Czescy antybohaterowie

Posted: 11/22/2011 by misiekwolski in Narracje
Tagi: , , ,

Wyróżniamy trzy grupy antybohaterów (a przynajmniej ja wyróżniam). Pierwsza z nich to antybohaterowie mefistofelesowscy, mącący w rzeczywistości, robiący dobre rzeczy ze złych powodów albo złe z powodów dobrych. Druga – skrajnie odmienna – to postacie nieskuteczne, sparaliżowane życiowym marazmem, nieporadne, niepotrafiące odnaleźć się w niegościnnym i okrutnym świecie; nazywam ich antybohaterami miauczyńskimi. Trzecia grupa jest wypadkową między dwiema poprzednimi: to bohaterowie tak bardzo zwyczajni i pozbawieni cech korespondujących z projekcją i identyfikacją, tak dalece nieciekawi i spowszedniali, że aż strach. A jednak wśród tych ostatnich najłatwiej znaleźć można postacie, które nas w jakiś sposób przypominają. I o takich postaciach pisze Milan Kundera.

Już niemal anegdotyczne jest zdanie Kundery z Nieznośnej lekkości bytu, w którym zaznacza on i uwypukla programową papierowość swoich postaci, usiłując przekonać odbiorcę, że w żadnym wypadku nie opowiada on o scenach z życia. Paradoksalnie jednak właśnie dzięki pewnej syntetyczności są to postacie z krwi i kości, ciekawe, intrygujące, prawdziwe. To pewnie dlatego, że my sami o sobie też myślimy syntetycznie. Tak czy inaczej, Kundera napisał Nieznośną lekkość bytu w 1984 roku, ale wiele lat wcześniej, w roku 1967, popełnił inny, bardzo popularny w Polsce tekst. Dał mu na imię Żart.

Sięgałem po Żart zachwycony Nieznośną lekkością bytu, więc powiem od razu, że jeśli ktoś spodziewa się podobnej galerii zwyczajnych, ale intrygujących bohaterów, nieco się rozczaruje. Kundera lekkości pióra i trafności opisu musiał się jeszcze nauczyć (znam wprawdzie jedną osobę, która już pisze jak stary Kundera, ale nie powiem jej tego póki co, niech nie obrasta w piórka), dlatego w Żarcie jest jeszcze dość topornie i charakterystyka bohaterów – choć umiejętnie dozowana i momentami intrygująca – przebiega dość monotonnie. Punkt dojścia wprawdzie wszystko ratuje i sprawia, że z losów bohaterów wypływają bardzo uniwersalne – choć niepokojące – wnioski, ale przedtem trzeba przetoczyć się przez refleksje i rozterki dość efemeryczne, a na pewno rozwlekłe. Nie żeby to było źle napisane, o nie. Mamy piękną polifonię, dywersyfikację wspomnień, przekonującą, duszną i mokrą psychologizację motywacji poszczególnych postaci… ale no właśnie – brakuje charakterystycznej dla późniejszego stylu Kundery lekkości. I to nie tylko bytu.

A o co chodzi w samym Żarcie? Główny bohater, Ludwik Jahn, opowiada ustami różnych postaci historię swojego życia, które legło w gruzach przez pewien mało  subtelny dowcip wysłany na kartce pocztowej do sympatii z partii i ze studiów. Szybko okazuje się, że on – lojalny marksista i socjalista – zostaje napiętnowany, wydalony ze studiów i skazany na pracę w kopalni. Od tej pory Ludwik żyje wydarzeniami, które go uformowały, powraca do nich i za wszelką cenę stara się uczynić im zadość, krzywdząc jednak wszystkich wokół, często nawet nieświadomie. Nad całą narracją i losami poszczególnych bohaterów ciąży widmo ustroju, prawomyślność, postępowość i komunizm są nieodłącznym elementem ich retoryki, a sumienie marksisty to coś, do czego bezustannie – choć sztucznie – się odwołują. To może być zresztą źródło dzisiaj już nieco zmurszałej popularności Żartu w Polsce: traktuje on komunizm z całą surowością, nie piętnując systemu jako takiego pokazuje, jak ów system niszczy ludzkie życia, jak bardzo jest on oddalony od codzienności. „Jakże chciałbym odwołać historię swego życia – mówi Ludwik. – Ale w jaki sposób mógłbym ją odwołać, skoro pomyłki, z których wynikła, nie były jedynie moimi pomyłkami? […] Te pomyłki były tak pospolite i tak powszechne, że bynajmniej nie stanowiły wyjątku ani pomyłki w istniejącym porządku rzeczy, lecz przeciwnie, one go właśnie tworzyły. Kto wobec tego się mylił?”

Polecić Wam Żart? Chyba tak, bo w sumie to kawał dobrej prozy. Nie dorównuje późniejszym osiągnięciom Kundery, ale stanowi ciekawą i na swój sposób intrygującą wiwisekcję życia w Czechosłowacji w połowie XX wieku. Każdy był antybohaterem, każdy był boleśnie zwyczajny i surowo nijaki. I kto wie, może i dzisiaj tak jest?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s