Ultimate Review 22: The Ultimates: Super-Human

Posted: 01/18/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Długo się zastanawiałem, jak ugryźć tę miniserię. Nowy komiks, nowi bohaterowie, wydarzeń co niemiara i nowy porządek. Chyba za dużo jak na jeden wpis. Dlatego podzielę chyba refleksje nad The Ultimates na co najmniej kilka części, bo tutaj się naprawdę dzieją cuda. I to takie cuda, po których Ultimate Marvel nie będzie już nigdy taki sam.

 

 

Po zamknięciu Weapon X przez nowego szefa S.H.I.E.L.D., Nicka Fury’ego, w USA powstała nagła potrzeba powołania drużyny superludzi, która mogłaby dbać o pokój i bezpieczeństwo we współczesnym świecie. Fury nie chce jednak powielać błędów Rossa i Wraitha; nowy zespół ma być jawnie finansowany z budżetu państwa, ma również być otwarty na PR i promocję, a co ważniejsze – spotykać się z akceptacją społeczeństwa. Im mniej kontrowersji, tym lepiej, a więc żadnych mutantów, nikogo z budynku Baxtera i sami potencjalni celebryci. Drużyną dowodzić ma superżołnierz, podobny żyjącemu i działającemu podczas II wojny światowej Kapitanowi Ameryce. Co wyniknie z takiego zestawienia i komu nowi superludzie będą musieli stawić czoła? 

Za komiks odpowiada Mark Millar, za rysunki – Bryan Hitch. I trzeba przyznać, że ambitne, fotorealistyczne plansze robią wrażenie, a całość czyta się bardzo przyjemnie. Również setup The Ultimates jest znakomity i dużo lepszy niż w przypadku nowych X-Men. Przede wszystkim jest nieco mniej akcji, a więcej psychologii bohaterów. Te postacie, które już znamy, są umiejętnie rozpisane, a nowi bohaterowie mają dużo miejsca na nabranie głębi i utrzymanie zainteresowania czytelnika. Od kogo zacząć? Może od Bruce’a Bannera? Były Hulk – jak się okazało – nie siedział cały czas pod kluczem, a jeśli siedział, to u Rossa; Fury go wypuścił i powierzył misję stworzenia nowego serum superżołnierza (podobnie było z Osbornem, pamiętamy?). Gdy jednak zamrożony Kapitan Ameryka powraca do życia, Banner przestaje być potrzebny, jego porażki i frustracje prowadzą go na skraj załamania nerwowego. Była dziewczyna Bruce’a, Betty Ross, zarządzająca PR-em Ultimates, jest niewiele lepsza, cechuje ją próżność, zmienne nastroje i generalny cynizm, który dalej podminowuje ego Bannera i sprawia, że decyduje się on na katastrofalny w skutkach szantaż względem jej osoby. A Kapitan Ameryka? Poznajemy go całkiem nieźle jako genialnego żołnierza i znakomitego taktyka, który w XXI wieku usiłuje trzymać się swoich czarno-białych wizji świata i odmawia przyjęcia innych poglądów, choć w głębi duszy jest straszliwie samotny; jego przyjaciele i rodzina nie żyją, a miłość sprzed lat, Gail, jest już stara i nie chce go oglądać. Ameryka jest jedyną wartością, jaka jeszcze Rogersowi pozostała i za nią decyduje się on walczyć. Motywy Tony’ego Starka są równie idealistyczne, ale bardzo niepewne: ze względu na guza mózgu rzuca się on w wir przygód, nie zważając na nikogo i na nic. Jest przy tym próżny i wiecznie pijany. Hank Pym, czyli Giant-Man, non stop jedzie na prozacu i bije żonę, Janet, kiedy umniejsza ona jego dokonania. Ona z kolei pozuje jako efekt jego badań i przybiera imię Wasp, ale tak naprawdę jest mutantem i to jej genotyp posłużył za podstawę formuły Giant-Mana. No i jest Thor, podający się za boga piorunów, który tak naprawdę jest proekologicznym hipisem i walczy tylko wtedy, gdy George W. Bush zwiększa budżet na pomoc ubogim. Pobudki może mieć szlachetne, ale i tak wszyscy wiedzą, że to świr. I to jest właśnie najcudowniejsze w Ultimates. Każdy z nich jest bardziej szemrany, każdy ma coś z głową, każdy skrywa swoje brudne sekrety i ma coś za uszami. Albo po prostu nie jest tak dobry i szlachetny, jak byśmy chcieli. Nawet Nick Fury, który koordynuje i dowodzi drużyną, jest bezkompromisowy i – kiedy trzeba – bezwzględny. No i pierwsza akcja Ultimates wcale taka bohaterska nie jest, napędzono ją bowiem sztucznie, aby zespół nie stracił wiarygodności. Przykre to i smutne, ale prawdziwe. Bo i komiks stara się być tak prawdziwy, jak to tylko możliwe. Obrazu prawdziwości i wiarygodności dopełniają rozmowy i opisy, które uprawdopodabniają zarówno nieziemskie gadżety S.H.I.E.L.D. (inwigilacja, jakiej poddawany jest Fury, w sumie nie jest taka niemożliwa), jak i osadzenie bohaterów w XXI wieku. Oto podstawowym problemem Ultimates staje się w pewnej chwili rozkmina… kto będzie ich grał w ekranizacji. Odniesień do świata rzeczywistego i popkultury jest w tym komiksie multum i to one odpowiadają za jakość całości, bowiem zaprawdę – są fenomenalne.  Tak startuje nowa supergrupa pod dowództwem Nicka Fury’ego. Ekipa mało sympatyczna i w gruncie rzeczy popieprzona, która jednak wypełnia w tym uniwersum pewną lukę i może bronić świata przed prawdziwymi, ponowoczesnymi niebezpieczeństwami. Prawdziwa próba dopiero jednak przed nimi… jesteście ciekawi, co to będzie? Bo ja tak. P.S. Okładki są obłędne.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s