Ultimate Review 60: Ultimate Fantastic Four: Tomb of Namor

Posted: 04/07/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Fantastyczna Czwórka wyrusza na poszukiwania Atlantydy, czyli krótka opowieść o tym, jak Mark Millar – za nic mając sobie jakiekolwiek zasady czegokolwiek – przegiął z fantastycznością wszystkiego wokół, a przy okazji uczynił z Sue Storm potencjalnie najbardziej pożądaną kobietę na Ziemi.

   

Do Budynku Baxtera przybywa Mary Storm, od dawna uważana za zmarłą matka Sue i Johnny’ego. Jej cel jest jeden: wynająć Fantastyczną Czwórkę do zbadania odkrytych przez nią niedawno ruin Atlantydy. Czwórka zgadza się i przeczesując pozostałości po pradawnym kontynencie odkrywa i uwalnia z hibernacji domniemanego króla Atlantydy, Namora. Choć wyniosły i dumny, król godzi się podzielić sekretami swojego świata z Sue Storm. Wkrótce jednak wychodzi na jaw, że ma on jeszcze inne plany…

Zanim zacznę psioczyć na Millara, kilka zachwytów nad Gregiem Landem. Jego plansze są przepiękne, pełne tajemnicy i dynamiki, a jednocześnie niemal fotorealistyczne. Tego było trzeba nie tylko komiksom o Czwórce, ale w ogóle seriom spod znaku Ultimate; dzięki temu przygody bohaterów są niemal namacalne, a ich działania – wiarygodne. Niemal doskonale rozumiemy Namora, kiedy dość gwałtownie i obcesowo pożąda on Sue Storm, dość wyrazisty jest moment walki pomiędzy nim a Czwórką. Rozwiązanie ich konfliktu nie pozostawia natomiast wątpliwości: Sue – obok Wandy Lehnsherr i może Jean Grey – jest najbardziej ociekającą seksem postacią w uniwersum Ultimate. Tak bardzo, że istota z innego świata nie pożąda nikogo innego poza nią.

To pozostając przy plusach: bardzo ważna jest sugestia, że mózg Reeda Richardsa rozciąga się tak samo jak jego ciało, przez co z dnia na dzień staje się coraz inteligentniejszy. To mocne, a jednocześnie bardzo oczywiste stwierdzenie sprawia, że może stać się on potencjalnie największym umysłem na Ziemi, a może nie tylko na niej. Relacje między Sue a jej matką, która dość instrumentalnie – i trochę wbrew sobie – wykorzystuje swoje dzieci. Wreszcie sam Namor i tajemnica, jaką skrywa, to coś, czego trochę w tym uniwersum brakowało. No i w tle wciąż siedzi zamknięta Czwórka w wersji zombie, z którą póki co nie wiadomo, co zrobić. Wraca też – w retrospekcjach – dr Molekevitz  oraz pojawia się odwołanie do pradawnej wojny między Atlantami a mieszkańcami Lemurii. Dużo ciekawostek, które uzupełniają nam obraz mieszkańców Budynku Baxtera.

Niestety, Millar jak zwykle przesadza i jak zwykle wszystko psuje. Namor jest przekozacki, jego moce, umiejętności i potęga wykracza poza skalę… choć nie powinna. Trudno zmierzyć, jak silny jest naprawdę, ale ewidentnie na potrzeby tego scenariusza został on trochę… podkręcony. No i Millar nie miał pomysłu, jak się z tym uporać, więc przesadził zaraz potem w drugą stronę. Nie dość, że dał Reedowi do dyspozycji wielkiego robota – co jeszcze można by przeżyć – to jeszcze dostał on hełm, który sprawia, że wszystko o czym pomyślisz, staje się realne (tylko dużo prądu zżera). To jest tak poważne zachwianie prawideł uniwersum, że retcon mówiący o namacalnych hologramach i ich psychosomatycznym wpływie na Namora wydaje się jedynym sensownym rozwiązaniem. Na marginesie, zanim Reed wyobraża sobie połączone siły Spider-Mana, X-Men i Ultimates (wśród których pojawia się… Ant-Man, choć Richards nie miał prawa o nim wtedy wiedzieć), to atakuje Namora… gigantyczną matką Sue w samej bieliźnie. MILF?

Dlatego choć rysunki są przepiękne, a Namor jawi nam się trochę jak połączenie Giaura z Pol Potem, całość wypada mocno średnio. A szkoda, bo punkt wyjścia był naprawdę obiecujący, a i psychika bohaterów – nieźle poprowadzone. Przesadził pan jednak, panie Millar. Znowu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s