Ultimate Review 31: Ultimate X-Men: Return of the King

Posted: 01/28/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Największą wadą Ultimate War jest to, że nie ma konkluzji: Magneto żyje i cały czas planuje zagładę świata, a znając Millara dojdzie pewnie do jakichś wybuchów i ogólnej zadymy. No i trzeba tę sytuację jakoś rozwiązać. O tym mówi – poprzedzona preludium – historia Return of the King.

 

 

 

Xavier znajduje się w więzieniu, Cyclops prawdopodobnie nie żyje, rząd wprowadza nowych Sentineli… X-Men nie mają łatwego życia. Tym bardziej, że Magneto szykuje ostateczną broń, dzięki której zniszczy świat; przeżyje jedynie garstka istot zebrana w jego sekretnej bazie. Czas się kończy…

Ta historia ma przytup i trzeba przyznać, że jest bardzo dobrze poprowadzona. Konflikt między Xavierem a Magneto, zarysowany w preludium, doprowadza do finalnego starcia, stając się nie tylko walką o ocalenie/zniszczenie świata, ale też o rząd dusz setek młodych mutantów. Magneto urasta w naszych oczach do rangi człowieka okrutnego i potwornego, ale również… światłego. To przerażająca fuzja Adolfa Hitlera z Hannibalem Lecterem. Gdy jest o krok od spełnienia swoich diabolicznych planów, zdobywa się nawet na akt łaski. Pojawiają się nawet jakieś lekkie uczucia ojcowskie, ale nadal Pietro i Wanda przypominają mu o jego ludzkiej żonie, co sprawia, że nie ma dla nich miejsca w idealnym społeczeństwie mutantów. Jego koncepcja końca świata zakłada oczywiście, że wyginą wszystkie zwierzęta, dlatego organizuje w swojej Cytadeli – inspirowanej jednym z obrazów Magrite’a – arkę, w której zamierza zatrzymać po jednej parze z każdego gatunku, w tym ludzi (też mi światły człowiek; z tego nie da się odbudować populacji). Kolekcjonuje też dorobek kulturowy ludzkości. Choć gdy plan zniszczenia świata zawodzi, postanawia zniszczyć Florydę.

X-Men też dojrzewają. Cyclops uratowany przez Bractwo odpłaca się Wolverine’owi, który zostawił go w Savage Land na pewną śmierć, potem jednak ideały Xaviera biorą górę nad samczym instynktem. Beast i Storm dochodzą do wniosku, że skoro Xavier nie mąci im w umysłach, to ich miłość musiała być prawdziwa. Marvel Girl przyjmuje moc Feniksa i jej wszystkie schizy znikają, choć Thor ma pewne podejrzenia. Wreszcie po walce z Magneto i ocaleniu Florydy Fury wymyśla plan rehabilitacji szkoły i… wciąga ją na listę płac S.H.I.E.L.D. Do drużyny przyłączają się też byli członkowie Weapon X: Rouge i Nightcrawler. Ta pierwsza zresztą jest dobrym dzieckiem, pobyt w Weapon X trochę ją jednak zahartował. Ogółem to fajnie, nie? Ciekawe tylko, że ci sami Ultimates, którzy tłukli się z X-Men jeszcze kilka tygodni wcześniej, nie mają problemu z podaniem rąk swoim byłym przeciwnikom. Ale ok, czasy się zmieniają.

Return of the King kończy pewien etap w życiu X-Men. To też ostatnia historia Millara z udziałem mutantów. Zobaczymy jego scenariusze jeszcze w kilku tytułach, przygodę z X-Men zakończył on jednak na 33 numerze. I chyba dobrze, bo choć epickie rozwałki są czasem potrzebne, to jego usilne próby zostania nowym Alanem Moore’em zrobiły się męczące. Rysunkami w tej historii podzielili się Adam Kubert i David Finch, ten drugi ewidentnie lepiej czuje klimat i w gruncie rzeczy dobrze, że się pojawił, nadał bowiem całej historii odpowiedniego polotu. Żeby jednak nie było, że wszystko ciągle wybucha i wybucha, za następne zeszyty Ultimate X-Men będą odpowiadać już inni ludzie.

Reklamy
Komentarze
  1. LV pisze:

    Czytajac ten tom chcialem by Magneto wygral choc wiedzialem, ze mu sie nie uda.
    Chcialem by zwyciezyl na zlosc X-Menom i idealom Xaviera, ktory jest odpowiedzialny za smierc setek tysiecy ludzi i ma ich krew na rekach. Bo prawda jest taka, ze ludzie i mutanci naprawde zdaja sie nie uczyc na bledach, WCALE. Nie potrafia wyciagnac wnioskow z tego co robia i ubieraja swoje dzialania w plaszczyk sprawiedliwosci i walki o pokoj.
    Gdyby jednak Magneto sie udalo to odpowiedzialnym za te zaglade, ktorej juz nie daloby sie odwrocic bylby nie kto inny jak Xavier, ktory nie zlikwidowal go w Waszyngtonie wiele miesiecy wczesniej.
    Co do samego Magneto, gdyby tak nie pilowal mordy stojac w tej maszynie tylko od razu zrobil co trzeba to byloby po wszystkim, ale nie, musial gadac. Walic cale przemowienie o tym i o tamtym.
    Oni chyba nie maja zielonego pojecia co to jest pragmatyzm.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s