Ultimate Review 36: Ultimate Six

Posted: 02/02/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Bendis ma plan. Bendis od początku miał plan. I Bendis zdradza go trzykrotnie słowami Nicka Fury’ego: „Następna wojna będzie wojną genetyczną.” Czy to już? Nie, jeszcze nie. Ale już jesteśmy blisko. Wszyscy genetycznie zmodyfikowani przeciwnicy Spider-Mana są tego najlepszym dowodem. Sandman, Electro, Dr Octopus, Kraven Łowca, Zielony Goblin. Jest ich pięciu. Kim będzie szósty? Czas na miniserię Ultimate Six, która odpowie na kilka pytań dotyczących genetycznego wyścigu zbrojeń.

 

  

Nielegalne mutacje genetyczne są trzymane razem w tajnym ośrodku penitencjarnym S.H.I.E.L.D., gdzie dr Hank Pym z polecenia Fury’ego chce nakłonić ich do współpracy lub chociaż wydrzeć im ich sekrety. Superłotry – jak to superłotry – mają jednak pewne problemy z przyjęciem zasad proponowanych przez Pyma i karmią się swoimi urojeniami. Wskutek machinacji Dr. Octopusa wszyscy jednak uciekają, po czym – z braku innych perspektyw – wchodzą we współpracę z Normanem Osbornem, który ma własne, diaboliczne plany: zniszczyć Nicka Fury’ego, i to całkowicie. Czy Ultimates zdołają go powstrzymać? I jaką rolę w tym wszystkim odegra Spider-Man?

Dobra, na początek muszę to powiedzieć: okładki miniserii są tak słabe, że aż przykro. Przypominają trochę czasy Team-Upów, gdzie ewidentnie było widać, że mamy do czynienia z drugoligowymi komiksami. Rysunki nie są zresztą wiele lepsze; ewidentnie rysownik Trevor Hairsine nie do końca czuł feeling historii i sugerował się – nie wiedzieć czemu – jakimś tam połączeniem fotorealistyczności z obleśnością, przez co – niestety – nie uchwycił nic konkretnego. Nawet prolog narysowany przez naczelnego Marvela, Joe’a Quesadę, wypada lepiej, choć Joe kreskę ma toporną. Tak oto opowieść, która mogłaby dorównać feelingiem The Ultimates Millara i Hitcha, jest spalona w blokach już na starcie.

Na szczęście jest Bendis i on nadrabia scenariuszem. Przede wszystkim ładnie spina i uzupełnia to, co już wiemy: że Nick Fury potajemnie (czytaj: nieoficjalnie) pracował nad serum superżołnierza, i że obok Pyma i Bannera zajmował się  tym również Osborn (ciekawe, kto jeszcze). Że kołnierze czy obroże ograniczające działania Hulka swego czasu mogą służyć do utrzymywania w ryzach i innych nielegalnych mutacji genetycznych. Że Justin Hammer bardzo chciał kontrakty Oscorp i dlatego też zbudował swoje własne centrum badań nad superżołnierzami (pamiętamy, że podobne były w Indiach i w Korei, prawda?), których efektem było powstanie Electro i Sandmana. Kraven – jak się okazuje – też przeszedł przez pewne genetyczne modyfikacje, ale Ultimates szybko go złapali. Co jednak jest nowością, to informacja, że tropienie i ściganie zakazanych prawem międzynarodowym nielegalnych mutacji genetycznych nie do końca odbywa się zgodnie z prawem w USA, tzn. może się odbywać, ale Nick Fury tego w ten sposób nie robi. Dlaczego? Bo nie chce eskalacji.

