Ultimate Review 47: Ultimate Spider-Man: Strange

Posted: 02/15/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

No to co z tą randką? Od paru numerów Ultimate Spider-Mana się na nią zapowiada, a Bendis – jak to on – postanowił dodatkowo sprawę zagmatwać, decydując się na udział w tej historii Dr. Strange’a. Rezultat ma swoje dobre i złe strony.

 

Peter i Mary idą na wypasioną randkę, podczas której Parker relacjonuje dziewczynie swoją ostatnią przygodę związaną z ocaleniem Dr. Strange’a przed tajemniczym Azjatą. Szybko jednak wychodzi na jaw, że gra toczy się nadal, i to o najwyższą stawkę. A zamieszana jest w nią magiczna istota zwana władcą koszmarów…

Bendisowi udał się tutaj bardzo zgrabny plot-twist, a Bagley idealnie zrozumiał jego intencje i odpowiednio, umiejętnie oraz subtelnie je zilustrował. Od początku nam coś nie gra, nie wiemy tylko co. To wrażenie tylko się utrzymuje, sugestie są nieznaczne i łatwe do przeoczenia, po odkryciu prawdy wszystko natomiast rozpędza się tak dalece, że ledwo można nadążyć za fabułą. W tym komiksie nie ma ani jednego zbędnego kadru, a chytre zabiegi scenariuszowe Bendisa sprawiają, że może on z początku być nieco niestrawny. Tak jak magia w świecie Ultimate Marvela. Zasadniczo nic dziwnego, że bohaterowie nie chcą mieć z nią nic wspólnego, a jeśli mają, to tylko ci najgorsi i najmroczniejsi. To jest materia, z której utkano koszmary. I to dosłownie.

Obok spiętrzonej narracji mamy jeszcze kilka bardzo bliskich Bendisowi zagrań scalających uniwersum. Pojawiają się Ultimates, walczący z pół-cyborgiem, pół-zombie, Lutherem Manningiem (znanym niektórym jako Deathlok). O budynku Baxtera krążą niepokojące plotki. Peter doświadcza swoistego marazmu, kiedy wspomina śmierć Gwen. Wreszcie pojawia się Dr. Strange. My już go oczywiście znamy, ale Parker jeszcze raz opowiada nam historię tej postaci, z jednej strony przybliżając ją tym, którzy nie czytali Team-Upów, z drugiej rozmiękczają nam tempo przed głównym uderzeniem. Może to się wydawać monotonne, ale gra. I to gra bardzo dobrze.

Przy okazji dowiadujemy się, ile syfu kryje się w podświadomości Petera Parkera. On też się tego dowiaduje.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s