Archive for the ‘Uncategorized’ Category

Wciąż w temacie

Posted: 12/09/2011 by misiekwolski in Uncategorized

Ja nie wiem, może jestem przewrażliwiony i monotematyczny, ale poniższa informacja wydaje mi się co najmniej niestosowna:

Reklamy

Jeszcze w temacie

Posted: 12/08/2011 by misiekwolski in Uncategorized

Taka mnie dzisiaj myśl naszła, że faktycznie trzeba było aż trzech zawałów jeden po drugim, aby pokonać człowieka o tak wielkim sercu. Wiem, że to strasznie banalne, ale jakoś pasuje do osoby i charakteru prof. Kowalskiego. Rozmawiając z nim zawsze miałem wrażenie, że gotów jest wysłuchać mnie do końca – nieważne jakie głupoty bym gadał – aby wypowiedzieć na koniec komentarz krytyczny (i to często), ale zawsze wypowiadany w dobrej wierze i bez śladów złośliwości. Wiele się dzięki temu nauczyłem.

Inna refleksja dotyczy tego, jakim naukowcem był prof. Kowalski. Nie ulega wątpliwości, że wielkim i że w tym momencie powinniśmy przejść do wypowiadanej z rozsądną emfazą apoteozy jego dokonań. Nie przejdziemy jednak, bo chciałbym mimo wszystko powiedzieć, jakim naukowcem prof. Kowalski był w moich oczach. I pierwsze słowo, jakie mi teraz przychodzi do głowy, to „wzór”. Chciałbym kiedyś być takim naukowcem jak on. Mieć tyle lat i wciąż otwartą głowę. Formułować dużo krytycznych myśli w wielu kwestiach, zawsze jednak te kwestie szanując. Nie bać się ograniczeń ani personalnych animozji. Stawiać pytania wszędzie i o wszystko, nawet kiedy odpowiedzi wydają się trywialne. Robić to wszystko w wyjątkowym stylu. No i tak elegancko i godnie się zestarzeć. Mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że prof. Kowalski – choć zdarzało nam się spierać o różne kwestie – był (i jest) moim wzorem naukowca. Był to „srodze uczony człowiek”, ale przede wszystkim człowiek, potem uczony, a tylko w ostateczności srogi. Jak wielu innych w okolicy; prof. Miodek, dr Bednarek, dr Kukurowski… ale to z prof. Kowalskim w największym stopniu dzieliłem zainteresowania dyscyplinarne i to on – w moich oczach – ideał współczesnego humanisty realizował najpełniej. Nie wiem, czy znajdzie się ktoś na jego miejsce.

Mistrz

Posted: 12/06/2011 by misiekwolski in Uncategorized

Kategoria poświęcona informacjom uniwersyteckim wybitnie się na tę chwilę nie nadaje.

Dzisiaj w wieku 59 lat zmarł prof. Piotr Kowalski, o którym media i ludzie nauki rozpisują się, że był to „kulturoznawca, wieloletni wykładowca, od kilku lat związany z Uniwersytetem Wrocławskim […]. Profesor zajmował się głównie historią kultury i komunikacji, kulturą magiczną i ludową, teorią kultury i metodologią badań kulturoznawczych oraz kulturą popularną i krytyką kultury” (źródło).  Osoba sporządzająca newsa bezpardonowo skopiowała dossier ze strony Instytutu Dziennikarstwa, gdzie można zapoznać się z imponującym dorobkiem naukowym profesora. Wybitny naukowiec, znakomity dydaktyk, energiczny i żywiołowy, pełen ciepła, poczucia humoru, z fenomenalnym wyczuciem i podejściem, fantastyczny mentor i serdeczny człowiek. A poza tym mój promotor.

Jest coś ciężkiego w pisaniu wspomnienia o kimś, z kim tak naprawdę – licząc obiektywnie – spędziło się niewiele czasu i nie zdążyło spędzić go więcej. Sam znałem prof. Kowalskiego od roku, znajomość ta była jednak szalenie intensywna. Nie wiem, czy to kwestia podejścia samego profesora do mojej osoby, czy może pałał tą serdecznością i uwagą w jednakowy sposób do wszystkich, wiem jednak, że jeśli chodzi o mentoring, prowadzenie zażartych dyskusji na wysokim diapazonie, ścieranie i falsyfikowanie pewnych utartych (albo i nie) pojęć… w tym wszystkim prof. Kowalski upatrywał niekłamaną radość i szczerą satysfakcję. Długie, nieraz wielowątkowe szermierki słowne, jakie prowadziliśmy, ceniłem sobie niezmiernie i wiem – bo sam mi o tym powiedział – że i on widział w nich znakomitą gimnastykę intelektualną. A mieliśmy do tego dużo sposobności, wskutek błędu administracyjnego na jego seminarium zapisały się tylko trzy osoby. Prof. Kowalski mógł więc nam poświęcić całą swoją uwagę i wielokrotnie czynił temu zadość. Wiele wniósł nie tylko do mojej refleksji nad antybohaterami, ale też do krytyki wampirycznej, metodologii i podejścia do popkultury. De facto przygotowaliśmy wspólnie intelektualny i erudycyjny grunt pod moją pracę nad doktoratem. I wiele jeszcze mogliśmy zrobić.

System boloński w założeniach ma powracać do idei relacji mistrz-uczeń, stąd – absurdalnie i karygodnie skarykaturalizowana – instytucja tutora, w praktyce niewiele mająca wspólnego ze średniowiecznym, klasycznym mentoringiem. Wraz z prof. Kowalskim udało nam się jednak tę niedogodność ominąć i dzięki temu mogłem się cieszyć – obaj mogliśmy – relacją mistrzowsko-uczniowską w jej klasycznym, tradycyjnym, właściwym rozumieniu. Bez aberracji związanych z nadpopulacją studentów, deflacją nauki, schizofreniami uczelnianymi i innymi głupotami. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że prof. Kowalski był moim mistrzem. Tym bardziej będzie mi go brakować.