Ultimate Review 96: Ultimate Fantastic Four: Ghosts

Posted: 04/05/2013 by misiekwolski in Ultimate Review
Tagi: , , ,

Opuszczamy na chwilę nowych X-Menów, by sprawdzić, co słychać u Fantastycznej Czwórki po ich przygodzie w uniwersum Squadron Supreme, a wcześniej po starciu z Revką Temerlune. Oczywiście, jak to w przypadku niedopracowanych crossoverów bywa, Reed i reszta nie rozpamiętują zbytnio niedawnej zadymy, pamiętają za to doskonale, jak Revka porwał całą populację Ziemi, ale możemy im to wybaczyć. Tym bardziej, że najnowsza przygoda jest… przyjemna.

1 2 3

Reed Richards kończy właśnie pracę nad Sześcianem, kiedy na Syberii trwają innego rodzaju eksperymenty. Przeprowadzający je naukowiec, Igor Kragoff, ma jeden cel: przywrócić życie swojej zmarłej żonie. W tym celu organizuje sympozjum, na które planuje zwabić Reeda i Sue celem wykorzystania ich wiedzy… i nie tylko. Reed – pochłonięty swoją pracą – odmawia wyjazdu, Sue jednak się zgadza… i znika. Reed, Ben i Johnny nie mają innego wyjścia, jak tylko ruszyć jej śladem, wgłąb mroźnej i tajemniczej Syberii…

W pierwszym zeszycie napisane jest, że za rysunki odpowiada Pasqual Ferry, ale to błąd: całą opowieść rysuje Mark Brooks, którego jak dotąd znaliśmy głównie z przyjemnych, kolorowych historii. I ta historia – choć w warstwie fabularnej (za którą odpowiada Mike Carey) relatywnie mroczna – nabiera dzięki rysunkom Brooksa pewnego dystansu, czyta się ją szybko i przyjemnie. Jest także bardzo kameralna. To nie napompowane do granic możliwości potyczki z hiperzaawansowanymi technicznie kosmitami, to nie porwania całej populacji do innego wymiaru, to nie terroryści grożący śmiercią pierwszemu płazowi w historii… Ot, Sue Storm zostaje porwana przez szalonego naukowca i ekipa rusza jej na pomoc. Proste? Pewnie że proste, ale takiej historii było nam trzeba, zwłaszcza na kartach komiksu z reguły tak przekombinowanego, jak Ultimate Fantastic Four.

Sam fakt, że wszystko dzieje się na Syberii, pozwala Careyowi na dopisanie do charakterystyki Czwórki wielu smaczków, których jak dotąd pewnie byśmy nie zauważyli. Co na przykład najbardziej się rzuca w oczy, to fakt, że Kragoff jako lekarz wykorzystuje osiągnięcia i patenty Reeda w pracach nad pacjentami. Fazuje więc ich ciała w konkretny sposób przez Strefę N, żeby doprowadzić do ich superpozycji i leczenia… a w przypadku swojej żony, Julii, chce przefazować jej mózg i rdzeń kręgowy w inne ciało, by tym samym przywrócić ją do życia. Wszystko ok, pomysł jak pomysł, ale najważniejsze w nim jest to, że odkrycia Richardsa tak naprawdę do czegoś prowadzą! To duży problem uniwersów komiksowych, w których mamy do czynienia z niesamowitymi geniuszami rozwiązującymi swoje problemy od ręki: gdyby ci geniusze na chwilę usiedli, mogliby znacznie polepszyć warunki życia wirtualnie każdego człowieka na świecie, ale to zburzyłoby status quo i odrealniło świat przedstawiony, skutkiem czego trudniej by było czytelnikowi się w nim odnaleźć. Innymi słowy, bardzo często Reed Richards is useless. Ale ale, uniwersum Ultimate stawia przede wszystkim na konsekwencję. Dlatego też tutaj nie tylko X-Men za czasów Xaviera (głównie Storm, Beast i Marvel Girl) pomagali społeczeństwu to likwidując skutki suszy, to wynajdując nowe i tanie lekarstwa czy pracując z umysłowo chorymi, nie tylko jak Hulk zburzy budynek, to ten budynek bardzo długo będzie stał zburzony, ale też – jak widać – efekty przygód Fantastycznej Czwórki służą czemuś więcej niż tylko walce ze złym najeźdźcą. Znajdują zastosowanie w medycynie, wojskowości itp. I to jest wspaniałe. Tym bardziej, że ostatnimi czasy (zwłaszcza w przypadku Ultimate X-Men Kirkmana) mogliśmy odnieść wrażenie, że już o tej zasadzie zapomniano.

