Ultimate Review 61: Ultimate Fantastic Four Annual

Posted: 04/08/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Kiedy spikną się ze sobą najgorszy rysownik Czwórki i najbardziej skłonny do przesady scenarzysta Marvela (czyli Jae Lee i Mark Millar), efekt nie może być dobry. Tutaj jednak o dziwo nie jest wcale tak tragicznie. A jeśli spojrzymy na przepiękną okładkę Grega Landa, to możemy ten komiks nawet polubić.

Po zabawie na dyskotece, celebryta Johnny Storm przypadkowo natrafia na piękną dziewczynę obdarzoną niesamowitymi mocami. Goni ją jednak dwóch dryblasów, Torch rzuca się więc na pomoc. Po krótkiej walce wychodzi na jaw, że dziewczyna – Crystal – jest przedstawicielką ludu Attilan, superludzkiego społeczeństwa żyjącego w Himalajach, a uciekła od nich, bo pragnęła wolności i przygód. Gdy więc jej pobratymcy sprowadzają ją z powrotem do Attilanu, Fantastyczna Czwórka wyrusza na pomoc…

Trzeba to sobie powiedzieć otwarcie: o ile Jae Lee nawet się sprawdza w rysowaniu postaci Attilan – mrocznych, zimnych, odczłowieczonych, nieprzyjemnych – to generalnie plansze do najładniejszych nie należą, są brudne, nieczytelne i po prostu brzydkie. Na szczęście Millar ze swojej strony nie przesadza, przez co całość wypada nawet przyzwoicie; szczególnie warto zwrócić uwagę na fakt, że Attilanie mimo ogromnych podobieństw do swoich odpowiedników z Ziemi-616 są bardziej wyniośli, zimni, opętani ideą funkcjonalnej, ale skrajnie nieludzkiej utopii. Ich lider, Black Bolt, jest tajemniczy, nieprzyjemny, przerażający i – no właśnie – nieludzki. Dodatkowo ogromne podobieństwo Attilan do postaci z greckiej mitologii (oraz wielokrotne wzmiankowanie o tysiącleciach funkcjonowania tej utopii) zacnie współgrają z koncepcją greckich bogów, a przez to – z wyłaniającą się przed nami wizją Ziemi sprzed panowania ludzi. Atlanci, Attilanie, Lemuria… ciekawe, co jeszcze, prawda? Dziwi wprawdzie, że wszyscy w Attilanie mówią biegle po angielsku, ale cóż… nie można mieć wszystkiego.

Co dalej? Attilanie i ich społeczność wypada w miarę spójnie, choć jeden komiks to za mało, żeby dokładnie ogarnąć, jakie między nimi panują stosunki oraz dlaczego Maximus jest próżny i zepsuty, dlaczego Crystal jest rozpuszczona i traktuje Johnny’ego Storma tak instrumentalnie, jak tylko można, wreszcie jaki naprawdę jest Black Bolt i czemu pojawienie się ludzi w Attilanie psuje powietrze, na czym dokładnie polegają mgły terragenu itp. Oczywiście, możemy sobie to wszystko dopowiedzieć, znając tę rasę z innych uniwersów Marvela, ale po co, skoro w wersji Ultimate to wszystko może być jeszcze bardziej po(d)kręcone? Z drugiej strony, gdyby Millar miał to opisywać… to może lepiej niech zostanie, jak jest. Wystarczy, że Black Bolt jest kolejnym najpotężniejszym, najmocniejszym i najbardziej niepokonanym człowiekiem, jakiego wymyślił.

I to chyba tyle. Mimo ponurej atmosfery Attilanu komiks czyta się całkiem przyjemnie, bez większych nerwów ani zobowiązań. Nawet fakt, że Reed i Ben bawią się w mikronautów, usiłując pozbyć się u Franklina Storma komórek rakowych w prostacie, jakoś szczególnie nie drażni. Na koniec wklejam więc obrazek zmutowanego, teleportującego się psa, Lockjawa. Uroczy, prawda?

Reklamy
Komentarze
  1. LV pisze:

    Jae Lee nie powinno sie dopuszczac do rysowania…
    Jego styl jest absolutely disguisting… Jak przeczytalem Think Tank, a zaraz potem FF Annual to sie na dobra sprawe strasznie zniesmaczylem do czytania komiksow i na bite 2 miesiace odszedlem od Ultimate Marvel, wracajac dopiero gdzies w zeszlym tygodniu.
    Paskudne, brzydkie i okropne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s