Pierwszorzędny zespół drugorzędny

Posted: 12/01/2011 by misiekwolski in Dźwięki
Tagi: , , ,

Trochę się bałem pisać o tej płycie, bo mówić o Jane’s Addiction nie uciekając się do porównań z największymi – nie sposób, z kolei zespół ten zawsze wypada podobnie do I’m With You Red Hot Chili Peppers. Ostatni krążek RHCP po każdym kolejnym przesłuchaniu jest jednak coraz lepszy, wciąga w siebie bardziej niż nowa płyta kapeli Perry’ego Farrella i Dave’a Navarro (ten ostatni chyba nigdy nie uwolni się od łatki tego-co-grał-przez-chwilę-w-Red-Hotach-ale-szło-mu-to-żałośnie), której tytuł The Great Escape Artist. Nie mogę jednak powiedzieć, że ta płyta była dla mnie rozczarowaniem. Przeciwnie, z perspektywy czasu słucha mi się jej przyjemniej niż – bardzo przeze mnie lubianego – Strays. A z czego to wynika?

Może z tego, że muzyka Jane’s Addiction jest wielopłaszczyznowa i różnorodna. Mamy kawałki wyważone, dynamiczne, pełne uroczych wokaliz i zagrań gitarowych w stylu U2, jak np. Curiosity Kills czy fenomenalny Twisted Tales. Nie gorszy jest pełen niesamowitej energii, singlowy Irresistible Force (Met The Immovable Object), gdzie są aż trzy gitary basowe i przepięknie prowadzone riffy. Długo zastanawiałem się, z czym mi się kojarzy groove i melodia End Of The Lies, dopóki nie skojarzyłem nazwiska Rik Schaffer i jego ścieżek dźwiękowych, przede wszystkim tej wykorzystanej w grze Vampire: the Masquerade – Bloodlines; skojarzenie jest bardzo mocne. I’ll Hit You Back to stonowana, post-grunge’owa produkcja z ładnie prowadzonym wokalem, choć nie tak ładnie, jak przesterowany, ciężki Ultimate Reason. W klimaty ciężkiego rocka wchodzimy zresztą już na początku płyty, gdzie wśród pulsujących basów i ostrych riffów wita nas utwór Underground. Wspaniałą rockową balladą jest z kolei Splash A Little Water On It; nie powstydziłby się jej chyba żaden współcześnie wiodący zespół rockowy. Czuć powiew Guns’n’Roses. Nie jest le w przypadku zmiennego rytmu post-punkowej balladki Broken People i przebojowego, niepokornego Words Right Out Of My Mouth. Znacznie lepiej wypadają jednak kawałki wolniejsze, czego dowodem – w ramach przerywnika – wspomniany Splash A Little Water…

 

No właśnie. Jest naprawdę bardzo fajnie, można posłuchać, zanurzyć się w tej muzyce i nawet odpłynąć… ale brakuje temu solidnego, mocnego przytupu, jakiegoś asa w rękawie, czegoś zaskakującego, zachwycającego… w każdym utworze coś się rzecz jasna znajdzie, ale trzeba się doszukać. A to za mało, żeby wytrzymać konkurencję z innymi wielkimi światowej sceny rockowej. Dlatego Jane’s Addiction plasuje się z płytą The Great Escape Artist gdzieś w kategorii „pierwszorzędny zespół drugorzędny” (że posłużę się parafrazą wiadomo kogo), przy czym nie jestem pewien, czy rozumieć to w jedną, czy w drugą stronę. Za każdym razem jest lepiej i sympatyczniej, ale to trochę za mało. Tym niemniej polecam, bo fajnie grają.

P.S. Okładka.No przecież. Wrzucam poniżej: wystrojem i estetyką znów nawiązuje do Vampire: the Masquerade – Bloodlines. Te lampki, faktura ściany, klockowatość twarzy, odsłuchy, komputer… wszystko jak z silnika gry. Może te inklinacje muzyczne z Schafferem to nie przypadek?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s