Ultimate Review 23: The Ultimates: Homeland Security

Posted: 01/19/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Kapitan Ameryka – zagubiony w teraźniejszości relikt przeszłości, który nie umie się odnaleźć. Iron Man – alkoholik z guzem mózgu, którego fanaberią jest zgrywać superbohatera. Thor – hipis o proekologicznych ciągotach wmawiający wszystkim, że jest nordyckim bogiem. Wasp – mutantka katowana przez swojego męża, cierpiąca na klasyczny syndrom sztokholmski. Giant-Man – jadący na prozacu naukowiec z depresją, wieczorami bijący żonę. Hulk – zakompleksiony i samotny geniusz, który nie potrafi panować nad swoimi humorami. Oto superbohaterowie XXI wieku.

  

 

W dalszej części miniserii The Ultimates, utrzymywana przez rząd USA supergrupa ma nie lada kłopoty. Hank Pym skatował żonę i uciekł. Kapitanowi Ameryce włączył się rycerz i pojechał skatować Pyma. Pozostali Ultimates to nieznające dyscypliny, niepokorne lekkoduchy; Nick Fury nie jest więc zachwycony. Tym bardziej, że daje o sobie znać nowe zagrożenie: zmiennokształtna rasa Chitauri, pragnąca przejąć dominację nad światem, ewentualnie go zniszczyć, jeśli się nie uda. Już raz próbowali, działając pod kuratelą Adolfa Hitlera; wtedy powstrzymał ich Kapitan Ameryka (nomen omen dokonał tego pod Poznaniem).  Czy tym razem Ultimates staną na wysokości zadania?

Millar nie próżnuje i w pełni pokazuje, na co go stać. Widzimy, jak bardzo supergrupa jest pozszywana z niepasujących do siebie kawałków i jak mało trzeba, aby się rozlazła. Obserwujemy, jak Fury i Betty Ross manipulują opinią publiczną, żeby nie wyszło na jaw, że Bruce Banner i Hulk to jedna i ta sama osoba. Wreszcie dowiadujemy się, że obok oficjalnej ekipy Ultimates działa również oddział black ops, tajna jednostka wspomagająca, mająca wykonywać nieoficjalne zadania specjalne. I tutaj przebiegłość Millara sięga zenitu: okazuje się, że my ten drugi skład znamy doskonale. Przewodzi mu Czarna Wdowa, która – jak się okazuje – była w KGB poddana genetycznym usprawnieniom; a kobieta to tyleż ostra, co nieprzewidywalna. Zaraz za nią podąża Hawkeye, czyli były olimpijczyk, potem przestępca, a teraz agent S.H.I.E.L.D. W owym czasie czytelnicy The Ultimates mogli nie być z nim zaznajomieni, my jednak doskonale wiemy, kim on jest, z zeszytów Ultimate Hawkeye.

Pozostała dwójka to najbardziej zakamuflowani agenci, jakich można sobie wyobrazić: Quicksilver i Scarlett Witch. Tak! Wanda i Pietro – dzieci Magneto – w zamian za uwolnienie grupy więźniów politycznych zgodzili się wykonywać misje dla Fury’ego! W ten sposób rozpoczyna się ich droga do sławy i chwały, w ten sposób też starają się walczyć o bezpieczeństwo Ziemi. Jest to o tyle ciekawa postawa, że prawdopodobnie żadne z nich nie porzuciło ideałów swojego ojca, rozumieją jednak, że bezpieczeństwo świata jest ważniejsze od bratobójczej walki ideologicznej. Gdy udaje się ocalić świat przed zagładą, dają się nawet ponieść euforii.

W tej serii dzieje się wiele i na wiele rzeczy czytelnik nie jest przygotowany, co oznacza tylko, że mocniej dostaje nimi po pysku. Ziemia – jak się okazuje – jest zamieszkana przez dwanaście ras, a ludzie i Chitauri to tylko dwie z nich. Wow, prawda? Jednak jest przed kim bronić ludzkości… Tony Stark w obliczu zagrożenia zaczyna panikować, patrząc w twarze pełnych nadziei i wyczekiwania świadków jego walki odnajduje w sobie dumę, by ruszyć dalej (przy okazji dowiadujemy się, że to on wynalazł Internet). Gdy Kapitan Ameryka wymierza Pymowi swoją sprawiedliwość, Janet jest na niego wściekła i potrzeba czasu, zanim mu wybaczy. Zrzucony na kosmitów Hulk rozprawia się z nimi w najpaskudniejszy i najbardziej obleśny sposób, jaki można sobie wyobrazić (a przecież jedyny tak naprawdę skuteczny), tak że nawet Kapitan Ameryka się porzygał. No i jesteśmy świadkami brawurowej akcji w wykonaniu Hawkeye’a i Czarnej Wdowy, w której ta druga jest w stanie zeskoczyć z jednego piętra na drugie, chwycić lecący z góry karabin i wystrzelać ekipę Chitauri niemal w tej samej sekundzie. To robi wrażenie.

Poza tym jest tradycyjnie. Kosmici knują złowieszczą intrygę, która odmienia losy świata. Gdy się wydaje, że wszyscy mamy przerąbane, pojawia się nadzieja. Potem gaśnie, potem znów się rozpala. I tak kilka razy. Ultimates powoli pokonują swoje ograniczenia i zostają okrzyknięci superbohaterami. I to jest chyba najpiękniejsze w tym komiksie: kiedy mamy świadomość, że superludzie są nie mniejszymi mendami niż my, a mimo to mogą – drogą poświęcenia i determinacji – coś osiągnąć, od razu wszystkim nam robi się lepiej.

P.S. Mówiłem, ale powtórzę: rysunki Bryana Hitcha są znakomite, a okładki wspaniałe. To naprawdę, naprawdę świetny komiks. Zresztą ktoś go kiedyś wydał w Polsce, więc może warto poszukać…

Reklamy
Komentarze
  1. Strid pisze:

    W Polsce wydano tylko dwa TPB które zawierają historię opisaną ostatnio 😉

    • misiekwolski pisze:

      O popatrz, a myślałem, że zajęli się całą miniserią. To mógłby ktoś się za to zabrać. W ogóle można by jeszcze raz powydawać u nas Ultimate Marvele. Ja bym kupił.

      • Strid pisze:

        Niestety, Egmont sprytnie zostawił czytelnika z samymi niewiadomymi i Janet wpierniczaną przez mrówki 😛 Eh Egmont, Egmont.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s