Ultimate Review 11: Ultimate X-Men: The Tomorrow People

Posted: 01/03/2012 by misiekwolski in Ultimate Review

Obok Ultimate Spider-Mana Bendisa i Bagleya wystartowała jeszcze jedna regularna seria, której akcja rozgrywała się w uniwersum 1610. A była to Ultimate X-Men Marka Millara i Adama Kuberta, która pokazała znacznie szersze spektrum wydarzeń rozgrywających się w tym świecie. A rozchodzi się o – sygnalizowaną już kilkukrotnie – fobię przed mutantami. To, co się dzieje na kartach tego komiksu, to już wielka polityka i znaczące wydarzenia, dzięki którym problem mutantów staje się podstawowym przedmiotem polityki międzynarodowej. A zaczyna się to tak…

 

 

Otóż w USA i Wielkiej Brytanii mają miejsce zamachy terrorystyczne wymierzone w ośrodki władz państwowych. Odpowiada za nie organizacja znana jako Bractwo Mutantów. Na jej czele stoi Magneto, bezwzględny idealista, który pragnie zniewolić ludzką rasę i podporządkować ją mutantom; razem z przyjacielem, Charlesem Xavierem, udało im się zbudować komunę mutantów w dzikiej, zapomnianej krainie, znanej jako Savage Land. Xavier był jednak za pokojową koegzystencją ludzi i mutantów, co poróżniło go z Magneto; skończyło się uszkodzeniem kręgosłupa Xaviera i pozostawieniem go na śmierć. Po dwóch latach okazało się, że Charles jednak przeżył i zorganizował konkurencyjną komórkę mutantów. Nazwał ją – dość egoistycznie – X-Men (oficjalnie od genu X, który znajduje się w DNA każdego mutanta). W samą porę, bo na zamachy terrorystyczne Bractwa Mutantów rząd USA odpowiedział dość gwałtownie: wypuścił w świat wielkie roboty eksterminujące mutantów, zwane Sentinelami…

Akcja ma ogromne tempo, a wydarzeń tu co niemiara. Profesor X wraz ze swoimi pierwszymi uczniami, Scottem Summersem a.k.a. Cyclops i Jean Grey a.k.a. Marvel Girl, zbiera ekipę mutantów, z których każdy jeden jest odmienny od poprzedniego, wszyscy razem jednak tworzą coś na kształt rodziny. Jest więc inteligentny marzyciel, Henry McCoy a.k.a. Beast; sceptyczna wobec wszystkiego, strachliwa Ororo Munroe a.k.a. Storm; rosyjski ex-mafioso, Piotr Rasputin a.k.a. Colossus; młody i arogancki Bobby Drake a.k.a. Iceman. Wszyscy dostają bajeranckie uniformy, które mają ukryć ich sygnatury DNA przed Sentinelami. Magneto nie może tolerować konkurencji Xaviera, nasyła więc na niego zabójcę, którym jest nikt inny, a znany nam już Wolverine.

Magneto to kawał drania i nawet tego nie ukrywa. Z rezerwą traktuje swoją córkę Wandę a.k.a. Scarlet Witch, a swojego syna, Pietro (znanego też jako Quicksilver), nieraz wręcz publicznie poniża. Jego ideały prowadzą do destrukcji i jest on gotów na wszystko, by do niej doprowadzić, byleby tylko zapewnić rasie mutantów panowanie nad światem. To doprawdy jest zły, naprawdę zły człowiek. Bliżej mu do Adolfa Hitlera niż jakiejkolwiek innej postaci Ultimate Marvela. Pietro i Wanda natomiast, w których rozgoryczenie i poniżenie prowadzi w pewnej chwili do buntu, muszą się jakoś odnaleźć między ideałami ojca, instynktem samozachowawczym i potrzebą ciepła.

Po drugiej stronie barykady mamy Charlesa Xaviera, który jest szczery ze swoimi studentami wtedy, kiedy trzeba, ale też manipuluje nimi, kiedy trzeba. Po jego prawicy stoi Cyclops, przejmujący się straszliwie powierzoną mu rolą dowódcy polowego i obwiniający się o każde niepowodzenie, a w pewnej chwili nawet rozważający przejście na stronę Magneto… choć ta decyzja wydaje się mieć więcej wspólnego z tym, co dzieje się między nim a Marvel Girl, niż kwestiami ideologicznymi. A między Scottem a Jean staje nie kto inny, a Wolverine, uciekający przed pułkownikiem Wrathem i rządowymi oddziałami Weapon X, znajduje on schronienie w szkole Xaviera (czyli dokładnie tam, gdzie życzył sobie tego Magneto), nie zabija jednak Profesora, pragnie bowiem przedtem… zaliczyć Jean Grey. W międzyczasie zaczyna zastanawiać się nad zmianą stron, gdyż idee Xaviera – albo schronienie, jakie zapewnia mutantom – zaczyna do niego przemawiać…

X-Men i Bractwo Mutantów grają tu o wszystko, a ich członkowie ewidentnie  są trybikami w dalekosiężnych planach swoich przywódców – Xaviera i Magneto – choć obaj pragną sprawiać wrażenie, że jest inaczej. Można powiedzieć, że obie ekipy są siebie warte, ale ich konflikt – jako że dotyczy zwykłych ludzi – na nich też się przenosi. Zamachy bombowe w Londynie, porwania córki prezydenta USA, potyczki w Chorwacji, atak Sentineli na tajemniczy Savage Land (którego zagadka dopiero będzie rozwikłana), czy potem holokaust, jaki – za pomocą przeprogramowanych Sentineli – Magneto chce ściągnąć na Waszyngton, a na koniec detonacja arsenałów nuklearnych… te wszystkie zagrożenia przewijają się przez ten komiks. Jakże odległe to jest od dylematów, przed którymi staje Spider-Man, Daredevil czy nawet Iron Man…

Po historii The Tomorrow People inny zespół kreatywny, Geoff Johns i Aaron Lopresti, fundują nam krótką historyjkę Burial Service, podczas której poznajemy bliżej Wandę i Pietro, ich relacje z ojcem, a także to, co się dzieje między nimi, a co może – tylko może – wykraczać poza miłość bratersko-siostrzaną. Choć mniej w tej opowieści wrednego wyrachowania charakteryzującego grę między Xavierem a Magneto, więcej tu zagubienia, niepewności i poszukiwania swojego miejsca, przez co ten krótki, kilkunastostronicowy komiks wydaje się ciekawszy niż pomysły Millara (który – było nie było – zawsze dąży do tego, by historia względnie dobrze się skończyła). A na pewno narysowany jest lepiej niż to, co robi Kubert, który wprawdzie złym rysownikiem nie jest, ale do Bagleya czy Sienkiewicza mu daleko. Nie wspominając o mistrzach, którzy jeszcze do uniwersum Ultimate zawitają…

W ramach ciekawostki dodam jeszcze, że Millar nie znał komiksowych X-Menów przed rozpoczęciem pracy nad ich wersją Ultimate. Swoje wrażenia i pomysły opierał wyłącznie na wersji filmowej. Jak na takie przygotowanie, trzeba przyznać, że wyszło mu znakomicie. No i zachował koncepcję hełmu Magneto, za co wielkie brawa.

Reklamy
Komentarze
  1. Strid pisze:

    Co tu dużo mówić, u Millara jak nie ma eksplozji na co najmniej pół miasta to można mieć podejrzenia o to, że to nie on pisał scenariusz. Co oczywiście nie zmienia faktu, że jego historie są naprawdę wciągające.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s