Ultimate Review 56: Ultimate Extinction

Posted: 04/04/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Według Warrena Ellisa koniec świata superbohaterów wyglądałby właśnie tak…

    

 

 Czas ucieka… choć Reed Richards przy pomocy Kapitana Marvela, Sama Wilsona i Vision zdołał zbliżyć się do zrozumienia natury Gah Lak Tusa, nikt nadal nie ma pomysłu na powstrzymanie wroga. Co więcej, zaczynają dawać o sobie znać potężni, srebrni posłańcy oraz klony zmarłej zabójczyni, Heather Douglas. Wśród bohaterów wzmaga się napięcie, zwątpienie, determinacja i… bezsilność. Czym jest Gah Lak Tus i czy połączonym siłom Ultimates, X-Men i Fantastycznej Czwórki uda się go pokonać?

  

Na początek wypada powiedzieć: to, co zrobił Ellis w Ultimate Extinction, to czysty majstersztyk. Rysunki Brandona Petersona może niekoniecznie za nim nadążają, ale seria nadrabia to znakomitymi (może jeśli nie liczyć drugiej….) okładkami. Gah Lak Tus – zbiorowa świadomość mechanicznych istot od miliardów lat przemierzających wszechświat i niszczących wszelkie przejawy inteligentnego życia – jednoczy przeciwko sobie niemal wszystkich znanych nam ziemskich bohaterów. Pojawiają się też nowe twarze: obok klonów Heather „Moondragon” Douglas mamy więc postać charyzmatycznej, nieco zbyt pewnej siebie prywatnej detektyw Misty Knight, której Tony Stark – w uznaniu zasług – sprawił mechaniczną protezę ręki. Pojawiają się wspomniani już srebrni posłańcy Gah Lak Tusa, mający zmiękczać populację i przygotowywać ją do konsumpcji. I oni wszyscy muszą stawić czoła iście nieziemskiemu zagrożeniu.

Nick Fury stojący na czele obrońców Ziemi usiłuje stanąć na wysokości zadania i trzeba przyznać, że ma w sobie hektolitry zimnej krwi. Większości pozostałych bohaterów udziela się jednak poczucie beznadziei. Reeda Richardsa ogarnia frustracja, Kapitan Ameryka przeżywa kryzys wiary, Profesor X ściera się z umysłem tak starym i tak mrocznym, że ledwo jest w stanie to wytrzymać. Walka z potężnymi, srebrnymi przeciwnikami to dla ziemskich bohaterów niemal ulga: wreszcie mogą zmierzyć się z czymś, co można konwencjonalnie pokonać. Również oszalały kult Moondragon – swoją drogą doprowadzający do krwawej jatki – jest tutaj jak najbardziej na miejscu. Prawdziwy wróg wciąż jednak nad nimi wisi i niewiele mogą zrobić, żeby go powstrzymać.

  

Co się udało Ellisowi najbardziej, to właśnie to poczucie beznadziei i obaw przed końcem, ta ciągła i stresująca niepewność, czy i jak uda się zatrzymać Gah Lak Tusa. On sam – czy oni sami – staje się nieco bardziej zrozumiały, cały czas jest jednak istotą ze wszech miar obcą, niepojętą i nieogarnialną dla ludzi; nie można z nim pertraktować, nie można z nim igrać. Można jedynie podjąć walkę i wygrać – albo zginąć. Do dramatycznych decyzji zmuszeni są zarówno X-Men, jak i Reed Richards, Profesor X, Marvel Girl, Kapitan Marvel, Vision, Misty Knight… a wszystko to w obliczu największego zagrożenia w historii ludzkości.

No i nie mogę nie wspomnieć, że cała fabuła bardzo, ale to bardzo przypomina skądinąd młodą grę Mass Effect 3. Tak jak Vision wydaje się bardzo bliską kuzynką EDI, tak koncepcja Gah Lak Tusa jest niemalże prototypem pomysłu na Żniwiarzy. Wtajemniczeni wiedzą, o co chodzi; pozostałym powiem tylko, że Ultimate Extinction kończy się bez mała lepiej i wiarygodniej, niż wspomniana gra. To naprawdę jest Warren Ellis w szczytowej formie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s