Co jeszcze jest fajne w tej historii? Dzieje się na Ziemi. Nie ma więc niestworzonych kosmitów, są Rosjanie i rosyjscy super-żołnierze, których celem ochrony Kragoffa skorumpowała jego asystentka, Rutskaya. A kto może być super-żołnierzem Matki Rosji? Wiemy wszak od Czarnej Wdowy z Ultimate Nightmare, że programów mających stworzyć rosyjski odpowiednik Kapitana Ameryki było co niemiara i nawet nie o wszystkich wiadomo. Tutaj mamy więc pierwszego, oryginalnego Crimson Dynamo, czyli Valentina Shatalova, który w imieniu rządu Rosji – wcześniej ZSRR – pilnuje bezkresów Syberii. Mamy też nowsze modele służące Rutskayi, z którymi Dynamo i panowie z Czwórki muszą stoczyć walkę. Całość przypomina trochę kadry ze starych komiksów Transformers.

Na koniec – widać to na okładce, więc to żaden spoiler – Rutskaya (która w tym wszystkim ma własny interes, ale o to mniejsza) ulega wypadkowi podobnemu do tego, który stworzył Fantastyczną Czwórkę, i dzięki superpozycjonowaniu jej ciała przybiera postać… wielkiego wielomałpiastego monstrum potrafiącego generować nowe małpy. Z tych małp z kolei każda ma jakieś inne supermoce. Niby głupie – Thing określa to nawet mianem najgłupszej mocy, jaką w życiu widział – ale jakby się zastanowić, to niekoniecznie. Pamiętajmy, że eksperymenty Reeda rozbijały i obracały molekuły przez nieskończoną ilość wymiarów, maszyna medyczna oparta na tych doświadczeniach, a dodatkowo programowana pod kątem konkretnego pozycjonowania, mogła stworzyć takie dziwo. Niestety (a może na szczęście?) było to dziwo niestabilne, dlatego Sue… a co tam, nie będę spoilerował. Doczytajcie sobie sami. Ja tylko powiem, że całkiem sympatyczną rolę odgrywa w tej historii inteligentny niedźwiedź Mishka (czyt. Misiek), na którym Kragoff eksperymentował rozwijanie kory mózgowej i który zasadniczo – poza tym, że potrafi mówić – nie pała miłością do swojego stwórcy. Dlatego też w pewnej chwili pomaga Sue w walce z orangutanem. Niestety, twórcy Marvela nie dostrzegli potencjału gadającego niedźwiedzia, toteż po tej historii wieść o nim ginie. Szkoda.

Całe Ghosts czyta się bardzo, ale to bardzo przyjemnie, bo jest lekkie i niewymagające. Można odnieść wrażenie, że Mike Carey celowo rzucił nam lżejszą historię, aby spotęgować wydźwięk kolejnej opowieści z udziałem Czwórki. Fundamenty już zostały postawione, oto bowiem Reed skończył pracę nad Sześcianem, ale zafiksował się na tym temacie tak bardzo, że z niechęcią i opryskliwością zaczął odnosić się do wszystkich, którzy mu w tym przeszkadzali, a nawet założył szereg pułapek, które miały przeszkadzać np. Benowi lub Johnny’emu w rozpraszaniu go. Najgorsze jednak, że ucierpiał na tym jego związek z Sue, która przez to wszystko jakby się od niego oddaliła. Obok ich kryzysu pojawia się jednak jeszcze inny, który zagrozić może całej Ziemi… ale o tym następnym razem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s