Ultimate Review 86: Ultimate Spider-Man Annual 2

Posted: 09/07/2012 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Pozostajemy w klimatach Spider-Mana, bo trzeba złapać oddech po ostatnich przełomach. A najlepiej zrobić to przy Annualu, w którym dostajemy dość istotną, choć lekką opowieść o kilku ulicznych mścicielach.

Spider-Man znów spotyka się ze sprzyjającą mu kapitan policji, Jeanne de Wolfe, która nakłania go – wzorem obławy na Hammerheada – do pozbycia się nowego gracza na ulicach: Frankiego Olivera, a.k.a. Kangaroo. Oliver zbytnio się panoszy, co nie podoba się Kingpinowi; i tak się składa, że nie tylko jemu. Na scenę wkraczają bowiem jeszcze znani nam już Daredevil, Punisher i Moon Knight. Ktoś w tej zadymie zginie…

Historyjka jest prosta jak drut, więc Bendis bawi się w retrospekcje, żeby choć trochę ją uatrakcyjnić. Oto bowiem gdy Kangaroo i nowojorscy mściciele wpadają na siebie, mamy krótkie przebłyski chwil, które ich do tego punktu doprowadziły. Franky Oliver – zbyt pewny siebie, arogancki gangster – wchodzi w nowojorski póświatek z buciorami, co skłania Kingpina do zajęcia się nim przy użyciu wpływów de Wolfe, z którą – jak się okazuje – sypia. Ta natomiast szczuje starym zwyczajem Spider-Mana. Frank Castle ucieka z więzienia na wieść o panoszeniu się Kangaroo na ulicach i od razu postanawia coś z tym zrobić. Do Matta Murdocka przychodzi umyślny Olivera, chcąc przeciągnąć go na swoją stronę. Wreszcie Moon Knight budzi się ze śpiączki i od razu wkracza do akcji. Oczywiście kroi się zadyma.

Bendis robi tutaj to samo, co zrobił w historii Warriors: zbiera w jedno miejsce kilka zamaskowanych indywiduów i każe im walczyć. Rezultat jest taki, że Daredevil zirytowany obecnością Spider-Mana daje mu w pysk, Punisher strzela do wszystkich bez opamiętania, a Moon Knight – jak to Moon Knight – w sumie nie wiadomo, co i dlaczego robi. W sumie nie byłoby w tym komiksie nic szczególnego (bo nawet Shocker dostaje łomot jak zwykle; według Bendisa po raz piąty, ja póki co naliczyłem tylko cztery potyczki, ale może coś przeoczyłem), gdyby nie trzy – no, może cztery – niuanse.

Niuans pierwszy: Spider-Man zastanawia się, czemu Shocker nie gnije w więzieniu, więc przechodzący akurat obok Foggy Nelson tłumaczy mu, że zostawianie przestępców na ulicach nie jest żadnym dowodem ich winy, że musi zaprowadzić ich na policję. A to kolejny już kuksaniec w stronę konwencji przygód Spider-Mana. Niuans drugi: wspomniana śmierć. Nie powiem, kto zginął, choć i tak pewnie dowiecie się jutro. Niuans trzeci: Daredevil i Moon Knight łączą siły, co jest zalążkiem kolejnej fabuły. I wreszcie niuans czwarty: względność działań nowojorskich przebierańców, którzy widzą w Kingpinie samo zło. Tymczasem Wilson Fisk ma również ludzkie uczucia, czego dowodem jakże smutny kadr poniżej.

W tej wojnie było już wiele ofiar, a eskalacja jest nieunikniona. Kto stanie po czyjej stronie i jak w tym wszystkim odnajdzie się świeży jeszcze i wciąż nieco nieopierzony bohater, jakim jest Spider-Man? Cierpliwości, wkrótce wszystko stanie się jasne.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s