Ultimate Review 42: Ultimate X-Men: Tempest

Posted: 02/10/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Bendis nie mógł pisać wszystkiego wiecznie, dlatego szybko oddał X-Men nowemu duetowi kreatywnemu w tym uniwersum: Brianowi K. Vaughanowi i Brandonowi Petersonowi. Ten drugi wprawdzie nie umywa się do Fincha, ale może z powodzeniem konkurować z Kubertem, dzięki czemu seria pod względem rysunków trzyma poziom. A jak jest z fabułą?

 

 

Drużyna stara się pozbierać po śmierci Beasta, wszyscy jednak reagują różnie i ewidentnie nie mogą sobie z tym poradzić. Cyclops narzuca niewiarygodny dryg ćwiczeniom reszty ekipy, Wolverine z Colossusem w trakcie swoich treningów stają się coraz bardziej agresywni, nawet Profesor X staje się oschły i podłamany, co sprawia, że Emma Frost i Alex Summers opuszczają szkołę. Najbardziej stratę Henry’ego przeżywa oczywiście Storm, co wywołuje u niej drastyczne zmiany. Tymczasem na horyzoncie pojawia się kolejne zagrożenie: seryjny morderca zabijający młodych mutantów. Nazywa się Sinister…

Vaughan całkiem zgrabnie poradził sobie z utrzymaniem równowagi między przeżyciami bohaterów a akcją, która tutaj jest bardzo kameralna i klasyczna: oto X-Men – których nagle zrobiło się jedenaścioro, bo obok Angela przy drużynie pozostała również Dazzler – zaczynają węszyć, śledzić i kombinować. Jednocześnie widać, jak bardzo wszyscy pragną akcji i szukają sposobu, żeby zapomnieć o śmierci Henry’ego: wyjątkiem jest Xavier, który z właściwym sobie poczuciem odpowiedzialności zakazuje drużynie opuszczania szkoły, i tylko Wolverine może go od tego odwieść. Obok sygnalizowanych niezłymi dialogami i całkiem skutecznie rozpisywanymi napięciami między poszczególnymi bohaterami (Jean-Paul, jedna z niedoszłych ofiar Sinistera, okazuje się gejem i odczuwa miętę względem Colossusa) mamy oczywiście sporo akcji i sporo dylematów. X-Men dowiadują się na przykład, że standard życia w szkole i rządowe finansowanie nie są szczególnie mile widziane w społecznościach mutantów, które traktują ekipę Xaviera jako samozwańczą elitę oderwaną od prawdziwych, codziennych problemów. Wolverine na potęgę się kiedyś tatuował. A nowy image Storm i jej ból wypadają nad wyraz wiarygodnie; choć w pewnym momencie wraca do swoistego spokoju ducha, to nie osiąga jednak dawnej pogody. No i oczywiście jest Rogue, której złożony charakter Vaughan bardzo dobrze tłumaczy… patriarchalnym, starotestamentowym przywiązaniem do figury ojca. Ewidentnie dziewczyna pochodzi z południa, gdzie mieszczańskie relacje rodzinne dyktowane są przez mężczyzn. Nawet zbliżona do matki i pogodna Kitty jest mniej usytuowana w żydowskiej tradycji, choć ewidentnie się jej nie wstydzi (być może nawet jej do końca nie rozumie).

Obok tego wszystkiego jest Angel, który usiłuje zrobić coś dobrego, a jego pacyfistyczne usposobienie przysparza mu kłopotów. Kurt fantazjuje o Piratach z Karaibów, pozwala sobie też na niewinny flirt z Jean, podjęty chyba tylko po to, aby trochę wyśmiać powagę i pomnikowość Scotta. Zabawna jest również Alison, która – choć nie znajduje jeszcze miejsca w drużynie – nie odmawia, jeśli ktoś pozwala jej żyć na cudzy koszt w luksusowej willi, będącej bazą wypadową na kolejne imprezy. Skutek jest taki, że łazi wiecznie pijana, klnie jak szewc i uruchamia swoje moce tylko wtedy, kiedy śpiewa. Zaiste, stanowi osobliwość nawet na tle X-Men.

A Sinister? Wzorcowy świr, seryjny morderca mający jakieś tam moce, ale mieszający ze swoją genetyką, by skuteczniej zabijać mutanty. A robi to w imię swoich wizji, swojego wyimaginowanego mistrza, Lorda Apocalypse’a. To zaprawdę fuzja największych psycholi z serialu o Dexterze z Hannibalem Lecterem. Ponieważ jest też odporny na telepatię, Xavier jest wobec niego całkowicie bezbronny. No i Sinister stawia go naprzeciw jego największego nemezis…

Historia jest świetna, bardzo zróżnicowana i wyważona. Vaughan miał niezły start w uniwersum Ultimate, a dalej będzie jeszcze lepiej. Tymczasem powiem tylko, że Cyclops ujawnia tutaj prawdziwy zmysł taktyczny i kreatywnie wykorzystuje moce swoich podwładnych, czego najbardziej imponującym dowodem jest poniższy kadr:

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s