Ultimate Review 51: Ultimate Spider-Man: Hobgoblin

Posted: 02/19/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Peter Parker po swoich przeżyciach w świecie koszmarów – i ewidentnie nie mogąc pogodzić się ze śmiercią Gwen – zaczyna zwiększać dystans między nim a Mary Jane. Czy schizy szesnastolatka mogą przerodzić się w coś więcej? A znacie już styl Bendisa? No to się domyślcie.

   

   

Albo się nie domyślajcie, streszczę Wam. Między Petera i Mary wchodzi nie kto inny, ale Harry Osborn. Najwyraźniej otrząsnął się już po przeżyciach w Waszyngtonie i jest gotów wrócić do swoich byłych przyjaciół. Peter pamięta jednak, jak Harry podczas ostatniego spotkania wyszeptał, że zabije wszystkich za to, co musiał przeżyć, i stanowczo chce oddzielić siebie oraz Mary od syna Osborna. Napięcie między tą trójką przekracza wszelkie granice, tym bardziej, że wokół Harry’ego pojawia się Shaw, były cyngiel Normana. I ma ona dla jego syna pewną wiadomość…

Napięcie naprawdę wzrasta i wcale nie przesadzam. Peter rzeczywiście boi się, że Mary przy nim zginie, boi się też Harry’ego, który zachowuje się dziwnie. Jego paranoja jest coraz silniejsza i prowadzi do niesamowitych konfliktów ze wszystkimi wokół, od nauczycieli poprzez ciocię May skończywszy – oczywiście – na Mary Jane. Ewidentnie Peter nie jest jeszcze gotowy na ostateczność, tak jak mu kiedyś mówił Daredevil. Harry w dodatku kreuje wokół schizofreniczną atmosferę, oskarża Petera, że ten odbił mu dziewczynę i że ogólnie jest niesłusznie pokrzywdzony przez los i Spider-Mana. Pojawiają się dwuznaczności i podejrzenia, mamy też do czynienia z prawdziwie szaloną manipulacją (jak chociażby plotka, że Spider-Man zabił Normana Osborna). I to nie tylko ze strony Harry’ego.

W tym wszystkim siedzi Shaw, tajemnicza postać, która zniknęła nam wcześniej z oczu. Tym razem jego rola jest… cóż… nie chcę mówić za wiele, bo Bendis i Bagley w tym miejscu osiągają mistrzostwo. Rany, jak ja lubię takie zwroty akcji! Ale nic Wam nie powiem, bo zepsuję wszystko.

No dobra, trochę powiem. Tytułowy Hobgoblin to oczywiście Harry, jego przemiana jest jednak straszliwie enigmatyczna i w gruncie rzeczy tragiczna, a jego cele – rozpaczliwe.  I w to wszystko wpakowuje się Spider-Man, a zaraz za nim Nick Fury. Pierwszy chce uratować Harry’ego (co nadaje ich walce jeszcze większego tragizmu), drugi – unieszkodliwić. W rezultacie Fury dostaje po pysku, i to nie od Hobgoblina. I jak? Mocne, nie? Chcecie jeszcze mocniej? Dobrze. Na polu walki pojawia się również Mary Jane.

Obok straszliwie nieporadnego w tej kwestii Spider-Mana i pogłębiającego się szaleństwa Harry’ego jest jeszcze wątek zerwania Petera i Mary Jane. I tak, to Peter zrywa, żeby ocalić ją przed potencjalnym niebezpieczeństwem. Mary – za namową Liz – szuka pocieszenia w ramionach Marka Raxtona, gitarzysty zespołu Molten Man. Ich rozmowa wyjaśnia wiele uczuć zarówno Mary, jak i Petera, a także pokazuje absurdalność i niedojrzałość postaw tak panny Watson, jak i Parkera.

Z innych spraw, może mniej istotnych: Parkerowie się przeprowadzają, May nie chce bowiem mieszkać w domu, w którym zginęli Ben i Gwen. I to chyba jest logiczne, choć jej entuzjazm wydaje się nieco… sztuczny. Kapitan policji Jeanne De Wolfe też tu jest i służy jako kompas moralny Spider-Mana. Pojawia się również – choć przelotem – korporacja farmaceutyczna Roxxon. Dlaczego o tym mówię? Przekonacie się wkrótce.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s