Ultimate Review 81: Ultimate Wolverine vs. Hulk

Posted: 08/23/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , , ,

Do tego musiało kiedyś dojść. Wszyscy zawsze w pełnym napięciu oczekują chwili, kiedy najbardziej zajadły bohater Marvela stoczy pojedynek z najsilniejszym superherosem na świecie. W uniwersum Ultimate nie mogło tego zabraknąć. Przygotujcie się, oto bowiem nadchodzi. Ultimate Wolverine vs. Hulk.

 

   

Od jakiegoś czasu S.H.I.E.L.D. trafia w różnych miejscach świata na ślady straszliwych masakr; Nick Fury domyśla się, że winę za to ponoszą niekontrolowane napady gniewu Hulka, który – jak się okazało – przeżył (dzięki Hankowi Pymowi) egzekucję na lotniskowcu. Chcąc załatwić problem Hulka po cichu, Fury decyduje się zaangażować swojego wieloletniego, cichego współpracownika – Wolverine’a. Cel jest jeden: zabicie Hulka. Zielonoszary olbrzym nie jest już jednak tym samym bezmózgim monstrum, które zdemolowało Manhattan. A co więcej, Betty Ross – wieloletnia ukochana Bruce’a Bannera – nie zamierza pozwolić Wolverine’owi na zabicie jej chłopaka…

Pojedynki między Hulkiem i Wolverinem są zawsze epickie i tutaj nie ma wątpliwości. Rysunki Leinila Francisa Yu dodają im jednak sporo brutalności, surowości i hardości. Nie ma co, starli się najwięksi i najbardziej niesamowici bohaterowie Marvela: Hulk ze swoją siłą i niezniszczalnością przeciwko zajadłości i ultraszybkiej regeneracji Wolverine’a. Obaj grają va banque i obaj potrafią być bezlitośni. Oczywiście w wersji Ultimate wszystkie ich cechy są nie tylko urealnione, ale i zwielokrotnione, przez co Hulk jest jeszcze silniejszy, a czynnik samogojący Wolverine’a – czy może raczej instynkt przetrwania, jak określa to Nick Fury – jest rozbudowany niemal do przesady. Dość powiedzieć, że Logan jest w stanie przeżyć oderwanie swoich własnych nóg, wybuch bomby atmowej, więcej nawet; jego głowa może egzystować niezależnie od ciała (co ciekawe, to Nick Fury mu ją odseparowuje, żeby móc przeprowadzić skuteczne przesłuchanie i przy okazji zbadać granice Logana). No więc się panowie tłuką. Ale czy taka naparzanka przez sześć zeszytów nie byłaby aby zbyt nudna?

Scenarzysta tej historii, Damon Lindelof, też tak pomyślał. Na konflikt Wolverine’a z Hulkiem nakładają się więc kolejne poziomy intrygi i inne motywacje, niż tylko zlecenie Nicka Fury’ego. Mamy więc byłą współpracowniczkę Bannera, Jennifer Walters, która trochę na własną rękę eksperymentuje z serum Hulka. Jennifer jest ogromną fanką Star Treka i wie dużo o przypadłości Bruce’a, nie ma jednak szans należycie przetestować swoich modyfikacji. Eksperymentuje więc… na chomiku.

Spokojnie, w tym komiksie nie ginie żaden gryzoń. To jednak nie koniec ciekawostek. Oto bowiem Betty Ross, która raz już patrzyła na śmierć swojego ukochanego, była też pośrednią przyczyną jego napadów gniewu (wpadał w szał, gdy do niej dzwonił albo gdy ktoś robił aluzje odnośnie ich życia seksualnego), nie może patrzeć na egzekucję po raz drugi. Nie zgadza się z działaniami Nicka mającymi na celu zgładzenie Hulka, jest rozczarowana biernością Iron Mana i Kapitana Ameryki, postanawia więc wziąć sprawy we własne ręce. Rezultat jest taki, że dołącza do pojedynku. Zmieniona.

Swoją drogą, ten komiks ewidentnie jest adresowany do dorosłego odbiorcy. Pomijając już kwestie związane z pożyciem seksualnym Bruce’ Bannera, nieprzystojne dowcipy Wolverine’a i harem Hulka (o czym za chwilę), to „walka” Bruce’a z Betty kończy się dość wyuzdanie, co zresztą Hulk zapowiada, mówiąc że zamierza złamać (ang. break) pannę Ross… Osoby dobrze znające język angielski z pewnością znają też inne znaczenie tego słowa…

No właśnie. Hulk się zmienił. Po swojej ucieczce z lotniskowca miał wiele czasu i okazji, żeby przemyśleć swoją kondycję i poszukać na nią antidotum, pewnie też w ramach swojej samotnej krucjaty wrócił do USA walczyć z Liberatorami. Zbiegł jednak ponownie i po kilku wypadkach w Europie dotarł do tajemniczej samotni w Tybecie, gdzie pod opieką Panchen Lamy odnalazł… spokój. Mógł egzystować jako Hulk i nie mieć napadów gniewu, zaakceptował siebie, miał też wszystko, czego potrzebował. Włącznie z nałożnicami, jak się bowiem wielokrotnie już okazywało, moc Hulka wiąże się z ogromnym, nieposkromionym wręcz popędem seksualnym…

Po drugiej stronie staje więc Wolverine, który jest ewidentnym przykładem człowieka bez przeszłości, zagubionego, niepewnego i niespokojnego. To on ma tu problemy, to on jest w konflikcie z całym światem i samym sobą, to jego namiętności i wściekłość wykorzystuje Fury, podsyłając mu Forge’a (dla przypomnienia – nadwornego wynalazcę Magneto) i niejednokrotnie wciągając go w konflikt z Bannerem/Hulkiem. Całą opowieść – poza krótką historią wędrówki Bannera – poznajemy w zasadzie tylko z perspektywy Logana, to on jest narratorem tej historii i to on prowadzi nas przez zawiłe retrospekcje, monologi wewnętrzne i różne dykteryjki aż do finału. W którym – co zresztą sympatyczne – Logan i Banner mają dość ciekawą i wesołą wymianę zdań.

Tak że scenariuszowo komiks ten jest dość ciekawy, wymagający, intrygujący i wyrasta daleko poza zwykłą naparzankę dwóch superbohaterów. Jednocześnie jest zapowiedzią dość ciężkich czasów dla bohaterów Ziemi-1610. Oto bowiem Fury, który nie ma już pod sobą Ultimates, musi robić wszystko, aby trzymać w ryzach świat i antycypować zagrożenia. Musi więc kontrolować tak Wolverine’a, jak i Hulka. A to wymaga niezłych szarad i obserwowanie tych szarad jest czymś, co w tym komiksie wypada najciekawiej. A co będzie dalej?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s