Ultimate Review 45: Ultimate Fantastic Four: Doom

Posted: 02/13/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Obiecałem Wam nowego scenarzystę, prawda? No to przyszła pora, żeby go przedstawić. Warren Ellis, bo o nim mowa, ze swoimi pomysłami i zagraniami idealnie wpasowywał się w antybohaterski, nieco dystopijny klimat Ziemi-1610. Za rysunki odpowiadał też nowy człowiek, Stuart Immonen. I jak to wygląda?

 

  

Minęło kilka miesięcy od wypadku, który dał Reedowi, Sue, Johnny’emu i Benowi ich nadprzyrodzone moce. Think tank przeniesiono gdzie indziej, żeby w budynku Baxtera można było w spokoju badać przypadłości całej czwórki. Sue i Franklin Storm odkrywają więc coraz to nowe rewelacje związane z kondycją fizyczną ofiar wypadku, Reed natomiast poświęca się jednej obsesji: odnalezieniu Victora van Damme’a, tylko jego wiedza może bowiem umożliwić przywrócenie ich do poprzedniego stanu. Niestety, Victor ma własne plany, a zawiera się w nich zabicie Reeda Richardsa…

Ellis podchodzi do sprawy poważnie, spokojnie rozpisując nam umiejętności Czwórki, powoli też badając ich fizjologię. To jednak nie jest jedyna intrygująca innowacja, na którą się zdecydował. Najlepszym pomysłem Ellisa jest chyba rozwiązanie kwestii Victora van Damme’a, czyli późniejszego Dr. Dooma. Otóż żadna Latveria, ale Dania jest miejscem jego machinacji, a w środku Kopenhagi urządza on… squat. Tak właśnie. Oczywiście zaczyna kontrolować umysły jego mieszkańców, sam jednak nieszczególnie troszczy się o swój wygląd czy glorię… choć z tą ostatnią jest u niego solidnie. Jego rodzina wywodzi się od Vlada Tepesa, czyli Draculi, stąd też patriarchalna, mechanicystyczna tendencja do wielkości i chęć zdominowania wszystkich i wszystkiego. Dr Doom w uniwersum Ultimate to solidny megaloman, nie jest jednak próżny ani naiwny; jedyną rzeczą, której jednak pragnie, jest zemsta na Reedzie Richardsie. No i Fantastyczna Czwórka musi sobie jakoś radzić…

Rysunki Immonena do najcudowniejszych nie należą, ale spełniają swoje zadanie. Najlepiej jednak wypada scenariusz i rysy charakterologiczne członków przyszłej Fantastycznej Czwórki. Ich energia i wzajemne relacje stanowią siłę tego komiksu, a żadne z nich nie jest idealne ani kryształowe. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście Reed i to on niejako nadaje ton działalności zespołu, Sue, Johnny i Ben nie pozostają jednak daleko w tyle. I gdy konfrontacja z Victorem jest nieunikniona, zaczynają grać jak drużyna.

Co jednak najważniejsze, nie walczą oni tym razem z nie wiadomo jakim podziemnym czy międzywymiarowym zagrożeniem, ale ze zmutowanym – choć genialnym – twórcą squota w Kopenhadze. Ellis chyba wie, co to umiar. I dobrze, bo może dzięki temu pretensjonalna i dość wyświechtana formuła tego komiksu w wersji mainstreamowej będzie bardziej do przyjęcia. Na razie ekipa czeka, stara się lepiej zrozumieć swoje moce i udaje, że jest ściśle tajna. Nie chce się ujawniać, dopóki nie zrozumie, czym jest. Czekamy więc, co będzie dalej…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s