Ultimate Review 67: The Ultimates II: Gods And Monsters

Posted: 05/02/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Bez wątpienia jeden z najważniejszych komiksów osadzonych w realiach uniwersum Ultimate. Mark Millar dzierży pióro, Bryan Hitch – ołówek. Czas na kolejne – być może finalne – przygody zespołu Ultimates.

   

   

Kapitan Ameryka. Iron Man. Thor. Hawkeye. Wasp. Czarna Wdowa. Quicksilver. Scarlet Witch. Oto drużyna, która ratowała już Amerykę przed szeregiem zagrożeń. Teraz jednak Ultimates zaczynają działać poza terenem Stanów Zjednoczonych, wysyła się ich na misje między innymi na Bliski Wschód. Nie podoba się to Thorowi, który opuszcza drużynę i zaczyna otwarcie nawoływać do sprzeciwu wobec rządu USA. A jakby tego było mało, do mediów wycieka informacja o tym, że Bruce Banner – Hulk – odpowiedzialny za śmierć kilkuset ludzi, żyje sobie wygodnie w celi w Triskelionie…

Po roku od uformowania Ultimates wiele się zmieniło. Hank Pym, który nie jest już wprawdzie Giant-Manem, ale który cały czas krąży wokół S.H.I.E.L.D., zaprzyjaźnia się z nielubianym przez siebie wcześniej Bannerem. Obu łączy los pariasa i wygnańca, obaj też wymieniają się poglądami na temat ostatnich pomysłów Pyma: robota o nazwie Ultron oraz kostiumu i hełmu Ant-Mana. Kiepski PR, jaki obaj mają w mediach, sprawia jednak, że Pym zostaje wydalony z zespołu, a Banner… no właśnie.

Millar robi dokładnie to, co powinno się zrobić z zespołem takich indywidualistów i popaprańców, jak Ultimates: rozwala ich od środka. Nad Bannerem odbywa się sąd – jego sprawę prowadzi znany skądinąd ambitny prawnik, Matt Murdock – który nie wypada szczególnie pomyślnie. Przy okazji Betty Ross ujawnia swoje prawdziwe uczucia względem Bruce’a, choć jest dla nich już za późno. Sam Banner odnajduje w sobie siłę, by poczuć się do odpowiedzialności za czyny Hulka, a członków Ultimates zaczyna przez ten rok traktować jako swoich przyjaciół (co nieco dziwi Tony’ego; w zasadzie obaj nie zamienili ze sobą zbyt wiele zdań). Tym bardziej sposób, w jaki Nick Fury radzi sobie z jego problemem, wywołuje w odbiorcy i w bohaterach ogromny niesmak.

Żalem napawa też widok niemal pustego kościoła podczas pogrzebu Bannera. Przybija też smutek i rozgoryczenie Hanka Pyma, który stracił wszystko: projekty Ultrona, Giant-Mana, pracę, żonę…

Właśnie. Kapitan Ameryka oficjalnie zszedł się z Wasp i chociaż wciąż jest boleśnie anachroniczny – przez co tej parze średnio się układa – to oboje stają się celebrytami, a Janet jako taka świetnie sobie radzi z występami w mediach. Steve Rogers wciąż jednak pozostał półgłówkiem, który lubi dzielić świat na dobrych i złych oraz rozwiązywać wszystko przemocą. Tak jest chociażby w przypadku Thora.

Thor ma majaki albo ktoś bawi się rzeczywistością wokół niego. Myślałby kto, że sprawcą tego wszystkiego jest Loki (jak pamiętamy, Thor już raz walczył z zesłanym przez niego wielkim wężem… a przynajmniej tak twierdzi). Jednocześnie – ponieważ z racji swojego jawnego sprzeciwu wobec polityki Fury’ego Thor jest głównym podejrzanym odnośnie wycieku informacji o Bannerze, a i sam wszczyna zamieszki – pozostali Ultimates zaczynają się nim żywo interesować. Ujawnia się brat Thora, który wraz ze znanym nam już profesorem Jamesem Braddockiem wyjawiają, iż był on pierwszym i najbardziej obiecującym członkiem programu superbohaterskiego Unii Europejskiej (którego członkowie pomogli już Iron Manowi w ratowaniu łodzi podwodnej… na marginesie, Colossus też raz ratował łódź podwodną; czy Millar myśli, że w Europie nie ma innych katastrof?), który zbzikował i zaczął odgrywać rolę nordyckiego boga. Ultimates mają opory przed konfrontacją z przyjacielem – zwłaszcza Tony – uznają jednak, że to coś, co trzeba zrobić. A ja powiem tylko, że walka Thora z Ultimates i Inicjatywą Europejską (w skład której wchodzi Kapitan Brytania, Kapitan Francja, Kapitan Włochy…) należy do najbardziej epickich, jakie miały miejsce w tym uniwersum. A postać Thora urasta do figury niemal chrystusowej.

Co zaś u reszty ekipy? Hawkeye żyje spokojnie z żoną (tak, pobrali się) i trójką dzieci. Pietro i Wanda żyją sobie i zwiedzają Europę, dopóki nie wezwie ich Fury; widać wyraźnie, że mają się za istoty wyższe niż ludzie, ale nie jest to podszyte niechęcią ani nienawiścią. Chcą wspólnie walczyć o lepszy świat. I łączy ich ewidentnie coś więcej niż tylko miłość siostry i brata… A skoro o miłości mowa, to Tony Stark – ku rozpaczy Jarvisa – oficjalnie poprosił o rękę Natashę Romanov, dał jej również na urodziny czarną zbroję podobną do swojej. Choć więc drużyna traci Pyma, Hulka i Thora, zyskuje żeńską wersję Iron Mana…

Ten komiks jest wyjątkowy, jednak nie tylko ze względu na postacie. Oto pośród licznych kontrowersji Ameryka za pomocą „osób masowej zagłady” zaczyna znów poczuwać się do roli policjanta świata. Obcesowość i bezkarność Nicka Fury’ego jest pod tym względem niewygodna nie tylko dla mediów, ale też dla innych nacji. Co jednak jeszcze ważniejsze, mamy w tym miejscu początek pewnego zwrotu: jak dotąd superbohaterowie operowali głównie na amerykańskiej ziemi, ich liczba wzrastała, ich fantastyczność była bezsprzeczna. Cały czas jednak była to fantastyczność odrealniona, albo stojąca na poziomie lokalnym, albo globalnym, ale kameralnym (jeden Magneto, jedna bitwa z kosmitami, jeden atak na Biały Dom, jedna inwazja na Triskelion itp.). Wypady za granicę były rzadkie, wszystkie konflikty obracały się w ramach określonych konwencji. Ultimates to złamali, uznając siebie za policjantów świata. To – w połączeniu ze wspominanym już gdzieniegdzie genetycznym wyścigiem zbrojeń – wprawiło w ruch szereg działań, których skutków na razie nie sposób przewidzieć…

Co więc będzie dalej z naszymi superbohaterami?? Loki w wizji Thora twierdzi, że w zespole jest zdrajca. Nad Ultimates zbierają się więc czarne, bardzo czarne chmury… co będzie dalej?

Reklamy
Komentarze
  1. trololololo pisze:

    Coś długo nie ma wpisu na stronie…

    • misiekwolski pisze:

      Dużo się dzieje, na uczelni okres zaliczeń, a w dodatku ostatnio mieszkam na dwa mieszkania i nie zawsze mam dostęp do Sieci i komiksów. Ale bez obaw, wkrótce nadrobię stracony czas.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s