Ultimate Review 7: Ultimate Spider-Man: Learning Curve

Posted: 12/29/2011 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Przepiękny tytuł ma ta historia, przepiękny… wspominałem wczoraj, że Bagley z Bendisem mieli z góry zarysowany plan na rozwój superbohatera, który zamierzali konsekwentnie realizować. Skoro już Peter dostał lekcję o mocy i odpowiedzialności, jest gotów, by zmierzyć się ze złem tego świata, czytaj: zorganizowaną przestępczością. A my już wiemy, kto stoi na jej czele: to oczywiście Wilson Fisk, znany szerzej jako Kingpin of Crime (a po ludzku Kingpin).

 

 

Peter Parker idzie do gazety „Daily Bugle”, by sprzedać swoje zdjęcia Spider-Mana i tym samym pomóc finansowo swojej ciotce. Mamy jednak XXI wiek, a Parker nigdy w życiu nie robił profesjonalnych zdjęć. Jego dzieła okazują się więc niewiele warte, a gdy wydawca – J. Jonah Jameson – znajduje jedno dobre, to chce dać Peterowi raptem 50 dolarów (bo tyle płaci się dziś w gazetach fotografom). Na szczęście Parker ujawnia w redakcji swój właściwy talent i pomaga w naprawie strony internetowej „Bugle’a”, dzięki czemu dostaje robotę webmastera. Jako Spider-Man jest on jednak przerażony skalą przestępczości w Nowym Jorku (trafia między innymi na Shockera), postanawia więc uderzyć w samo serce, czyli organizację Kingpina. Szybko jednak wychodzi na jaw, że powinien mierzyć siły na zamiary i że jest do tej walki kompletnie nieprzygotowany…

To jest właśnie największy atut tej historii: Spider-Man uczy się, że sama pajęcza moc to nie wszystko, że świat jest bardziej złożony, niż mu się wydaje. Nie potrafi zrozumieć, dlaczego Fisk – o którym wszyscy wiedzą, że jest królem przestępczego półświatka – nie siedzi za kratkami, tylko wykorzystuje luki w prawie, by pozostać nietykalnym. Co więcej, dowiaduje się, że szlachetne intencje nie wystarczą, żeby walczyć z niesprawiedliwością; trzeba jeszcze umieć walczyć i co najważniejsze, mieć plan. A Spider-Man, choć siłę i szybkość pająka ma – walczyć nie umie. No i dostaje łomot. Najpierw jeden, potem drugi… za trzecim idzie po rozum do głowy i przygotowuje plan. A jak to robi? Poprzez research w Internecie. Właśnie w metodach i działaniach Spider-Mana najlepiej widać, jak daleko mu do wszechmocnego superbohatera, ale za to bardzo stara się on dostosować swoje metody do wymogów epoki.

No i są jego przeciwnicy. Shocker to chłopak do bicia, ale dzięki niemu widać, jak bardzo zwykli ludzie boją się Spider-Mana. Z ust oprychów Kingpina znów padają obelżywe słowa o mutantach, na scenę wchodzi też nowy zbir: Electro (choć Fisk w pierwszej chwili woła go – co znamienne – imieniem Elektra). Jest on dość nieprzyjemnym typem, bardzo potężnym, który spuszcza Spider-Manowi lanie, po czym demaskuje go na oczach Fiska i jego podwładnych; niedoceniając jednak znaczenia chłopaka, wyrzuca on go przez okno. No i jest sam Kingpin, który prezentuje równie surową i wyrachowaną postawę, co wcześniej, wciąż też można go określić mianem: control freak (dość sprytnie przeprowadzono tu analogię do prezydenta Nixona). Jeżeli czegoś nie może mieć, to to niszczy. Warto zauważyć, że sam Spider-Man jest zbyt słaby, żeby go pokonać, i też dostaje łomot. Zasadniczo uchodzi z życiem i zmusza Kingpina do zaniechania pogoni tylko i wyłącznie dlatego, że używa swojego sprytu.

Na osobną uwagę zasługuje kwestia relacji Petera z kolegami oraz jego sytuacja w domu. May w dalszym ciągu nie może pogodzić się ze stratą męża i powoli wpada w depresję. Uczniowie szkoły – po jej zdewastowaniu przez Spider-Mana i Normana Osborna – dostają się pod opiekę pani psycholog, i ewidentnie czują się w tej sytuacji co najmniej nieswojo. Koleżanka Petera, Liz Allen, bardzo źle znosi wzmianki o Spider-Manie i mutantach. Generalnie czuć na wszystkich impakt, jaki wywołała rozróba z Osbornem; nic nie wraca do normalności. Napięte są też relacje Petera z Mary Jane, które on notorycznie zawala przez obowiązki Spider-Mana; dlatego też decyduje się wyjawić Mary swoją sekretną tożsamość. Temu zresztą poświęcono cały ostatni zeszyt tej historii, który jest sam w sobie kapitalny. A być świadkiem, jak ciocia May – niegdyś hipiska – usiłuje rozmawiać z Peterem o seksie… bezcenne.

Poza tym cały czas rozszerza nam się uniwersum Ultimate Marvela. Kingpina już znaliśmy, Shocker i Electro to inna sprawa, ale Fisk parokrotnie wspomina o zadymach z zamaskowanymi mścicielami (czyżby Daredevil? Może Iron Man?), jest też mowa o Punisherze. Ben Urich, najbardziej efektywny dziennikarz „Bugle’a”, mówi też o potworze żyjącym w kanałach. Oni tam wszyscy są. Nie ciekawią Was ich losy? Mnie by ciekawiły… ale cierpliwości. Wkrótce Ziemia-1610 nabierze rumieńców.

Reklamy
Komentarze
  1. LV pisze:

    Dłoń Kingpina potężnie zacisnęła się na prawym nadgarstku Spider-mana miażdżąc jego miotacz sieci. Człowiek pająk zasyczał z bólu.
    – Kto cię przysłał? – zapytał spokojnie Wilson Fisk
    – Uh… Uh… Carson Daly – jęknął Parker
    – Nie znam tego człowieka.

    Chwilę później po pokonaniu Spider-mana i wyrzuceniu go przez okno.

    – Coś jeszcze szefie? – spytał Elektro
    – Tak. Zobaczcie kto to ten Carson Daly i zniszczcie go.
    – Ta jest.

    Aż sam musiałem zobaczyć kim jest ten Carson Daly i okazało się, że to gospodarz jakiegoś talk show i pracownik radia i telewizji 😀 A do 2002 był VJem w jednym z programów MTV i DJem w jakimś radiu z Południowej Karoliny 😛

    Ciekaw jestem czy Brian Michael Bendis i Mark Bagley, którzy pisali scenariusz i rysowali do Ultimate Spider-mana w tamtym czasie, mieli do tego człowieka jakieś awersje skoro umieścili wzmiankę o nim w komiksie w takich okolicznościach 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s