Konferencja – refleksje

Posted: 10/16/2011 by misiekwolski in Mądrości
Tagi: ,

Chyba wypadałoby podsumować jakoś zakończoną wczoraj konferencję. Ponieważ jako osoba, która żywo partycypowała w jej organizacji, nie mam za grosz dystansu, moje refleksje będą chaotyczne i – być może – często wewnętrznie sprzeczne. Chciałbym to jednak jakoś poukładać coby z tych wynurzeń mogło wyjść coś sensownego. Będzie w punktach, bo tak mi łatwiej.

1. Po raz kolejny okazało się, że prelekcję konwentową od referatu konferencyjnego – podobnie zresztą, jak esej od artykułu naukowego – różni problem metodologii. A mówiąc ściślej – jej obecność. W momencie, w którym zachowany jest jakiś klucz kompozycyjno-analityczny, nasza obecność na konferencji jest uprawomocniona. Oczywiście kwestią dyskusyjną pozostaje, jak duży winien to być klucz; w przypadku mojego wystąpienia był to raczej kluczyk, ale też ile można upchnąć wiadomości w 20 minutach referatu?

2. Znowu znalazła potwierdzenie zasada, że snobizm pewnych ośrodków akademickich jest nieuleczalny.

3. Ponownie jednak okazało się, że nie każdy z danego ośrodka akademickiego jest snobem.

4. W nawiązaniu do powyższego. Mam wrażenie, że egalitaryzm przedmiotu badań – w tym przypadku kultury popularnej – przekłada się na dystans wobec własnej podmiotowości. Inaczej mówiąc, profesorowie i doktorzy, którzy zajmują się tym tematem już jakiś czas, lubią się swoją dyscypliną bawić. Cieszy również, że wielu młodszych naukowców przejmuje tę tendencję; wszak nie ma co się spinać.

5. Punkt czwarty nie sprawdza się w przypadku strukturalistów.

6. Referaty czytane są trudniejsze do przyswojenia przez publiczność niż referaty wygłaszane. Co więcej, ilość i celność dowcipów czy dykteryjek rzucanych podczas wystąpienia wpływa korzystnie na zachowanie kontaktu ze słuchaczami.

7. Dowcipy o Ghost Riderze, w których nie pada słowo „zajebisty”, nie są śmieszne. Za to o trębaczach jazzowych będących łowcami wampirów i pająkach pogryzionych przez radioaktywnych ludzi sprawdzają się całkiem nieźle. Sprawdzenie prawdziwości reguły mówiącej, że Twój promotor nie śmieje się z Twoich dowcipów, wymaga dodatkowych badań terenowych.

8. Uwaga dla siebie: następnym razem przećwiczyć długość swojego wystąpienia. Pozwoli to uniknąć nagminnej ostatnimi czasy sytuacji, że czas mi się kończy, zanim zrobię wstęp.

9. Politolog nie odnajdzie się nigdy na konferencji literaturoznawczej (ortodoksyjny medioznawca o odchyłach kognitywistyczno-konstruktywistycznych też mógłby mieć problemy). Istnieje wysokie prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że reguła ta działa w obie strony.

10. W ustach Nowozelandczyków słowo „Ciechan” brzmi jak „Czeczen”.

11. Ale zasadniczo dyskusje światopoglądowe z obcokrajowcami są nie do przecenienia. Człowiek potem także z Polakami rozmawia po angielsku, a i większość myśli formułuje w języku Szekspira (dlatego pisanie tego posta idzie mi topornie).

12.  Ani razu nie padło słowo „merkantylizm”, a o „kulturze remiksu” musiałem powiedzieć sam. Nie wiem, co o tym myśleć (ani w jakim języku).

13. Jedzenie w Ossolineum (czyli „U Hrabiego”) jest bardzo, ale to bardzo dobre. Chyba nawet warte swojej ceny.

No. To może tyle na razie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s