Ultimate Review 5: Ultimate Spider-Man: Power and Responsibility

Posted: 12/27/2011 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

To najjaśniejsza postać uniwersum Ultimate Marvela. Chłopak, dla którego droga w bohaterstwo stała się również drogą w dorosłość. Bohater, od którego tak naprawdę wszystko się zaczęło; to właśnie bowiem w tej serii rozpoczął się żywot uniwersum 1610, to tutaj położono wszelkie podwaliny pod tę rzeczywistość i tak naprawdę cała rzeczywistość tutaj wraca. Scenariuszem zajął się znakomity i ceniony Brian Michael Bendis, a narysował to fenomenalny Mark Bagley, którego ubóstwiam od najmłodszych lat. To mistrzowska, przemyślana i doskonale narysowana opowieść, oddająca jednak szacunek leciwemu oryginałowi. Przed Wami Ultimate Spider-Man.

   

  

 

Znajdujemy się w Osborn Industries, firmie farmaceutycznej znanego i ambitnego przedsiębiorcy, Normana Osborna. Tutaj to właśnie powstaje nowy, cudowny lek o nazwie Oz, który ma być przełomem w dziedzinie medycyny. Właśnie przebiegają testy na zwierzętach (choć Osborn chciałby, żeby jak najszybciej podano Oz ludziom), w tym pająkach. Jeden z tych pająków ucieka ze swojego pojemnika… W tym samym czasie piętnastoletni Peter Parker notorycznie pada ofiarą szykan swoich szkolnych kolegów. Po jego stronie są tylko młodziutka kujonka Mary Jane i Harry Osborn, syn Normana. No i wujek Ben i ciotka May, byli hipisi, którzy usiłują powiązać koniec z końcem i w miarę dobrze wychować Petera. Chłopak jest bowiem sierotą, jego rodzice zginęli w katastrofie lotniczej. Któregoś dnia Parker z klasą przychodzą na wycieczkę do Osborn Industries, a tam dochodzi do ukąszenia wiadoko-kogo przez wiadomo-co. I nie, to nie Peter gryzie pająka.

Ta historia wygląda znajomo, jednak Bendis nadał jej trochę więcej głębi, niż było w oryginale. Po pierwsze, tutaj wszystko z siebie wynika: Osborn – chcąc uniknąć podania do sądu przez rodzinę Parkerów – zleca po cichu badanie, a potem – gdy zachodzi obawa, że jad pająka zabije chłopca – likwidację Petera. Ten unikając rozpędzonego samochodu zaczyna powoli odkrywać swoje moce i z początku jest zszokowany zachodzącymi w nim zmianami. To wszystko nakłada się na okres dojrzewania, buntu i kontestacji; Peter zaczyna grać w szkolnej drużynie koszykówki, niechcący łamie rękę rywalowi, Flashowi Thompsonowi, zaczyna łazić na domówki (gdzie przystawia się do niego pijana koleżanka, Liz Allen), zarabia pierwsze pieniądze, kłóci się z opiekunami. No i odkrywa pajęcze moce, zaczyna brać udział w walkach bokserskich, opuszcza się w nauce… można wymieniać tak jeszcze długo, ale ważny jest punkt kulminacyjny, który wszak jest znany każdemu. Zapatrzony we własne problemy Peter nie łapie złodzieja, który następnie wdziera się do domu Parkerów i zabija wujka Bena.

 

Gorzka droga w dorosłość i początki bohaterstwa znajdują odbicie w działaniach Normana Osborna. W Peterze zachodzą niechciane zmiany, stara się on jednak jakoś je ogarnąć i podporządkować pewnym pryncypiom, czyli słynnej – sformułowanej przez jego ojca – maksymie „Z wielką mocą zawsze wiąże się wielka odpowiedzialność”. Osborn nigdy o tej maksymie nie słyszał, bardzo bowiem pragnie tych zmian, pragnie wielkiej, domniemanej mocy Petera. Starając się powtórzyć przypadek Parkera na sobie – wszak mamy XXI wiek, wszyscy w firmie Osborna widzieli nagranie z kamer przemysłowych i wiedzą, że chłopaka ukąsił pająk – ulega wypadkowi, w którym cierpią też Harry Osborn i główny naukowiec Osborn Industries, Otto Octavius. Norman zmienia się natomiast w coś, co miało być nadczłowiekiem, a stało się potworem. Jego potęga jest zbyt duża, by mógł on nad nią panować, co prowadzi do ogromnej zadymy. Przed Peterem czeka więc pierwsza wielka próba…

Narracja w tym komiksie prowadzona jest znakomicie, postacie żyją i mają wiarygodnie, rzetelnie zarysowane charaktery. Ewidentnie Bendis i Bagley doskonale się rozumieli, przez co świetnie się czyta i ogląda zarówno pierwsze umizgi Petera i Mary Jane, jak i bezkompromisowe czy wręcz podłe machinacje Normana Osborna. Inni bohaterowie też są fenomenalnie zarysowani: butni koledzy Petera z klasy, czyli Flash i Kong, są dość typowi, ale wiarygodni; bogaty synek mamusi Harry Osborn jest wylansowany na maksa (dobrze, że w tej wersji nie ma on karbowanych włosów, jak jego odpowiednik w mainstreamowym Marvelu), Ben Parker to stary, pogodny hipis, May jest nieco bardziej zaczepiona w rzeczywistości, ale wciąż pogodna, a działania innych postaci są zawsze znakomicie umotywowane i uzasadnione. Aż chce się wierzyć, że gdyby taki zestaw osobowości spotkał się w rzeczywistości, pewnikiem gdzieś teraz latałby jakiś Spider-Man.

No i chociaż Bendis miał do dyspozycji dziewicze terytorium Ultimate Marvela, potraktował je bardzo ostrożnie. Dowiadujemy się z plotek uczniów, że gdzieś w Utah jest jakiś Hulk, ale to tylko plotki dementowane przez wojsko (klasyczna teoria spiskowa). W gazecie „Daily Bugle” wspomina się o sprawie Kingpina i Murdocka, Matt zdążył więc dorosnąć i – jako prawnik – zająć się światem przestępczym kontrolowanym przez Fiska-Kingpina; od wydarzeń z Ultimate Elektry musiało więc minąć parę lat. Wspomniany jest też Kapitan Ameryka, ale nic dziwnego, wszak był superbohaterem Amerykanów podczas II Wojny Światowej. No i pojawia się (znów) pytanie o mutantów. Gdzieś pewnie jest jakiś większy świat, gdzie superorganizacje szpiegowskie ścierają się z superorganizacjami przestępczymi, gdzieś pewnie jest światowy terroryzm, ale piętnastoletni chłopak u progu dojrzewania jest tu i teraz, jest blisko ludzi i to on nas teraz interesuje. Tak zaczyna się droga Petera Parkera w dorosłość i tak wygląda jego pierwsze starcie z Normanem Osbornem. Co będzie dalej?

(P.S. W obrazkach wykorzystałem strony z polskiej wersji Ultimate Spider-Mana, wydawanej przez FunMedia w 2002 i 2003 roku. Wszelkie copyrighty należą do nich.)

Reklamy
Komentarze
  1. Strid pisze:

    Trzeba przyznać, że ta seria miała ogromny wpływ na rynek komiksowy jako ogół i została niesamowicie wręcz ciepło przyjęta przez fanów. No i do tego tak jak wszystko się skończyło nie tak dawno temu… Wielki to komiks superbohaterski.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s