Ultimate Review 62: Ultimate Fantastic Four: President Thor

Posted: 04/09/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , ,

Greg Land, Greg Land, Greg Land… no i Mark Millar. Ten pierwszy wynosi się na wyżyny wszystkiego, ten drugi stara się jak może, ale cały czas coś knoci. Tym razem wyszła mu historia całkiem zgrabna, i to w dodatku z Thorem w tle, ale gdzieś przy okazji coś mu niesamowicie i straszliwie nie zagrało.. zresztą zobaczcie sami.

   

Reeda Richardsa trawi poczucie winy, że wciąż nie może pomóc Benowi Grimmowi powrócić do normalnej postaci. W tym celu decyduje się na wykorzystanie swojego wehikułu czasu i zapobiegnięcie wypadkowi, który stworzył Fantastyczną Czwórkę. Gdy udaje mu się zmienić bieg historii, okazuje się, że sprawy przybrały nieoczekiwany obrót: wskutek kontaktu z rasą Skrulli (czyli Chitauri) cała populacja Ziemi uzyskała supermoce, a prezydentem został nie kto inny, a Thor. Jedynym, który pozostał normalny, jest właśnie Ben Grimm. Ale czy wszystko na pewno jest tak, jak być powinno?

 

Może to nie jest takie głupie? Wpuścić Millara do alternatywnych rzeczywistości, żeby tam mógł sobie poszaleć, a nie tylko rozwalać koherencję Ziemi-1610? Z uniwersum zombie się udało i teraz te zombie cały czas siedzą w Budynku Baxtera i co jakiś czas coś tam komentują, a nawet zombie Reed dyktuje Johnny’emu przepis na piwo. Sam chwyt z problemami Bena, a nawet wzmianki o jego próbach samobójczych, stanowią całkiem niezłą motywację do wykorzystania maszyny Reeda do podróży w czasie i przestrzeni. Przy okazji dowiadujemy się że koherencja tej czasoprzestrzeni jest pilnowana przez specjalne czasoprzestrzenne pająki; ewidentnie więc Millar chce być tym razem nie tylko nowym Alanem Moore’em, ale też Stephenem Kingiem.

 

Co otrzymujemy? Świat, w którym teleporter Reeda działał, jak należy, i dzięki któremu Richards nawiązał kontakt z kosmiczną rasą Skrulli, której radykalnym odłamem byli pokonani przez Ultimates Chitauri. To zastąpienie jednej rasy nazwą innej wydaje się nieco dzikie, ale zaufajmy Millarowi, może ma na to jakiś pomysł. Chociaż sam nie wierzę, że to mówię… W każdym razie Skrulle ofiarowują ludziom pigułkę (!), która leczy wszystkie choroby (!!), głód i inne bolączki ludzkości (!!!), a dodatkowo rozwija genotyp w stronę supermocy (!!!!). Dlatego świat jest dużo wspanialszy, wszyscy mają moce, wszyscy poza… Benem Grimmem, który świetnie się czuje w swojej skórze i nie zamierza brać pigułki. Ludzkość natomiast jest w euforii, ma dużo pomysłów na lepszy świat, a Thor zostaje prezydentem USA, czyli siłą rzeczy świata… dobra. Nie wytrzymam. Skrulle rozdają mieszkańcom mniej rozwiniętych planet pigułkę na wszystko z zamiarem podporządkowania sobie ich światów. I całe populacje jak jeden mąż te pigułki łykają. Przepraszam, że tak mówię, ale ja się teraz pytam: jakim trzeba być durniem?

 

Oczywiście Skrulle i ich przywódca, Super Skrull (wszyscy kochamy oryginalne imiona) też nie grzeszą inteligencją, choć niby są taką niesamowicie zaawansowaną rasą i w ogóle… zacząć należy od tego, że pancerz Super Skrulla naśladuje supermoce wszystkich wokół, tym samym logicznym jest, że tworzy on wokół superludzi, skoro może potem korzystać z ich umiejętności (co z tego, że najpewniej nie robi tego tak sprawnie, skoro ma ich do dyspozycji całe multum?). I to jest jeszcze bardzo w porządku; tym bardziej w świetle jego konfrontacji z Benem, jak wiemy – pozbawionym supermocy. Wprawdzie czort wie, po czym pancerz poznaje, że na przykład siła fizyczna jest już supersiłą fizyczną, ale nie bądźmy drobiazgowi. Gdy jednak Super Skrull po podbiciu setek planet – i będąc na kolejnej potencjalnej – głośno zdradza swoje plany kolegom Skrullom (którzy pewnie i tak je znają), to chyba tylko po to, żeby mógł go podsłuchać ktoś z zewnątrz. No proszę Was. Punkt wyjścia – który sam w sobie dużo wynagradza – nie zmienia faktu, że cały ten pomysł jest tak naiwny, że aż przykro.

 

Z tej opowieści wynika jednak ciekawa prawidłowość, która przyświeca całemu uniwersum Ultimate. Ewolucja ludzka – którą wspomagają pigułki Skrulli – zmierza w stronę posiadania supermocy, w tę samą stronę zmierzają dotychczasowe mutacje (dygresja: Sue Storm pomaga Kitty Pryde i Jean Grey w badaniach archeologicznych w Chile), co więcej – tak to miało działać również na innych planetach. I te pigułki obudziły w Reedzie, Se, Johnny’ym i Victorze te same moce, co wizyta w strefie N. Pamiętacie, co mówił Nick Fury? Kolejna wojna będzie wojną genetyczną. I wszystko na to wskazuje.

 

Reklamy
Komentarze
  1. Strid pisze:

    Podobny motyw był w 616 przecież. Znaczy się z tym gdzie ewolucja zmierza i nie mówię tu o Mutantach. Mutanci w 616 byli następcami Homo Sapiens a ci mieli osiągnąć moce Kapitana Ameryki czyli tak zwane „peak human”. Taka ciekawostka 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s