Muzyka świata

Posted: 10/12/2011 by misiekwolski in Dźwięki
Tagi: , , ,

Indie folk? W ogóle może być coś takiego? Sam folk jest już wystarczająco indie, a tu jeszcze takie cuda… pojęcie muzyki niezależnej jest zdecydowanie zbyt szerokie, żeby trafnie opisać to zjawisko. A szkoda, bo inne kategorie po prostu nie oddają prawdziwej natury płyty Helplessness Blues zespołu Fleet Foxes. Płyty, która jest – i nie przesadzam – jednym z największych odkryć muzycznych roku.

Tym razem nie zapomnę o okładce:

Jest w tym jakaś całość konceptualna, jakiś zamysł, jakaś wielkość. Z jednej strony bogactwo świata, z drugiej mandala, nasuwająca skojarzenie z axis mundi i roszcząca sobie prawo do wiszenia na granicy ziemi i nieba, pośrednicząca w przejściach między jedną sferą a drugą, sacrum a profanum, sprawami małymi w wielkości i wielkimi w maleńkości. Mnie osobiście najbardziej rozczula wielki kot obok maleńkiego samolociku. Choć oczywiście w tym wszystkim można znaleźć tyle cudów, że zabawę w spostrzegawczość pozostawiam Wam.

To może teraz muzyka. Ciężko – naprawdę ciężko – znaleźć jakieś wspólne mianowniki dla dwunastu zawartych na płycie utworów, może poza harmonijnym podejściem do pięknych, melodyjnych wokaliz i przejmujących, ciepłych tekstów. Pod tym kątem szczególnie wyróżnia się Sim Sala Bim, starający się brzmieć trochę wschodnio, ale niezapominający o brzmieniu gitar, czy tytułowy Helplessness Blues, poruszający harmonią w formie i treści, a przy okazji niesamowicie egzystencjalny. Battery Kinzie z kolei jest bardziej żywy, nieco nawet… chorałowy? A jednocześnie niewytłumaczalnie optymistyczny. Jakieś reminiscencje trybialnej, afrykańskiej muzyki kryją się w spokojnym, otwierającym album utworze Montezuma, gdzie jednak pobrzmiewa trochę inspiracji yankeskim, nowoorleańskim folkiem. Więcej jest go jednakowoż w nieco progresywnym Bedouin Dress, łączącym brzmienia irlandzkie z bluesem. The Plains/Bitter Dancer to już solidny skręt w stronę wczesnego Marillion, choć cały czas mamy jakieś pogodne brzmienia a la Enya i tradycyjne, irlandzko-afrykańskie instrumentarium. Brzmi pięknie, aż serce rośnie. W stylu wczesnego Petera Gabriela i w ogóle początków prog-rocka (minus elektryczne gitary) utrzymuje się wspaniały Lorelei i konceptualne, bardzo obrazowe The Shrine/An Argument. Spokojnym, gitarowym biciem koi nas przepiękna ballada Someone You,d Admire i Blue Spotted Tail, która nie może nie kojarzyć się z Bobem Dylanem, Leonardem Cohenem, a może nawet i naszą rodzimą poezją śpiewaną (która jest bez wątpienia czymś, czym warto pochwalić się światu). Nie można wreszcie nie wspomnieć o nieco galerniczym, ale utrzymanym w mistyczno-irlandzkich klimatach Grown Ocean i uroczym, instrumentalnym The Cascades. To może w ramach zajawki czy przerywnika, dziesiąty utwór z tej płyty. Ten najdłuższy, tak na marginesie.

Mam wrażenie, że tytuły odwołują się do innych kręgów kulturowych niż utwory trochę dla niepoznaki, a trochę dla zmyły; pokazuje to jednak bardzo ciekawą i w gruncie rzeczy chwalebną ideę, zgodnie z którą muzyka – a zwłaszcza dobra muzyka – nie zna żadnych granic. Ponoć na okładce poprzedniej płyty jest obraz Pietera Bruegla Starszego, Przysłowia niderlandzkie, i to chyba najlepiej ilustruje pomysł zespołu Fleet Foxes na swoje miejsce w muzyce. Co tu dużo kryć: mnie się to podoba, lubię to i z całą pewnością sięgnę po poprzednie dokonania grupy.

P.S. A na zakończenie The Cascades.

Reklamy
Komentarze
  1. […] Pisałem już o tej płycie, więc teraz tylko przypomnę, o czym mowa. A mowa o znakomitym, genialnym, zróżnicowanym i wspaniale wyprodukowanym dziele zespołu Fleet Foxes, z braku innych możliwości klasyfikowanym przeze mnie jako indie folk. Na tej płycie jest wszystko, czego potrzeba dobremu albumowi. Każdy utwór jest jakby ukłonem w stronę innego stylu, innej tradycji i odmiennego myślenia o muzyce. Ogólne wrażenie towarzyszące Helplessness Blues jest jednak zaskakująco spójne, a w każdym akordzie słychać głębokie wyczucie i pewność uzyskiwanego brzmienia. Jeśli cokolwiek może stanowić dowód na to, że muzyka nie zna granic, to właśnie ten album. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s