Ultimate Review 10: Ultimate Marvel Team-Up: Spider-Man & The Punisher & Daredevil

Posted: 01/02/2012 by misiekwolski in Ultimate Review

Na to zanosiło się od dawna i nie ma co się dziwić, że w końcu Bendis postanowił do tego doprowadzić. Wiemy już, że Matt Murdock zajmował się kwestią Kingpina i przestępczości w dzielnicy Hell’s Kitchen, wiemy o Punisherze, ale bez szczegółów. No i na bieżąco śledzimy przygody Spider-Mana, znakomicie prowadzone przez Bendisa i Bagleya. No to chyba wypadałoby te postacie wreszcie ze sobą zetknąć, czyż nie?

 

Frank Castle siedzi w więzieniu za zabicie policjanta, wielu pamięta jednak, że przedtem sprzątnął on wielu kryminalistów. Ponieważ nawet za kratkami zabija on współwięźniów, większość czasu spędza w izolatce. Jego kuratorka „przypadkiem” zostawia tam długopis i spinacz, dzięki którym Frank ucieka na wolność. Jego cel jest jasny: zabić wszystkich, którzy mieli coś wspólnego z zabójstwem jego rodziny. Daredevil – znany nam szerzej jako Matt Murdock – nie zamierza jednak pozwolić na taki samosąd…

Pierwszy zeszyt niemal w całości poświęcony jest charakterystyce Franka Castle’a, człowieka zdruzgotanego osobistą tragedią, który poświęcił wszystko, co miał – przede wszystkim swoje sumienie – aby zemścić się na wszystkich kryminalistach za śmierć żony i dzieci. Jest skrupulatny, zimny, wyrachowany i bezwzględny, a dla złoczyńców – bezlitosny. Traktuje ich po prostu jak ścierwo, które należy zniszczyć, morduje z ewidentną satysfakcją i czyniąc zadość swoim koszmarom. To nie jest heros na świętej krucjacie, to zły, zimny i bezlitosny człowiek, który nie zna słowa „dość”. Murdock stwierdza wręcz wprost, że Punisher jest chory.

U Matta również zmiany. Minęło bez mała 10 lat od naszego ostatniego spotkania z Murdockiem, zdążył on dorosnąć, założyć własną kancelarię w Hell’s Kitchen, zatrudnić uroczą sekretarkę Karen… i sprawić sobie kostium Daredevila. Z przemyśleń Matta dowiadujemy się, że nie lubi on pistoletów, odebrał szkolenie samurajów i ninja (co tłumaczy jego umiejętności z Ultimate Elektry), i nie cierpi, wręcz nie znosi on Spider-Mana, którego uważa za niedojrzałego i nieodpowiedzialnego kretyna. Poznaje też historię Punishera ze strony morderców jego rodziny; mieli oni zabić wszystkich, pozorując wojnę gangów, żeby zemścić się na Franku. Tak naprawdę byli oni bowiem skorumpowanymi policjantami – jego kolegami z posterunku – na których Castle w poczuciu niezachwianej praworządności doniósł do wydziału spraw wewnętrznych. I teraz chce ich wszystkich dopaść.

Bendis dostał w tej historii rysownika nazwiskiem Bill Sienkiewicz, który w idealny sposób wpasował się w mroczny, nieprzyjemny i brudny klimat komiksu. To nie jest naiwny, bohaterski i w gruncie rzeczy niedorosły świat Spider-Mana. Tutaj Punisher bez wahania strzela człowiekowi w twarz, Daredevil się nie cacka, przestępcy mieszają się z policjantami, a każdy ma coś na sumieniu. To znakomita, świetnie narysowana  i opowiedziana historia o bólu człowieka, który nie ma nic do stracenia, zestawionym z bólem tego, który stracił co miał do stracenia w imię swoich ideałów. A Spider-Man? Oczywiście, pojawia się tutaj, ale znów – przelotem. Mogłoby go nie być. Ale nie przeszkadza w odbiorze tej ponurej, niesympatycznej i gorzkiej historii o granicach między dobrem a złem.

No to krajobraz Nowego Jorku już mniej więcej znamy. Tu gdzieś Spider-Man, tam Daredevil, po drugiej stronie przestępcze imperium Kingpina, a poza tym dużo gruzów po zadymie z Iron Manem, Hulkiem, Osbornem i mutantami… właśnie. Mutanci. O co z nimi tak naprawdę chodzi? O tym dowiemy się w następnym odcinku.

Reklamy
Komentarze
  1. Strid pisze:

    Cholera, powiem ci Misiek, że wciągnąłeś mnie tą historią Ultimate Marvela 😀 Powiedz mi, zamierzasz tak to opisywać aż do ostatnich zajść ze Spideyem czy też tylko na początkach tego universum się skupiać?

    • misiekwolski pisze:

      Idea jest taka, żeby to pociągnąć, ale teraz trochę zwolnię – mam inne obowiązki. Natomiast przerywać tego nie zamierzam, bo dalej będzie jeszcze lepiej:-D

  2. Gufi pisze:

    Miś, Bill Sienkiewicz to legenda i weteran, założę się, że Bendis go nie „dostał”, tylko sam o niego zabiegał. Zwłaszcza, że rysownik pracował już w takich klimatach, u Millera choćby (Elektra Assassin”).
    Poza tym te recky som dobre, dostają Gufi’s seal of approval 😀 Carry on.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s