Ultimate Review 25: Ultimate X-Men: World Tour

Posted: 01/22/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Komiks ten dzieje się równolegle z wydarzeniami znanymi z The Ultimates i dochodzi w nim do doszczętnej masakry. Ginie masa ludzi i ogólnie dochodzi do zadymy, ale wiadomo – Mark Millar. Tym razem za rysunki odpowiadają dwaj panowie: Adam Kubert i Chris Bachalo, a wszystko jest tak ultrapompatyczne, że aż strach. Ale nie uprzedzajmy faktów…

 

 

X-Men wyjeżdżają w trasę dookoła świata, żeby pracować nad promocją książki Charlesa Xaviera, opisującej – jak chce Iceman – newage’owe idee pokojowej koegzystencji ludzi i mutantów. Równocześnie, głównie dla celów promocyjnych, mutanci Profesora X dzielą się na grupy i rywalizują ze sobą, kto bardziej i skuteczniej pomoże homo sapiens. Cała ta zabawa schodzi jednak na dalszy plan, gdy Colossus – niedoceniany przez resztę drużyny – postanawia opuścić X-Men, a na horyzoncie pojawia się nowy, potężny przeciwnik, który okazuje się być… synem Xaviera.

Setup jest oczywiście pompatyczny, a Millar nie szczędzi nam wypadków i konfliktów, które ciężko nam zaakceptować. Oto na przykład syn Charlesa i dr Moiry MacTaggert, David Xavier, jest prawdopodobnie najpotężniejszym mutantem na świecie. Garnitur jego mocy przedstawia się imponująco: przekształcanie rzeczywistości, telepatia, przenoszenie swojej świadomości z ciała do ciała. Poza tym jego moce czynią go wysoce nieprzewidywalnym i niestabilnym emocjonalnie, a jego celem jest – jak oczywiście się domyślamy – zemsta na Xavierze za opuszczenie domu. Przy okazji poznajemy historię początków przyjaźni Profesora X z Magneto oraz kulisy ich planów odnośnie stworzenia utopii dla mutantów; planów, z których oczywiście nic nie wynikło, ale przez które Xavier opuścił rodzinę. Z tego wszystkiego rysuje nam się portret Charlesa jako naiwnego idealisty, który nie jest w stanie normalnie żyć, a jego zafiksowanie na wielkie idee czyni go nieczułym na problemy i rozterki jego najbliższych. Pod maską reformatora jest więc głęboko nieszczęśliwym, wypranym z uczuć człowiekiem, który spowodował wiele cierpienia zarówno sobie, jak i swojej rodzinie.

No i jest oczywiście David, którego kręgosłup moralny załamał się doszczętnie przez leki psychotropowe i kryzys w rodzinie. Z jego ust słyszymy też stwierdzenia, jakoby Profesor X manipulował swoimi uczniami, żeby stworzyć z nich doskonale działającą drużynę, np. wkręcił Storm, że kocha ona Beasta; oczywiście tylko po to, aby oboje pozostali w drużynie. X-Men rzecz jasna nie wierzą w ten słowa, ale ziarno wątpliwości zostało zasiane i padło na podatny, karmiący się kompleksami grunt. Podobne zdanie ma zresztą Colossus, który uważa idee Xaviera za przereklamowane, ale rajcuje go bycie superbohaterem. Tak czy inaczej, koncepcja X-Men jako drużyny zmanipulowanej przez Xaviera do czynienia dobra jest tyleż atrakcyjna, co rewolucyjna. Choć oczywiście Charles przeżywa kryzys widząc, jak bardzo jego syn go nienawidzi i ilu ludzi zabija z jego powodu.

Myślę, że mogę to zdradzić, sprawa jest bowiem istotna dla świata: giną ludzie, którzy mieli się spotkać z Xavierem w ramach promocji jego książki. David zabija w Rzymie, Berlinie, Sydney… ofiary idą w setki. Cały świat przeżywa jednak w tym czasie inwazję Chitauri, rozchodzi się więc po kościach. Xavier obarczony odpowiedzialnością postanawia jednak zawiesić działalność X-Men i przyznać się do błędów (jest o tym komiks wieńczący World Tour, czyli Resignation). Rozważa nawet odblokowanie mózgu Magneto i przywrócenie mu pamięci. Kiedy X-Men walczą z radykalnym odłamem Bractwa Mutantów, nazywającym siebie Akolitami Magneto (bo Quicksilver i Scarlet Witch – jak się okazuje – rozpoczęli oficjalne negocjacje z ONZ i chcą wstąpić na drogę pokojowych pertraktacji, co jest oczywistym przedłużeniem ich działalności w Ultimates), Xavier idzie do Erika Lehnsherra, chcąc mu wszystko wyznać. Kto go odwiedzie od tego zamiaru?

Wisienkę na torcie tego nieco przekombinowanego, ale mocno niepokojącego komiksu, stanowią przesłanki i sugestie dotyczące funkcjonowania szkoły Xaviera i jego planów. Oto na wyspie Muir u wybrzeży Szkocji jego była żona prowadzi szpital, w którym znajdują się mniej przystosowani (czytaj: mniej medialni) członkowie mutanckiej społeczności, sama dr MacTaggert była natomiast konstruktorką pierwszego cerebro. Okazuje się, że – inaczej niż w innych uniwersach – Xavier i Magneto nie pracowali od początku nad pokojową koegzystencją, tylko myśleli o azylu, stworzeniu idealnej, nadludzkiej komuny. A Savage Land jest wyspą na połudne od Australii, a nie – jak w mainstreamowych X-Men – zaginionym lądem na Antarktydzie. Pojawia się brytyjska agentka psi-wywiadu, Betsy Braddock, córka profesora Braddocka, o którym będzie jeszcze głośno. Cyclops schodzi się z Marvel Girl (a ściślej – ona z nim). Wreszcie parokrotnie pojawia się pytanie, skąd u licha Xavier ma pieniądze na holograficzną salę ćwiczeń, szkołę, samolot, sprzęt, fundowanie szpitala na wyspie Muir, działalność X-Men, promocję książki… to wszystko kosztuje, a spadek by mu tego nie zapewnił. Ciekawe, prawda? Może kolejne numery Ultimate X-Men rzucą trochę światła na tę sprawę.

Reklamy
Komentarze
  1. LV pisze:

    Rozmowa Erika z Xavierem, który poddaje w wątpliwość swoje racje i czyny jego rozmówcy, które dały mu nadzieję w tej godzinie próby, bardzo mi się podobały. Ten kadr na 16 stronie ujął mnie najbardziej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s