Właśnie wzajemna niechęć Fury’ego i Osborna napędza cały ten konflikt, prowadząc do walki pod Białym Domem między Ultimates a Szóstką Osborna… tak. Właśnie Szóstką, szantażem zmusza on bowiem Spider-Mana do przyłączenia się do tej krucjaty. Peter i jego rodzina oczywiście trafiają pod ochronę S.H.I.E.L.D. w tej samej sekundzie, w której Osborn ucieka (Fury nawet dokłada starań, żeby zachować w tajemnicy jego podwójną tożsamość), Goblinowi udaje się jednak na chwilę przechytrzyć Ultimates (czego zresztą Magneto [sic!] o mało nie przypłaca życiem). Cały ten konflikt ewidentnie pokazuje dwie rzeczy. Po pierwsze, choć Peter zna już cenę bohaterstwa i – można powiedzieć – ma pewne doświadczenie, nadal nie jest gotów na poświęcenie, jakiego można od niego wymagać. Innymi słowy, nie jest jeszcze równorzędnym partnerem dla chociażby Kapitana Ameryki i w całym pojedynku między Szóstką a Ultimates jest on jedynie sidekickiem. Po drugie, Sandman, Octopus, Electro i Goblin są co najmniej równorzędnymi przeciwnikami dla Kapitana, Iron Mana, Wasp, Thora, Hawkeye’a i Czarnej Wdowy. Zwłaszcza Zielony Goblin, gdy zacznie szaleć, byłby raczej partnerem dla Hulka. Co oznacza mniej więcej tyle, że choć byli oni raczej nieudanymi rezultatami eksperymentów genetycznych (i od strony charakterologicznej są czystymi świrami), to stanowią spore zagrożenie. Nic dziwnego, że Sharon Carter chce ich wszystkich zabić. I że Fury pragnie wiedzieć o nich wszystko.

Krucjata Fury’ego, która przysparza mu przeciwników (na przykład udziałowców Oscorp w Kongresie), jest zarzewiem pewnego konfliktu między nim a Kapitanem Ameryką. Rogers czuje się winny, że to z jego powodu rozgrywa się cały genetyczny wyścig zbrojeń i że to przez jego wyczyny podczas II Wojny Światowej każde państwo i każda korporacja chce mieć teraz własnych superludzi. Fury zdaje sobie oczywiście sprawę, że to nie wina Steve’a, jest jednak świadom, że podobna eskalacja nie może się już powtórzyć. I że choć pewne status quo zostało osiągnięte (przede wszystkim w kwestii mutantów), to trzeba zrobić coś, żeby je utrzymać. Czy to chęć zapewnienia pokoju na świecie czy kolejna próba zatuszowania swoich przeszłych błędów? A może i jedno, i drugie?

Nawiasem mówiąc, Hank Pym odnosi krytyczne obrażenia podczas ucieczki Octopusa i reszty, Janet decyduje się więc go operować (na marginesie, jeden ze swoich trzech doktoratów pisała w oparciu o badania Octaviusa, nasz doktor ma więc łeb na karku). Nie oznacza to jednak, że do niego wróci, choć on sam lubi myśleć i mówić, że ma żonę. Ci to dopiero mają jazdy…

P.S. A Kraven to największa sierota Ultimate Marvela. Totalny chłopiec do bicia. Aż mi go czasem szkoda, kiedy patrzę, jak bardzo nie rozumie on, co się wokół niego dzieje…

Reklamy
Komentarze
  1. LV pisze:

    Tym razem dla odmiany widzimy niekompetencje najwazniejszych czlonkow S.H.I.E.L.D. gdzie w poprzednim zeszycie to sie odnosilo tylko do Carter.
    Podobała mi sie rozpierducha w tym komiksie i walki były całkiem spektakularne, ale S.H.I.E.L.D. dopuscilo sie tak powaznych uchybien w zdrowym rozsadku, ze az przykro.
    Szkoda, ze Hulk i Magneto nie zwiali podczas tego cyrku, bylby jeszcze wiekszy sajgon.
    Ten tom to kolejny dowod na to, ze proba resocjalizacji mordercow psychopatow jest pomyslem godnym nagrody Darwina. Powinni zrobic tak jak radzil Kapitan Ameryka pod sam koniec tego tomu, terminacje owych przestepcow.
    Also Kraven, boze jak ta ciota mnie wkurzala w tym tomie. Pchla, ktora mysli, ze jest niewiadomo kim, a jestem wrecz pewny, ze nawet pomimo modyfikacji jaka sobie sprawil i tak dostalby w dupe od Pajaka.
    Seriously, zlikwidowac tych swirow i bedzie swiety spokoj.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s