Mój pierwszy raz…

Posted: 10/16/2011 by magoo8787 in Mądrości

Dwutygodnik „Bravo” prowadził niegdyś jakże ambitną rubrykę „Mój pierwszy raz”, pełną zwierzeń nastolatków o okolicznościach odbycia premierowego stosunku. Ileż młodych dziewcząt i chłopców cieszyło się, czytając te krótkie opowiastki erotyczne, zwłaszcza w czasach braku internetu i wiążącego się z tym powszechnego dostępu do pornografii.

Obecnie w rubryczce pod tym tytułem mógłbym napisać o pierwszym udziale w konferencji naukowej. Generalnie sam czasem nie wiem, kto wymyślił tego rodzaju przedsięwzięcia. W powszechnym mniemaniu spotyka się 30 jajogłowych, dywagujących o tym, czy „Murzynka Bambo” można odczytywać w perspektywie postkolonialnej (niestety to przykład z życia wzięty). Pogadają, pochleją, wypuszczą tom artykułów, których i tak nikt nie czyta. Kiedyś normą było, że większa część konferencji to dyskusja, obecnie – próbuje się do tego wracać, choć częściej mamy do czynienia ze wzajemnym słodkim pierdzeniem w stylu Jerzego (swojego czasu według jego strony internetowej – George’a) Engela – delikatnie, byle kogoś nie urazić, co najwyżej sugerując konieczność poprawek. Nie, nie przeszkadzają mi konferencje, mają w zasadzie swój urok, choć czasem brakuje w nich lekkiego pazurka, wymiany ciosów (słownych oczywiście) itp.

14-15 października 2011 r. – „Literatura i kultura popularna w kontekście starych i nowych mediów”. W sumie była to ciekawa konferencja. Trochę gadania o wampirach, trochę o „Avatarze” czy „Dystrykcie 9”. Część uczestników spanikowana, że upierdliwa dr X jak zwykle się doczepi, ale tym razem się nie doczepiła. Zmęczona była może czy coś… Goście z całej Polski, a także z zagranicy, stężenie intelektu na metr kwadratowy tak duże, że na trzeźwo ciężko to wytrzymać.

Jak to jest być po raz pierwszy prelegentem konferencyjnym? Zwyczajnie chyba. Wychodzisz, mówisz, czasem dyskutujesz ze słuchaczami. Czy trzeba się obawiać krytyki? Jeśli nawet, to konstruktywnej, a taka zawsze się przyda. O ile nie spieprzysz referatu, przygotowując kilka stron chłamu, które rzekomo mają być naukowe, a są na poziomie szkolnej prezentacji. Tak, zdarzają się tego typu referaty, nad czym trzeba ubolewać. Ale to już inny temat, który nieustannie podnosi mi ciśnienie.

Swoją drogą wk… mnie magistry-rudzielce, trajkoczące jak wiewióry swoje referaty i podkreślające na każdym roku, że „bo ja to jestem z wykształcenia narratologiem i medioznawcą, więc powiem to jako narratolog i medioznaca”. Wow, ja jestem chyba standardowym, zwyczajnym filologiem polskim, przynajmniej tak mam na dyplomie.

Magoo

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s