Ultimate Review 21: Ultimate X-Men: It Doesn’t Have To Be This Way

Posted: 01/17/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Czy ja mówiłem ostatnio, że jeśli problemy superbohaterów pokrywają się z problemami zwykłych ludzi, to jest lepiej? Mark Millar też doszedł do takiego wniosku. Dlatego piętnasty numer Ultimate X-Men – zrobiony wspólnie z Adamem Kubertem – miał pokazać, że ekipa nie tylko miesza się do wielkoformatowej polityki czy rozgrywek służb specjalnych, ale jest też blisko naszej starej dobrej codzienności. Dobry ruch i jeszcze lepszy oddech przed tym, co nas wkrótce czeka. Cały zeszyt prowadzony jest w formie artykułu, który Charles Xavier pisze do tygodnika „NewsTimesweek”, a rysunki Kuberta jedynie ilustrują jego słowa. Dowiadujemy się, że X-Men wcale nie siedzą za bezpiecznymi murami szkoły, ale często i konsekwentnie przyczyniają się do tego, by uczynić świat nieco lepszym miejscem. Wzorcowa praca u podstaw, można by rzec. Oto Marvel Girl – głównie dzięki swoim doświadczeniom jako byłej pacjentki zakładu psychiatrycznego – pomaga ludziom umysłowo chorym, ale równie często wspiera policję w poszukiwaniu zaginionych ludzi. Storm – poza tym, że pragnie zaimponować Beastowi i zdać maturę (uwielbiam ten wątek, naprawdę) – dba o rozwój rolnictwa. Sam Beast (poza tym, że wciąż siedzi na czacie i gada z Blobemdziewczyną o nicku Mutantchick) otworzył nieskończoną ilość projektów naukowych, z czego najbardziej obiecujący jest projektowany przez niego postęp w dziedzinie farmaceutyki (tym samym McCoy urasta do rangi jednego z najgenialniejszych umysłów na Ziemi). Cyclops prowadzi obozy surwiwalowe dla trudnej młodzieży. Iceman pomaga bezdomnym. Wolverine i Colossus przemierzają nocami ulice wielkich miast, rozwiązując nierozwiązane sprawy kryminalne. Całą ekipa dba o swój dobry PR i superbohaterski entourage. I to jest fajne. Poza klasycznymi dla Xaviera rozważaniami o równości i tolerancji mamy też kilka ciekawych sugestii, które wprawdzie były już gdzieś po drodze sugerowane, nigdy nikt ich jednak nie powiedział wprost. Oto – jak się okazuje – rywalizacja między X-Men a Bractwem Mutantów jest faktycznie bardziej ideologiczna niż realna, Cyclops często bowiem dzwoni do Toada pogadać o Władcy Pierścieni, Pietro i Wanda spotykają się z Xavierem na neutralnym gruncie, gdzie nakłania on ich do zmiany podejścia (trudno stwierdzić, czy przy użyciu telepatii, czy nie), czy wreszcie najważniejsze: okazuje się, że Charles nie zabił Magneto, ale jedynie wymazał mu pamięć i osiedlił w Queens, gdzie Erik Lehnsherr może spokojnie rozwijać swoją empatię i pogodę ducha bez wspomnień z przeszłości. Oczywiście idealista Xavier ma nadzieję, że któregoś dnia Magneto dojrzeje, by zrozumieć jego punkt widzenia, ale póki co żyje sobie w błogiej nieświadomości. Ładnie się w tym komiksie podsumowuje X-Men, i w sumie jest to najlepszy oddech przed tym, co nas wkrótce czeka. Czuwajcie, bo w następnym Ultimate Review będzie coś, co na zawsze zmieni świat.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s