Ultimate Review 59: Ultimate Fantastic Four: Crossover

Posted: 04/06/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Macie już dość kameralnych historyjek? Nie? To dobrze, bo zaserwuję Wam jeszcze jedną, tym razem z udziałem Fantastycznej Czwórki. O dziwo, odpowiada za nią czołowy pan od rozwałek wśród scenarzystów Ultimate Marvela, Mark Millar. Rysuje natomiast fenomenalny Greg Land.

    

Fantastyczna Czwórka bryluje w mediach i staje się jedną z popularniejszych i bardziej wziętych grup superbohaterów, udaje im się nawet powstrzymać podróżujących w czasie terrorystów. Reed Richards czuje się jednak samotny i niedoceniony, a jego zaangażowanie w badania Strefy N pozostaje niezauważone. Dodatkowo musi pracować nad nowymi patentami, żeby utrzymać Budynek Baxtera (na który poza armią USA łożą również prywatne firmy). To wszystko sprawia, że coraz częściej komunikuje się ze swoim odpowiednikiem z innego wymiaru, aż wreszcie samotnie wyrusza mu na spotkanie. W innym uniwersum okazuje się jednak, że został oszukany, a portal między światami może przynieść Ziemi-1610 epidemię zombie…

Zanim przejdę do samej fabuły, krótka uwaga o pomysłach Millara: nawet gdy cała fabuła wychodzi mu nieźle, to i tak – zupełnie jakby nie mógł wytrzymać – musi wstawić jakąś rzekomo megaepicką akcję, która okazuje się zrazu piramidalną głupotą. I tam tutaj mamy terrorystów, którzy wykradają od Richardsa prototyp wehikułu czasu, po czym cofają się o 300 milionów lat, żeby zabić pierwszy organizm żywy, który wyszedł z wody, i tym samym zgładzić całe życie na planecie. Kretynizm? No kretynizm. Zacne nawiązanie do prozy Wellesa, ale i tak kretynizm. Na szczęście jednak charakterystyczny dla Millara rozmach znajduje zastosowanie w wizjach zrujnowanego przez pandemię zombie uniwersum, w którym królują żywiący się ludzkim mięsem superbohaterowie. W tym przemieniona w żywe trupy Fantastyczna Czwórka.

Walka Reeda o przetrwanie w opanowanym przez superbohaterskich zombie świecie zmusza go do zwalczenia własnego strachu, podjęcia przedziwnych sojuszów i przyjęcia do wiadomości, że przekraczanie granic nauki – nawet w szczytnych celach – może się czasem skończyć tragedią. Są rzeczy, których lepiej nie ruszać, są też sfery i światy, które wcale nie są tym, czym z początku mogą się wydawać. Nie są to zresztą być może wcale takie szczytne cele… Zombie Reed z równoległej rzeczywistości mami Richardsa z uniwersum Ultimate wizjami prominentnej przyszłości, bliźniaczo podobnej do Marvela w wersji 616, i to prawdopodobnie on namówił chłopaka, żeby zgodził się wejść w rolę superbohatera (choć – jak pamiętamy – Johnny Storm pragnął tego znacznie wcześniej).

Przy okazji oczywiście dochodzi do konfliktu Fantastycznej Czwórki w wersji Ultimate najpierw ze swoimi odpowiednikami zombie, potem natomiast z innymi potwornymi superherosami. Przy okazji okazuje się, że komiksowy, dość sztampowy świat Marvela nie ma wiele wspólnego z Ziemią-1610, co wynikać może z urealnienia tego drugiego (tak, wiem co myślicie, ale trochę tak jest), jak również z faktu, że mimo wszystko Ultimate Marvel to najbardziej wycyzelowane, najlepsze (jak dotąd) wersje superbohaterów. Dlatego też wszyscy zombie stwierdzają, że Ultimate Richards jest ulepszony względem pierwowzoru, również z tego samego powodu Ben Grimm nie ma problemu ze znokautowaniem przemienionego w zombie Hulka. Oczywiście mogłoby to wynikać z faktu, że jako zombie, superherosi są słabsi od swoich żywych odpowiedników… ale w takim razie dlaczego pandemia tak szybko ogarnęła ich świat?

Na koniec uwaga: Greg Land jest absolutnie fantastycznym rysownikiem. Widać to zarówno po postaciach, jak i po planszach z zombie i zrujnowanym Nowym Jorkiem. Tchnął on w Fantastyczną Czwórkę nowego ducha i świetnie uchwycił to, co w tej ekipie najważniejsze. Wystarczy spojrzeć na okładki i przykładowe plansze dookoła: nie mamy żadnych wątpliwości. Reed Richards jest nieopierzonym nerdem o dobrym sercu. Sue Storm to jedna z najseksowniejszych superbohaterek na świecie, i tak naprawdę to ona nosi spodnie w tym związku. Johnny i Ben (sic!) to sympatyczne lekkoduchy. A zombie są straszne. I tak ma być. Dla samych rysunków Landa warto sięgać po przygody Czwórki.

P.S. Po zadymie z zombie na rodzeństwo Stormów czekała niespodzianka. Jaka? Dowiecie się jutro.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s