Największe rozczarowania muzyczne 2011 roku

Posted: 01/20/2012 by misiekwolski in Dźwięki

Na fali doniesień o Foo Fighters i Them Crooked Vultures w Warszawie (fałszywych, jak się okazało) doszło u mnie do momentalnego napalenia na taki koncert. Z rozpędu więc niejako postanowiłem napisać o muzyce; a że wpis o najlepszych albumach 2011 roku (według mojej osoby rzecz jasna) już był, pomyślałem, że można by zrobić zestawienie najgorszych. Miałem z tym nie lada problem, bo w muzyce stało się przez ten czas bardzo dużo i trudno mi było wybrać coś, co mogłoby być rozczarowaniem. No bo nie mogę za rozczarowanie uznać Mylo Xyloto Coldplay, gdyż jest dokładnie tak nędzne, jak się spodziewałem. Z trudem bo z trudem, ale wyselekcjonowałem jednak 5 największych muzycznych rozczarowań minionego roku. Lista ta – uprzedzam – jest trochę naciągnięta i bardzo subiektywna, ale jest.

5. Coma

Sygnowana brakiem nazwy i domniemaną neokonceptualnością, ostatnia płyta Comy brzmi tak, jak mogłaby brzmieć pierwsza, gdyby nie była tak znakomita, jak była. Nie zrozumcie mnie źle: słucha się tego, nawet miejscami słucha się bardzo dobrze, ale to wciąż cień monumentalnych projektów w rodzaju Hipertrofii czy progresywnych, emocjonalnych zagrań z Pierwszego wyjścia z mroku. Taki przeciętniak. Czyli jak na możliwości Comy – bardzo słabo.

4. Medeia – Abandon All

Zachciało mi się słuchać metalcore’u i mam za swoje… Fińska grupa Medeia w 2011 roku wypadła przerażająco słabo, zwłaszcza na tle debiutu. Abandon All jest płaski, nierówny, miałki i brakuje w nim pomysłów, słowem – jest nijaki. Trudno rzecz jasna oczekiwać od takiej muzyki, żeby była jakoś szczególnie wysublimowana, ale można za pomocą takich dźwięków osiągnąć instrumentalny i kompozycyjny sukces. Medeia nie osiągnęła. Szkoda.

3. Limp Bizkit – Gold Cobra

Chyba się za dużo spodziewałem, ewentualnie mam zbyt wielki sentyment do tego zespołu, ale Gold Cobra jest materiałem starym, zmurszałym i nieciekawym. Gdyby wydali tę płytę 5 lat temu, pewnie byłoby inaczej, ale rozwiązania muzyczne, średnio interesujące teksty i przygaszony feeling sprawiają, że niewiele na tej płycie jasnych punktów, a całość ma bardzo kiepski wydźwięk. I zwracam honor My Darkest Days: to Limp Bizkit ma najpaskudniejszą okładkę roku.

2. Incubus – If Not Now, When?

Świetny, intrygujący i dynamiczny Incubus postanowił zmienić wizerunek, uspokoić się i nagrać płytkę, która może z powodzeniem starać się o nagrody w kategorii… pop. Wokalista naprzód, instrumenty do tyłu, kompozytor też do tyłu, zostają teksty i wielkie rozterki… wszystko niby ok, ale z Incubusem niewiele ma to wspólnego. Po więcej szczegółów odsyłam do recenzji popełnionej przeze mnie jakiś czas temu.

1. Cerebral Ballzy – Cerebral Ballzy

Słyszeliście w ogóle o tej kapeli? Nie? I słusznie. Takiego jazgotu bez ładu i składu nie słyszałem dawno. Niby to punk, ale ani w tym emocji, ani dynamiki, ani sensu… takie bezczelne i słabe pitu pitu rozmyte w ogólnym hałasie udającym muzykę. Ja tam czasem lubię sobie czegoś hałaśliwego posłuchać – czasem nawet samego hałasu – ale tutaj wyszło ogólnie paskudnie i nijak. Jest to oficjalnie najgorsza płyta 2011 roku, po jaką sięgnąłem. I do teraz zastanawiam się, po co…

Jak jednak zaznaczyłem na początku, lista jest naciągana. To był naprawdę bardzo dobry rok.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s