Ultimate Review 39: Ultimate Spider-Man: Hollywood

Posted: 02/06/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Jest trochę słabiej, niż było ostatnio, ale to nie znaczy, że źle. Jakoś chyba Bendis lepiej się wczuł w konflikty ze światem przestępczości zorganizowanej, a Bagley… no dobra, Bagley cały czas rządzi. Ale komiksowa satyra na filmy o Spider-Manie z Tobeym Maguirre’em połączona z kolejnym (trzecim już) pojedynkiem z Dr. Octopusem to… no cóż. Zobaczcie sami.

 

 

Niby wszystko jest w porządku. Ciocia May wyjeżdża na tydzień na Florydę, Gwen i Peter mają więc wolną chatę. Niestety, Mary ma szlaban za ostatnią ucieczkę z domu, a Gwen dostaje schiz, kiedy wszyscy zaczynają mówić o nowym filmie ze Spider-Manem. Peterowi też się ten pomysł nie podoba, pojawia się na planie i zaczyna krzyczeć na reżysera. Sprawy jednak nieco się komplikują, gdy wychodzi na jaw, że Otto Octavius uciekł z więzienia. I nie jest zadowolony, że jego była żona, Rosalinda, sprzedała filmowcom prawa do jego wizerunku…

Cała zadyma z Octopusem, przez którą Peter traci zęba i ląduje w Brazylii, jest oczywiście sprytnie pomyślana: rozchodzi się o kwestie PR-u i praw autorskich, w tle cały czas pobrzmiewa szydera z filmów Sama Raimiego o Spider-Manie, pojawiają się też postacie Aviego Arada, Tobeya Maguirre’a czy samego Raimiego, ale to wszystko poza historyjką opowiedzianą z przymrużeniem oka niewiele znaczy. W sumie po bogatych i wspaniałych historiach o Kingpinie ta lekka rozwałka wydaje się bardziej satyrą niż poważną opowieścią. I tutaj widać, że się trochę Bendisowi machnęło, na szczęście nadrabia to – znowu kilkoma atutami z tła.

Pierwszym z nich jest na pewno postępujące rozdwojenie jaźni Ottona Octaviusa i rozwijająca się tajemnica jego ramion. Oto okazuje się, że może on nimi sterować również na większe odległości i czyni z tego niezły użytek. Oczywiście, znów okazuje się seryjnym mordercą i paranoikiem, który nie panuje nad swoimi czynami, wszystko co złe zrzuca on jednak na siebie, ramionom przypisując świadomość i wszelkie swoje pozytywne cechy. To ramiona są więc przebiegłe, subtelne, bystre i niewinne, a on – Otto – zły i podły. Dość ciekawy przypadek projekcji, który na pewno się jeszcze dalej rozwinie.

No i druga sprawa, czyli Peter i Gwen. Sam Parker prowadzi daleko idące rozkminy na temat swojego metabolizmu, jednak gdy Kong deklaruje chęć statystowania w filmie o Spider-Manie (czym imponuje Liz Allen), zarówno Parker, jak i Stacy, odnoszą się do tego pomysłu z dezaprobatą. Ostatecznie Gwen zaczyna domyślać się tajemnicy Petera, co prowadzi do nieoczekiwanej eskalacji. Coś się w ich życiu zmienia, dochodzi do nowych relacji i nowych deklaracji… ale jakich, tego Wam nie zdradzę.

A Bendis znowu się rypnął i wspomniał Fantastyczną Czwórkę, której wszak nie ma w uniwersum 1610… ale czy na pewno? Zapnijcie pasy, bowiem jutro może się okazać, że coś się w uniwersum Ultimate zmieniło. I to na zawsze…

 P.S. A matka Mary Jane wyrzuciła jej ojca z domu. Hell yeah!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s