Ultimate Review 48: Ultimate Fantastic Four: N-Zone

Posted: 02/16/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Dobra, mamy już Fantastyczną Czwórkę, wiemy też, jakie są jej początki i że ukrywa się przed opinią publiczną. Ellis ciągnie ten kameralny klimat dalej i – tym razem z pomocą Adama Kuberta – wysyła naszych bohaterów w najbardziej logiczne miejsce, w które mogliby się udać: do Strefy N.

  

 

Reed Richards nie ustaje w wysiłkach, żeby wyleczyć siebie i Bena z nabytych podczas wypadku mocy. Wciąż prowadzi więc badania Strefy N, które prowadzą do przełomowego odkrycia: istnieje szansa, żeby się do niej teleportować. Czwórka podejmuje wyzwanie i wkrótce potem na pokładzie zmodyfikowanego promu kosmicznego leci do innego wymiaru. Tam odkrywają, że Strefa N jest poniżej ich planu egzystencji i przypomina umierający, rozpadający się wszechświat. Nawiązują też kontakt z obcym o imieniu Nihil. Czy to spotkanie przebiegnie w pokoju?

Nihil jest charyzmatycznym, choć klasycznym typem kosmity o niejasnych intencjach, które w pewnej chwili stają się jasne. Dość powiedzieć, że Fantastyczna Czwórka stacza z nim bitwę na ulicach… Las Vegas, co ostatecznie ujawnia ich istnienie przed światem. Oczywiście Nihil nie jest sam, towarzyszą mu istoty o dość rozpoznawalnym wyglądzie i uzbrojeniu, choć mające niewiele wspólnego z uniwersum Marvela…

W samym zespole też właściwie coraz lepiej. Reed nigdy nie bał się brać na siebie odpowiedzialności i teraz też się nie boi, Sue staje się coraz bardziej niezależna i można się zastanawiać, czy to nie ona czasem dowodzi drużyną. Johnny przechodzi przez tymczasowe problemy zdrowotne – które oczywiście mają podłoże fabularne – ale szybko z nich wychodzi. Ich działania w Strefie N są za to niczym ze starych filmów s-f, w których spotkania z obcą cywilizacją były doniosłe, a odkrywanie nowego wszechświata trochę nawet przypomina niektóre pomysły Lema. Sama podróż wachadłowcem to całkiem zgrabne nawiązanie do początków oryginalnej Fantastycznej Czwórki z Ziemi-616. Mówiąc krótko, Ellis doskonale wie, w którą stronę prowadzić Fantastyczną Czwórkę, i jest to kierunek, którym jak dotąd nie podąża nikt w uniwersum 1610. Choć nie brakuje w nim naukowych nerdów.

Ciekawie wyglądają też napięcia na linii Reed – wojsko. Armia USA finansuje badania Richardsa, jednak jej przedstawiciel w budynku Baxtera, generał Ross, oczekuje efektów… wróć! Generał Ross!? Przecież on zginął w puczu Wratha! Jak się okazało, Ellis postanowił to naprostować i Ross po długiej rekonwalescencji przeszedł na emeryturę, a S.H.I.E.L.D. pozostawił w rękach Fury’ego. Wydaje się to dziwne; tym bardziej, że Fury z kwestiami PR-owych pobiegł do córki Rossa i nawet nie próbował konsultować się z byłym szefem… może nie mógł? Albo nie chciał? Niewykluczone też, że w tym wszystkim chodzi o coś więcej. Na razie jednak Ross dostał od Reeda gaffi i jest szczęśliwy, opinia publiczna dowiedziała się o istnieniu Czwórki (oraz wielkich pterodaktyli z innego wymiaru). A to wszystko przy bardzo rozsądnie prowadzonej i odegranej dramaturgii. Gdyby tylko nie ten Ross…

P.S. A Ben Grimm okazuje się być szalenie brutalny. I zły na wszystkich wokół.

Reklamy
Komentarze
  1. […] Zapytacie pewnie o co tu do cholery chodzi? Nie pytajcie mnie, lepiej zapytajcie Miśka który to wszystko opisał. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s