do przejmującego i pięknego, choć nieco grafomańskiego, Gdy tak siedzimy Leszka Szarugi i Wróżby Jacka Kaczmarskiego, utrzymanej w dość typowej dla Gintrowskiego stylistyce. Album zamyka Odpowiedź Herberta, która… a co Wam będę pisał, posłuchajcie sami. Nie pożałujecie.

 

Mroczna i ponura to płyta, wydaje mi się jednak, że ważna. Nie tylko ze względu na teksty poetów-kontestatorów, ale też – czy może nawet przede wszystkim – ekspresję i wrażliwość samego Gintrowskiego, który włożył w te wykonania całą duszę. I to słychać. Raport z oblężonego miasta to bardzo ważne świadectwo dziejów, przejmujące, niewesołe, bolesne, prawdziwe. Zdecydowanie warto się z nim zapoznać.

P.S. Następna notka będzie o jakimś filmie. Obiecuję.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s