Co to za metal?

Posted: 12/13/2011 by misiekwolski in Dźwięki
Tagi: , , ,

Sięgnąłem po płytę Metals sygnowaną przez wykonawcę znanego jako Feist, bo miałem ochotę na jakiś nowy album metalowy. Tak wiem, było to naiwne. Ale skoro tyle muzyki przelatuje już przez moje uszy, to może jednak warto czasem sięgnąć po coś na czuja? Bez sprawdzania, kim jest wykonawca ani co reprezentuje? Tak właśnie zrobiłem z Metalem. Już po pierwszych taktach okazało się, że była to dobra decyzja. Choć wyszło przy okazji na jaw, że z muzyką metalową Feist nic wspólnego nie ma.

Pod kryptonimem Feist kryje się bowiem kanadyjska piosenkarka Leslie Feist, która uprawia coś w rodzaju gitarowego, bliskiego Anais Mitchell, ambitnego popu z silnymi konotacjami w stronę song-writingu. Skojarzenia z Norą Jones też wydają mi się bardzo na miejscu. Florence + The Machine? Też, chociaż u tej ostatniej dużo ostatnio pompatycznych, bogatych aranżacji. No i oczywiście duch unosi się nad wodami, czyli nie można zapomnieć o Tori Amos. Inne skojarzenia? Fionna Apple, Julia Marcell, Cat Power… last.fm podpowiada także Bjork, Bon Iver i Fleet Foxes, ale to już jest nieco dalej. Mamy już pojęcie, z czym obcujemy? Dobrze, to na początek How Come You Never Got There?, bardzo chilloutowy, sympatyczny kawałek z Metals:

 

Na płycie jest tego więcej, choć Feist nie ogranicza się tylko do takiej norojonesowej stylistyki. A Commotion jest na przykład bliskie Katie Melui i wspomnianej Florence,  przepiękny Graveyard to pomysł z podwórka Anais Mitchell, w stronę folku zmierza też spokojny, refleksyjny i relaksujący Anti-Pioneer (choć tekst może rozbijać trochę implikowaną tu błogość), bardzo kowbojsko-ogniskowy jest też Cicadas & Gulls; tytuł zresztą mówi sam za siebie. Jakbyśmy jednak chcieli doszukać się okołofolkowych klimatów w dobrych, głębokich aranżacjach, to absolutnie bezkonkurencyjny jest pod tym względem Comfort Me czy The Undiscovered First, gdzie – faktycznie – można próbować się doszukać Fleet Foxes i Bon Iver. Ale tylko troszkę. Chcemy natomiast więcej rzeczy w stylu Florence? Proszę bardzo:” płytę otwiera rytmiczny, roszczący sobie jakieś tam prawa do uniwersalności The Bad In Each Other (skojarzenie z Gotye i Kimbrą narzuca się samoczynnie) i wtórujący mu – pełen intrygujących popisów wokalnych The Circle Married The Line. Wpływ Nory Jones czuć zaś zwłaszcza w nieco jazzujących, niesamowicie odprężających Caught A Long Wind (lubię takie teksty, bardzo ezoteryczne, trochę mistyczne, w subtelnych aranżacjach), wypełnionym subtelnym poczuciem głębi Bittersweet Melodies czy zamykającym płytę Get It Wrong, Get It Right.

 

Chciałem posłuchać metalu, a zamiast tego się odstresowałem i rozluźniłem. Fantastyczne doświadczenie. Może więc Feist płytą Metals nie odkryła nowych przestrzeni muzycznych, ale umiejętnie – na co z pewnością miał wpływ układ piosenek na płycie (który z premedytacją zaburzyłem celem systematyki stylistyk) – dawkuje emocje, wprawia w stan rozluźnienia i relaksacji, wreszcie poprawia humor. I nie ma nawet znaczenia, że okładka jest taka sobie. Reasumując, chyba potrzebowałem takiej płyty. I – jako recenzentowi – bardzo mi się ona spodobała. Tym goręcej polecam.

Reklamy
Komentarze
  1. magoo8787 pisze:

    Osobiście najbardziej lubię starsze już nieco „Inside and out” z płyty „Let it die”. Też interesująca płytka 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s