Ultimate Review 15: Ultimate Marvel Team-Up: Spider-Man & Dr Strange

Posted: 01/11/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , , ,

Poprzednie dwa numery Ultimate Marvel Team-Up rozgrywały się w międzyczasie wydarzeń z Double Trouble, Peter był już bowiem względnie oficjalnie chłopakiem Mary Jane, ale opinia publiczna wciąż go nie lubiła. Teraz jest podobnie, dlatego chłopak lata po mieście nocami. I jak to nocami bywa, różne dziwaczne monstra wychodzą z ukrycia… świat biorą we władanie ciemne siły, dla których ludzkie (i superbohaterskie) rozgrywki są naprawdę nieważne…

  

Stephen Strange wychowywał się bez ojca. Jego matka zapytana o to, kim był, każe mu się zamknąć i nigdy więcej o nim nie wspominać. Tak więc Stephen żyje na przedmieściach i ogląda filmy z Wynonną Ryder, ale w 21 urodziny do jego drzwi puka łysy Chińczyk w średnim wieku, Wong, i wyjawia, że ojciec Stephena był najpotężniejszym czarownikiem na Ziemi. I teraz pora, by młody Strange przejął po nim schedę i strzegł równowagi między światłem a ciemnością. A ta równowaga – jak nietrudno się domyślić – jest przez ciemne siły bardzo niepożądana. Tak więc zły czarnoksiężnik Xandu postanawia zaczaić się na  znajdującą się pod kuratelą Strange’a różdżkę Watoomba… i by ją wykraść, hipnotyzuje naszego ulubionego Spider-Mana…  Pierwsza rzecz: rysownik Ted McKeever może dostawać nagrody za znakomite, ekspresjonistyczne powieści graficzne w rodzaju Batman: Nosferatu, ale do przygód Spider-Mana wybitnie się nie nadaje. Druga rzecz: dr Strange z Ziemi-1610 to straszny ciołek, ale jego przeciwnik, Xandu, też nie jest lepszy. Trzecia rzecz: magia jest w Marvelu domeną mroku i paranie się nią jest albo ciężkie, albo prowadzi do upadku; wyjątek stanowi może poznana już przez nas Wanda Lehnsherr a.k.a. Scarlet Witch, ale ona jest mutantem, i to szalenie subtelnym (ale o tym kiedy indziej). Czwarta rzecz: do tej pory nie pisałem o okładkach, bo w zasadzie wszystkie były ładne, utrzymane w jakiejś tam spójnej konwencji i ogólnie sympatyczne, ale zeszyty Ultimate Marvel Team-Up o Iron Manie i niestety numery ze Strange’em leżą na dnie. Po piąte: turpizm i ekspresjonizm ma sens, kiedy coś znaczy i czemuś służy. A czemu służy to, co poniżej? Ale mimo to fajnie wiedzieć, że magia w tym świecie jest, ale jest jej mało i jest ukryta. To wiedza tajemna, której Strange-ojciec nauczył się, studiując religie i wierzenia niezliczonej ilości wyznań i do której sięgał poprzez wszelkie praktyki z garnituru New Age, jakie miał pod ręką. Strange-syn dopiero się jej uczy, ale z pomocą Wonga udaje mu się utrzymywać równowagę. Jakoś…

 Nie przejmujmy się jednak zbytnio czarodziejstwem w Ultimate Marvelu, bo wiele wskazuje na to, że mistyczne siły – choć mogą być potężne – nie mają możliwości trwałego czy skutecznego wpływania na rzeczywistość; to ludzie kształtują Ziemię i to tylko przez nich magia może zrobić cokolwiek strasznego bądź cokolwiek cudownego. To samo jest z bóstwami… ale póki co cisza. Zostawmy na razie Spider-Mana i jego schizy (bo oczywiście nic on z tej magii nie rozumie) i zobaczmy, co tam w wielkiej polityce. Ale o tym następnym razem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s