Ultimate Review 1: Ultimate Iron Man

Posted: 12/23/2011 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

No to jedziemy z nową rubryczką na blogu. Ponieważ i tak nie mam już czasu na nic, to niechaj braknie mi czasu także na to. A „tym” jest przegląd wszystkich komiksów Ultimate Marvela w kolejności chronologicznej, z pomysłem którego nosiłem się już od jakiegoś czasu. No i tak się składa, że pierwszym w szeregu jest Ultimate Iron Man Orsona Scotta Carda i Andy’ego Kuberta.

  

 

Kiedy uniwersum Ultimate zaczęło święcić tryumfy, a serie odświeżonych przygód Spider-Mana czy X-Men spotkały się z gorącym przyjęciem, Marvel w latach 2005-2006 wypuścił mini-serię komiksów opowiadających o powstaniu jednego z popularniejszych obecnie superbohaterów, Iron Mana. Założenie było całkiem niegłupie; Tony Stark w czerwono-złotej zbroi pojawił się już na kartach komiksu The Ultimates, w którym dochodzi do zebrania bliźniaczej względem Avengers supergrupy, a w 2008 roku miał mieć premierę film kinowy o przygodach Starka. Zatrudnienie Carda – skądinąd utytułowanego scenarzysty i pisarza science fiction – do napisania historii współczesnego, odświeżonego Iron Mana wydawało się znakomitym pomysłem. Odważne pomysły wykorzystane w innych komiksach z uniwersum Ultimate wypaliły, więc czemu by nie opowiedzieć od nowa o początkach Iron Mana, bez konieczności przywoływania pretensjonalnej postaci Mandarina czy elektromagnesu w klatce piersiowej (chyba najbardziej kuriozalnego pomysłu, na jaki można wpaść)? Card zabrał się do pracy, Kubert to narysował, a efekt przedstawia się następująco:

Loni Stark, żona Howarda Starka, bogatego i wpływowego przedsiębiorcy zbrojeniowego, zdradza go z jego konkurentem, Zebediah Stane’em, celem przejęcia  firmy i patentów Stark International. Sprawa rozwodowa jest w biegu, ale Howard nie poświęca jej wiele uwagi: pracuje on bowiem nad projektem bio-zbroi, powłoki bakteryjnej zdolnej powstrzymać obrażenia fizyczne, mającej jednak ten mankament, że pożerającej również skórę nosiciela. Zleca on więc specjalistce w dziedzinie genetyki, Marii Cerrerze, pracę nad wirusem zwiększającym regenerację skóry. Howard i Maria zakochują się i – po rozwodzie z Loni – Stark natychmiast żeni się z Cerrerą, która zachodzi w ciążę. Wskutek niefortunnego wypadku w laboratorium zostaje jednak zainfekowana regeneracyjnym wirusem i umiera, na świat przychodzi jednak dziecko: Tony. Jako że poprzez matkę został on również zarażony wirusem, bez bio-zbroi cierpi katusze związane z nadprodukcją połączeń nerwowych, skutkiem ubocznym jest jednak to, że ma on mózg rozprowadzony równomiernie po całym ciele, co czyni go geniuszem. Howard Stark traci – wskutek machinacji Loni i Stane’a – firmę i patenty, zachowuje jednak projekt bio-zbroi. Stane chce to od niego ukraść, porywa wiec Tony’ego i poddaje torturom, okazuje się jednak, że ucięte kończyny bez problemu odrastają młodemu Starkowi. Zebadiah trafia więc do więzienia, a Stark odzyskuje firmę. Tony zaprzyjaźnia się z czarnoskórym – i cierpiącym ze względu na rasistowskie docinki kolegów – Jimmym Rhodesem i buduje razem z nim nową zbroję, która ma w jego mniemaniu zastąpić wersję bio. Loni natomiast, rozumiejąc że postawiła na złego konia, zwraca Starkowi firmę w zamian za finansowanie edukacji jej syna, Obadiah Stane’a. Stark godzi się opłacić czesne młodego Stane’a w Budynku Baxtera, będącym rządowym think-tankiem dla genialnych dzieci, tam się jednak okazuje, że Obadiah jest jeszcze bardziej okrutny i bezwzględny niż jego ojciec: doprowadza do zabójstwa Zebediah i wrabia w to Howarda Starka. Tymczasem szesnastoletni Tony buduje swoją pierwszą zbroję Iron Mana, w samą porę, by zapobiec skierowanemu w Stark International atakowi terrorystycznemu.

Setup oryginalnego Iron Mana był głupi, ale przyznacie, że to już wieje kretynizmem. Genialny, regenerujący się dzieciak, który usiłuje zbudować sobie zbroję, żeby jeszcze bardziej i jeszcze więcej móc, to wszystko na tle dynamicznych wolt korporacyjnych, które same w sobie byłyby ciekawe, gdyby nie to, że tyle w nich absurdalnej niesamowitości i braku jakiegokolwiek zakorzenienia w rzeczywistym świecie (czyli tego, na czym swoją siłę opierał Ultimate Marvel). Poza tym, nie ma żadnego związku – poza wizualnym – z Iron Manem znanym z serii The Ultimates, a już w ogóle nie trzyma się to kupy z wersją Iron Mana z Ultimate Marvel Team-Up, gdzie postać Tony’ego Starka pojawiła się po raz pierwszy. Innymi słowy, ulepek i brak wody do popicia. Tzn. sama fabuła byłaby do przełknięcia, gdyby nie osadzenie jej w kontekście Marvela, a zwłaszcza Iron Mana. Znajomość Ultimate Iron Mana sprawia, że najbardziej kuriozalne pomysły wykorzystane w filmowym Iron Manie już tak nie rażą.

Oczywiście, jest parę ciekawych koncepcji. Think-tank w Budynku Baxtera, który pojawi się jeszcze w kolejnych komiksach, rasistowskie docinki pod adresem Rhodeya, bezkompromisowe podchody i wojny korporacyjne, próba nadania zbroi Starka jakiejś głębszej metaforyki… to wszystko jednak gdzieś tam ginie pod nawałem absurdów. Problemem są też okładki: jak widać, obiecują one bardzo dużo, pokazują całkiem zgrabne pomysły i ewidentnie poprawiają wizerunek komiksu. Ten zresztą sam w sobie nie jest zły; Andy Kubert całkiem nieźle wywiązał się z obowiązków, chyba jednak nie do końca rozumiał, o co chodzi scenarzyście, bo wiele kadrów i kwestii jest trochę ni przypiął, ni przyłatał. Dlatego w późniejszych komiksach został zastąpiony przez innego rysownika, który lepiej rozumiał wizję Carda; trudno tylko powiedzieć, czy to dobrze, czy źle. Zapraszam więc do zapoznania się z recenzją drugiej miniserii o Ultimate Iron Manie, która pokaże, jak bardzo można zabrnąć w bzdurne i bezsensowne pomysły.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s