Ultimate Review 49: Ultimate Fantastic Four: Think Tank

Posted: 02/17/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Po intrygujących pomysłach Ellisa (pomijając generała Rossa) – nie wiedzieć czemu – serię przejął na chwilę Mike Carey (tzn. ja doskonale wiem czemu, ale jeszcze Wam nie powiem). I od razu wymyślił coś, co dolało trochę czarnej farby do cukierkowego (lub okołocukierkowego) klimatu Fantastycznej Czwórki. Jak wyszło?

     

Reed, Sue, Johnny i Ben wracają z Las Vegas w glorii chwały, odkrywają jednak, że budynek Baxtera został przejęty przez oszalałą kobietę, Rhonę Burchill. Rhona łapie Czwórkę i traktuje ją jako swoich jeńców, a co planuje – nie wiadomo. Czy bohaterom uda się wyzwolić?

Dobra, powiem to od razu: pomysł na Rhonę jest tak genialny, że aż obrzydliwy. Dziewczyna, która nie dostała się do think tanku, bo zdradzała objawy postępującej psychozy, wycięła kawałek mózgu swojego brata, żeby przyszyć go sobie i przez to zwiększyć jego powierzchnię, a potem rozpędzić neurony. Sam brat – Bobby – stał się jej bezwolnym golemem. I tak na poły szalona, na poły genialna Rhona przejmuje budynek Baxtera i tylko fart może uchronić bohaterów przed jej szaleństwem. Byłaby to mocna i silna historia, którą można by było cudownie ograć, gdyby nie…

Rysunki. Kilka plansz macie tutaj, ale wierzcie mi – cały komiks tak wygląda. Za stronę graficzną odpowiadał tym razem Jae Lee i zbyt literalnie potraktował on zalecenia, że ma być mrocznie. No i jest, aż czarno. Nic nie widać, nie wiadomo, co się wokół dzieje, kto gdzie za co i po co. Ten komik jest najzwyczajniej w świecie paskudny. Brzydki, straszny i obrzydliwy. Naprawdę. Czyta się go ciężko i przez to ma się wrażenie, że wszystko wokół jest bez sensu. Dlatego choć doceniam pomysł na Rhonę Burchill i ogólnie próbę przyłożenia trochę poważniejszej narracji do tematu Fantastycznej Czwórki, to ten komiks – było nie było – po prostu jest nędzny. Polecam ludziom, których nie lubię.

Reklamy
Komentarze
  1. Strid pisze:

    Jae Lee ma taki styl, że wszystko jest czarne 😛 Można było go poznać już w „X-Menach” wydawanych przez TM-Semic. Wysoki kontrast to u niego standard i o ile sprawdzał się w „X-Factor” to tu najwyraźniej pasuje jak pięść do nosa. Najsmutniejsze jest to, że gdyby mi nie kazano rysować „mrocznie” to mógłby strzelić ten komiks spokojniejszym stylem jaki choćby zaprezentował w „Inhumans”. Tak czy inaczej ja tego rysownika lubię ale nie zawsze 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s