Ultimate Review 38: Ultimate Spider-Man: Cats & Kings

Posted: 02/05/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Poprzednia opowieść pozostawiła spory niedosyt, prawda? Dlatego też Bendis idzie za ciosem i kontynuuje historię walki Spider-Mana z Kingpinem, rozwijając i wzbogacając tego drugiego o nowe motywacje, wprowadzając nową postać oraz przypominając jedną starą… Myślę, że okładki powiedzą wszystko.

 

 

Peter ma dwa problemy. Z jednej strony ojciec Mary Jane odnajduje jej pamiętnik, gdzie opisała ona swój upadek z mostu (po którym wciąż nie może się pozbierać). A że jest to generalnie męski bokser, zdradza żonę i zasadniczo terroryzuje całą rodzinę, Mary bardzo się go boi. Drugi problem to tajemnicza włamywaczka, Czarna Kotka. Po pierwszym spotkaniu – przed którym w brawurowy sposób włamała się ona do biura Kingpina i ukradła coś, na czym mu zależy – zaprasza ona Spider-Mana na… wino. Co zrobi Peter?

Bendis jest chytry i wszyscy o tym wiemy. Nie tylko wprowadza – i znakomicie zarysowuje – postać Czarnej Kotki, ale stwarza wiarygodne podstawy fascynacji Petera nowo poznaną włamywaczką. Na tle problemów Mary Jane cała opowieść nabiera nowego znaczenia i ukazuje, jak bardzo – mimo wszystko – Peter jest jeszcze niedojrzały emocjonalnie i jakie konflikty przeżywa. To nas zaprowadzi w dziwnym kierunku i my to oczywiście wiemy… a właściwie podejrzewamy. Faktem jest jednak, że w świetle zwykłych, ludzkich problemów, gdzie nie ma jednoznacznie prostych i oczywistych rozwiązań, Peter zakłada maskę i idzie nocą szukać bardziej czarno-białego świata. Tam jest jednak jeszcze gorzej, relacje z Czarną Kotką wcale nie są bowiem takie proste, a i jej motywacje można uznać w najlepszym wypadku za szemrane. Faktem jest, że Kotka zafiksowana jest na jednym celu – zniszczeniu Kingpina – a jej wielki plan idealnie współgra z lekkim, brawurowym i – co tu dużo kryć – hedonistycznym podejściem do życia. Oczywiście wychodzi z tego gigantyczny galimatias, w który – niech geniusz Bendisa trwa wieki – wtrąca się… jeszcze jedna kobieta.

Zapomnieliście już o jej istnieniu, prawda? No właśnie. Kingpin też zapomniał (Spider-Man również), ale przypomniał mu jeden z jego podwładnych. Oto do schwytania Kotki i odzyskania własności Fiska zatrudniona zostaje… Elektra. Tak właśnie. Elektra Nachios, z którą przelotem spotkaliśmy się jakiś czas temu, kiedy próbowała zastrzelić latveriańskiego generała, a która przecież miała już własną historię… a więc Elektra wraca. I z miejsca zostaje ulubioną skrytobójczynią Fiska (który pewnie przez pośredników zlecał jej już jakieś zadania), a który sprawę ukradzionej mu własności traktuje na tyle personalnie, że po Czarną Kotkę fatyguje się osobiście. Jaki jest rezultat wmieszania Elektry w całą tę kabałę? Cóż… wystarczy rzec, że jeden z zeszytów tej historii ma tytuł Catfight.

No i wreszcie Kingpin, który jak dotąd jawił nam się jako bezwzględny, chciwy i podły drań, stojący na czele nowojorskiego półświatka. Okazuje się, że gdy Kotka kradnie mu kawałek kamienia, Fisk wariuje i stawia na nogi całe miasto, byleby ten kamień odzyskać. Co w nim takiego ważnego? Otóż okazuje się, że jest to mityczna Tablica Czasu, dzięki której… no właśnie. Nie mamy pojęcia, czym jest Tablica Czasu, nie wie tego ani Kotka, ani Spider-Man, ani nawet Kingpin. Ale jest ona do czegoś Fiskowi bardzo potrzebna.

I tutaj Bendis osiąga prawdziwe mistrzostwo, pokazując nam ludzką twarz Kingpina. Tak to prawda – jest podłym sukinkotem. Ale w zaciszu własnego domostwa i w głębi duszy jest też człowiekiem głęboko nieszczęśliwym, jego ukochana żona, Vanessa, od wielu lat spoczywa bowiem w śpiączce, z której nie wiadomo, co może ją wybudzić. Wilson chwyta się więc rozpaczliwie każdej możliwej opcji, włącznie z domniemaną, mistyczną i niejasną co do działania Tablicą Czasu. Oczywiście Kotka w imię na swój sposób pojmowanej zemsty niszczy wiadomą Tablicę, ale to tylko nadaje specyficznego, katartycznego charakteru całej rozgrywającej się tu tragedii. To już nie byle bójka na ulicach, w gr wchodzą znacznie silniejsze ludzkie namiętności. Co będzie dalej?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s