Ultimate Review 76: The Ultimates Annual

Posted: 08/18/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Ponieważ w chronologii Ziemi-1610 nastąpiło coś takiego, jak III wojna światowa (jednodniowa, ale zawsze), a wszystkie inne tytuły Marvela musiały iść swoim trybem (i ich scenarzyści nie skupiali się jakoś szczególnie na rozwałce w Waszyngtonie i Nowym Jorku), trzeba było wypuścić komiks, który to wszystko trochę będzie spajał, czytaj: pokazywał konsekwencje inwazji Liberatorów na USA. Po drodze jednak komuś się popieprzyła numeracja i omawiany tutaj The Ultimates Annual ma numer 2, tymczasem poprzedni Annual przynależał raczej do serii The Ultimates II… ale nieważne. Zobaczmy, co się kroi. Odbudowa Stanów Zjednoczonych trwa w najlepsze, każdy pomaga jak może. Wśród ratowników znajdują się Kapitan Ameryka i Sam Wilson a.k.a. Falcon. Gdy jednak docierają do nich doniesienia o masowych mordach dokonywanych na kolorowej ludności, obaj decydują się ukarać winnego. Jest nim szalony nazistowski naukowiec, Arnim Zola (taki lokalny Mengele), z którym Kapitan walczył już w 1942 roku. A ściślej, to sztuczna inteligencja stworzona na bazie jego umysłu przez amerykańskich wojskowych… Dziwny to komiks, jakiś taki rozlazły i oniryczny. Skupia się głównie na przeżyciach wewnętrznych Kapitana Ameryki, o którym już wiemy, że nie przystaje do współczesności. I faktycznie, dobrowolnie odchodząc wraz z Ultimates spod kurateli S.H.I.E.L.D. Steve skazał siebie na coś w rodzaju wewnętrznego osamotnienia; nie mieszka już z Wasp, rozpamiętuje dawne czasy (miedzy innymi polowanie na Zolę na zlecenie amerykańskiego wywiadu), woli grzebać zmarłych niż ratować żywych. Nie rozumie też współczesnego świata, zbudowanego na kompromisach i półśrodkach. Wierzy w Boga, ale nie znajduje to niczyjego zrozumienia, nowinki technologiczne też sprawiają, że czuje się nieswojo. Gdy pojawia się Zola – wróg, którego zna – nic więc dziwnego, że rusza za nim w pogoń. Jakże jest ten Kapitan Ameryka różny od tego, którego mogliśmy spotkać w retrospekcji z końcówki The Ultimates II. Tam był radosny, zakochany, pełen werwy i ideałów, wierzący w Boga i w Amerykę, a mimo panującej w domu biedy – pełen energii. Tutaj jest jedynie człowiekiem znającym wojnę, duszącym się poza polem bitwy, nieprzystającym do niczego. Rozwałka to jedyna rzecz, jaką zna. I trzeba powiedzieć, że zna się na tym dobrze.

Co zaś do Sama Wilsona, to głosi on podobne ideały, podbite jednak przez świadomość sytuacji kolorowych w USA. W ogóle jego teksty pełne są moralitetów, uwag na temat myślenia białych ludzi o czarnych i odwrotnie; a tak się składa, że morderstwa Zoli mają podłoże wybitnie rasistowskie. W ogóle w całym komiksie jest trochę akcji, ale stanowi ona jakby tło do rozważań nad rasizmem w centralnych Stanach i jego przejawami. Te są tutaj utożsamiane przez A.I. Zoli i skorumpowanego żołnierza, Thomasa Jenksa, którego rodzina od pokoleń związana jest z Ku-Klux-Klanem. Potworne eksperymenty nazistowskiego komputera – który powstał po to, by projektować nową broń dla Amerykanów, w tym, być może, kolejnego superżołnierza – mają na celu stworzenie Siegsoldata, ucieleśnienie marzeń Zoli o narodzie niewolników. I „naród niewolników” odgrywa w finalnym konflikcie decydującą rolę… Całość napisał Charlie Huston, za rysunki odpowiadali natomiast Mike Deodato Jr. (współczesność) i Ryan Sook (retrospekcje Kapitana Ameryki). Ciekawy pomysł formalny, tym bardziej, że ci panowie są raczej nowi w uniwersum Ultimate, duszna atmosfera kolejnych kadrów sprawia jednak, że komiks czyta się ciężko. Niby twórcom udało się oddać klimat Ameryki radzącej sobie z kryzysem po inwazji Liberatorów (bo to nie wrogie wojska, ale zbiegli więźniowie i lokalni watażkowie są teraz problemem, a jedną z takich grup jest właśnie prywatna, rasistowska armia Jenksa), ale mam wrażenie, że Huston nie do końca wiedział, czy chce zrobić pogadankę o rasizmie czy komiks akcji. No i wyszło coś pomiędzy. Warto jednak zajrzeć do tego komiksu chociażby ze względu na klimat, który sygnalizuje znakomita okładka: mroczna, niepewna, tajemnicza, niby nawiązująca do klasycznych przygód Kapitana i Falcona z Ziemi-616, ale znacznie bardziej niepokojąca, choćby ze względu na skryte w cieniu twarze superbohaterów… W uniwersum Ultimate naprawdę zrobiło się mroczno. P.S. Komiks serwuje też kilka nowinek o skrzydłach Wilsona. Nie tylko są one jednocześnie wielką anteną – o czym już wiedzieliśmy – ale mają też własny minikomputer podłączony do mózgu Sama za pomocą nanobotów; podobnych zapewne do tych, które kierują zbroją Starka. Ciekawostka. Ale zacna.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s