Ultimate Review 28: Ultimate Spider-Man: Venom

Posted: 01/25/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Początek wielkiej teorii spiskowej: Peter dowiaduje się, że Richard Parker wspólnie z Edwardem Brockiem pracowali wspólnie nad czymś, co mogło zrewolucjonizować przemysł farmaceutyczny… i zbrojeniowy. O co chodzi i co z tego wyniknie?

 

 

Cóż, Peter Parker jest w rozsypce. Jego reputacja legła w gruzach, o mało co nie zabił człowieka, Mary Jane go rzuciła… i w ataku złości zniszczył sobie telefon komórkowy. Siedząc w piwnicy i płacząc nad swym losem, Parker odnajduje jednak stare zapiski i kasety VHS swojego ojca, Richarda. Wynika z nich, że Richard Parker wraz ze swoim wspólnikiem, Edwardem Brockiem, pracowali swego czasu nad czymś, co nazwali „Projekt Venom”. Peter wtedy – pacholęciem będąc – bawił  się z synem Edwarda, Eddiem, z którym w przypływie nostalgii postanowił podzielić się swoim odkryciem…

New Age, teorie spiskowe, brak figury ojca i zadawnione kompleksy, a także powracający problem odpowiedzialności za swoje czyny… to wszystko składa się na wyraźną w tym komiksie paralelę między dwoma bardzo podobnymi osobami: Peterem i Eddiem. Z początku zachowują się jak starzy przyjaciele, którymi niegdyś byli, po dokładniejszym przyjrzeniu się ich losom coraz bardziej znaczące okazują się różnice między nimi. Mogą one wynikać z faktu, że Eddie jest kilka lat starszy od Petera i był też starszy, kiedy zginęli jego rodzice; nomen omen w tym samym wypadku, co Richard i Mary Parkerowie. Brak figury ojca w przypadku osoby tak bardzo szowinistycznie zorientowanej (wskazuje na to chociażby przelotna relacja z Gwen Stacy, Eddie nosi nawet imię swojego ojca) prowadzi do zaburzeń w relacjach interpersonalnych i niezdrowego egocentryzmu. Stąd też, gdy Peter mówi Eddiemu, że „Projekt Venom” jest niebezpieczny i powinien zostać zniszczony, Brock daje się ponieść własnej arogancji i wypuszcza z butelki przysłowiowego dżina. Skutki są katastrofalne.

A skąd Peter wie, że „Projekt Venom” jest niebezpieczny? Bo – pragnąc kontynuować dzieło swojego ojca, które zabrali mu przed jego śmiercią prawnicy z firmy Bolivara Traska (to ten od Sentineli, pamiętamy?) – ubrał na siebie organiczny kombinezon, który wymyślili Richard Parker i Edward Brock. Idea była szczytna: kombinezon miał wiązać się z DNA nosiciela i szukać w jego organizmie sposobów na usunięcie niechcianych infekcji lub nowotworów. Innymi słowy, kombinezon miał stymulować organizm do walki z rakiem (to czyste kopiuj-wklej z koncepcji medycyny naturalnej lansowanych przez zwolenników New Age; widać Richards i Ben Parkerowie mieli bardzo podobne poglądy na wiele spraw). I kto wie, może i stymulował, ale efekty uboczne były straszliwe: kostium musiał żywić się innym DNA, inaczej trawił ciało nosiciela, wywracał też na drugą stronę jego gospodarkę hormonalną, słowem – nosiciel świrował.

No i chyba nie muszę mówić, co się stało z Brockiem. Lekkomyślność i egoizm Eddiego wzięły górę i sprawiły, że Peter stracił jeszcze jednego przyjaciela, choć zrobił wszystko, aby temu zapobiec. Znacząca w tej historii jest figura Curta Connera, który był promotorem Eddiego i który z podobnych przyczyn stracił niemal wszystko; teraz jest brudnym, cynicznym, zapijaczonym naukowcem bez perspektyw. Eddiego spotkał analogiczny los, ale furia, jaką to wyzwoliło, może przeszkodzić w jego odkupieniu.

A wszystko to wylądowało na głowie biednego Petera Parkera, który idzie z tym w ostatnie miejsce, w które chciałby iść: do Nicka Fury’ego. Odbywają męską rozmowę, w której Nick uspokaja Petera, trochę go karci, ale generalnie jest łagodny i tłumaczy, co powiedział wcześniej o zamknięciu Spider-Mana w więzieniu (w ogóle ton, jaki Fury nadaje swoim relacjom z Peterem, bardzo przypomina podejście… ojcowskie); jak się okazuje, Parker źle zrozumiał intencje Nicka, ten mówił bowiem już wtedy o przyjęciu – dorosłego rzecz jasna – Petera do Ultimates (po zmianie kostiumu, rzecz jasna). Tak więc brudny, pozbawiony kostiumu, nieprzytomny ze złości i rozpaczy Peter, który próbując ocalić Brocka przeszedł wiele… zostaje zaliczony do tych wielkich. Do prawdziwych superbohaterów. W tym miejscu następuje dość istotna zmiana w jego życiu. Parker już wie, co to znaczy być bohaterem, zna wszystkie tego blaski i cienie. Wie, że świat nie jest czarno-biały, i że czekać go może wiele bólu i wyrzeczeń. Wie też, że z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność. Można powiedzieć, że na 39 numerze Ultimate Spider-Man kończy się pewien etap w życiu Petera. Etap poznawania świata. Parker zna już granice. Pojawia się pytanie, czy nauczy się je przekraczać?

P.S. W tej historii powraca Shocker (ale na sekundę), dowiadujemy się też, że na nagrobku Bena Parkera jest cytat z Boba Dylana, a Nick Fury pracował kiedyś w Burger Kingu. I że studiował w Indiach. Czy tylko mnie to dziwi?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s